AktualnościAutoMotoTesty

Dacia Lodgy Stepway 1,3 TCe 130 KM MT6: Tania i dobra…

Lodgy to swoisty ewenement. Rumuńskie auto, stworzone przez Francuzów na płycie Renaulta Grand Scenica, które powstaje w Maroku! Co mogło pójść nie tak? Otóż, wszystko. Jednak się udało, choć szczerze powiedziawszy, nie bardzo wierzyłem. Dziś, Dacia Lodgy zbiera pochlebne recenzje za najlepszy w segmencie stosunek ceny do jakości i wyposażenia. Czasem bywa tak, że to co tanie jest dobre, bo jest dobre i tanie. Ale w tym przypadku nie tylko cena…



Pierwsza generacja Lodgy zadebiutowała w 2012 roku. Samochód uzupełnił gamę modelową Dacii. A także Renaulta. W kilku krajach jest oferowana jako Renault. A to chyba nienajgorzej świadczy o jakości produktu. Po pięciu latach od debiutu samochód przeszedł lifting. A w 2018 na bazie II generacji „lodziarki” powstała wersja Stepway. Nie, auto nie ma nic wspólnego z terenem. Żadne tam 4X4, wzmocnienia podwozia. Nawet prześwit nie zwiększył się ani o milimetr. Zmiany polegają na dodaniu kilku „doterenawiających” optycznie detali. Konkretnie, plastików na nadkolach czy ochrony progów. Niby niewiele, ale takie szczególiki potrafią zrobić różnicę.



Pojazd jest prosty i bez żadnych udziwnień. To o tyle dziwne, że francuski patron rumuńskiej marki lubi dać swoim stylistom wolna rękę. Tym razem, pomysł na auto był inny. I… wypalił. Powstał samochód podobny do samochodu. Prosty niczym I generacja Espace. Czy ponadczasowy? Czas pokaże!

Dwubryłowe nadwozie z krótkimi zwisami bardziej niż vana, przypomina auto dostawcze, przedłużone ze względu na przestrzeń pasażerską. Mimo designerskiej drogi na skróty, całość prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Dużo przeszkleń optycznie odchudza konstrukcję, przy okazji dodając wielkiemu niczym bus pojazdowi odrobiny lekkości.



Jakość wykończenia jest adekwatna do ceny. Praktycznie wszystko w środku oprócz foteli jest bardzo twarde. Może nie toporne, ale nieszczególnie finezyjne. Jednakowoż, w porównaniu ze starszymi modelami z oferty Dacii, widać jednak krok do przodu. Chociażby w spasowaniu elementów. Prostota, wręcz niewyszukana stylistyka sprawia, że kokpit prezentuje się nad wyraz schludnie. Zegary, przełączniki i ogólny układ kabiny bardzo przypominają to, co znamy z aut Renault. Ale, i tu spore zaskoczenie, wszystko to poukładano nieco inaczej. Śmiem twierdzić, że lepiej. Bardziej intuicyjnie.

Wnętrze, w rozumieniu – pojemność, to największy atut „Rumunki”. Przestrzeń, to pierwsze słowo, które rzuca się na usta po otwarciu drzwi. Lodgy to 7 wygodnych miejsc pasażerskich i 210 litrów bagażu lub prawie 830 litrów w bagażniku, gdy podróżujemy w 5 osób! Kiedy złożymy dwa rzędy kanap, przestrzeń nagle wzrasta do 2620 litrów! To mniej więcej tyle ile proponują mniejsze pojazdy użytkowe.



Fotele zasługują na specjalną pochwałę. Wyprofilowano je tak, że nawet cały dzień spędzony za kierownicą nie oznacza bólu pleców ani tego, co plecami już nie jest. I co ważniejsze, dotyczy to wszystkich siedmiu miejsc. Oczywiście, wsiadanie do trzeciego rzędu foteli jest nieco utrudnione. Ale przestrzeni, nawet w trzeciej klasie, jest wystarczająco dużo. Nawet dla osób mierzących około 180 cm.

Kolejna pochwała za nowy infotainment. Media Nav Evolution z systemem bluetooth nie ma wprawdzie zbyt wielu funkcji, ale odnajdziemy tu wszystko, co niezbędne. Łącznie z Apple Car Play i Android Auto. Ekran nieźle reaguje na dotyk. Niestety, nie jest oleofobowy. Ślady paluchów pozostają na długo…



W testowym Lodgy zainstalowano tempomat sterowany z koła kierownicy, układ ABS ze wspomaganiem nagłego hamowania, system kontroli toru jazdy ESC z ASR i HSA ale za to tylko cztery poduszki powietrzne. Ciekawym rozwiązaniem jest dodatkowe lusterko wewnętrzne, pozwalające na monitorowanie obu rzędów foteli. Bardzo przydatne, gdy podróżujemy z beneficjentami programu 500+…

Pod maskę rumuński producent proponuje dwa motory benzynowe: 1,3 TCe (dwa wariaty mocy) i 1,6 SCe (z możliwością zamówienia fabrycznej instalacji gazowej) oraz diesla 1,5 Blue dCi także z dwoma wariantami mocy. Testowaną przez nas Lodgy popychał do przodu 100 konny motor 1,3 (pełnia mocy przy 4500 obrotach) i 200 Nm. Momentu obrotowego uzyskiwanych przy 1500 obrotach! Napęd na przednie koła przenosiła precyzyjna i nieźle zestrojona skrzynia manualna o 6 przełożeniach. Efekt, to 193 km/h maksymalnie. Sprint do 100 km/h – 9,4 sekundy. W sumie, nieźle. Także pod dystrybutorem wstydu nie ma. Producent podaje że średnia spalania to około 7,1 litra na każde 100 km. W naszym teście wyszło około 8,8 w cyklu miejskim, 7,2 w trasie i 7,6 średnio.



Płyta, na której zbudowano samochód nie należy do najnowocześniejszych. Ale, w tym modelu podwozie bez kłopotu radzi sobie za skromnymi możliwościami jednostki napędowej. We wnętrzu jakoś specjalnie nie słychać pracy amortyzatorów. Jest wszak i jeden plus… ujemny. Macpherson i belka skrętna zostały zestrojone (zbyt) miękko. To, w zestawieniu z gabarytami auta do szaleństw zachęcać nie powinno. Lodgy, szczególnie na pusto – ma tendencję do bocznych przechyłów. Na szczęście, pomimo miękkiego zawieszenia – nawet zapakowane do pełna nie przysiada.



Dobrze nie może być tanio? Bzdura. Dobrze i tanio można rozsądnie pogodzić. Zrobiła to Dacia. Mimo swoich minusów Lodgy jest bardzo ciekawą propozycją dla tych, którzy nie mają kompleksów…

Zalety

cena zakupu,

niskie koszty eksploatacji

spore wnętrze

Wady

przeciętna dynamika

mało porywająca stylistyka

materiały wykończeniowe średniej jakości

Podstawowe parametry techniczne:

Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi): 4498/1751/1683/2810
Silnik: benzynowy wsparty turbiną
Pojemność: 1332 cm3

Moc maksymalna: 100 KM przy 4500 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 200 Nm. 1500 obr./min
Napęd: przód
Skrzynia: manualna 6 przełożeń
Osiągi (0-100 km/h): 11,4 sek.
Prędkość maksymalna: 177 km/h

Deklarowane zużycie paliwa (miasto/trasa/średnio): 8,6/5,6/7,1

Zużycie paliwa w teście: 8,8/7,2/7,6

Pojemność zbiornika paliwa: 50l
Pojemność bagażnika: 207/827/2617
Ceny: od 38 tys. złotych (wersja 5-miejscowa) do 63 tys. złotych

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts