Skip to content Skip to footer

Wizy za 25 tys. euro, śledztwo w Hiszpanii i zakaz udziału w przetargach. BLS International ma coraz większy problem

BLS International zbudował globalny biznes na czymś, czego nie da się łatwo wpisać do bilansu – zaufaniu państw. Indyjska spółka obsługuje miliony wniosków wizowych i współpracuje z dziesiątkami administracji na świecie. Teraz jej nazwa pojawia się w związku ze śledztwem dotyczącym domniemanego procederu wizowego w Algierii. Rodziny miały płacić nawet 25 tys. euro za możliwość uzyskania dokumentów pozwalających dostać się do strefy Schengen. Firma stanowczo zaprzecza, by uczestniczyła w nieprawidłowościach. Problem w tym, że dla BLS to niejedyny reputacyjny kłopot ostatnich miesięcy.

Hiszpański Audiencia Nacional bada domniemany proceder korupcyjny związany z działalnością konsulatu Hiszpanii w Algierze. Według informacji publikowanych przez media śledztwo zostało rozszerzone również na kwestie związane z działalnością BLS International – indyjskiej firmy zajmującej się outsourcingiem obsługi procesów wizowych.

Skala zarzutów robi wrażenie. Według informacji pojawiających się w związku ze śledztwem rodziny starające się o możliwość wjazdu do Europy miały płacić nawet 25 tys. euro. W zamian miały uzyskiwać wizy Schengen, pozwolenia na pobyt lub pracę, także w przypadkach, gdy nie spełniały wymaganych warunków.

Śledczy badają również możliwość wykorzystywania zmienionych, niepełnych lub sfałszowanych dokumentów. Proceder miał umożliwiać migrację przede wszystkim do Hiszpanii, a w części przypadków również do Francji.

Aresztowania w hiszpańskim konsulacie

Sprawa nie rozpoczęła się od BLS. W kwietniu zatrzymano Vicente Moreno, kanclerza hiszpańskiego konsulatu w Algierze, oraz lokalnego pracownika placówki Mohameda Boutouchenta. Postępowaniem objęta została także żona Moreno.
Lista potencjalnych przestępstw badanych przez hiszpańskie organy jest poważna. Chodzi m.in. o pranie pieniędzy, fałszowanie dokumentów, handel wpływami, przestępstwa przeciwko prawom cudzoziemców oraz udział w organizacji przestępczej.
Dopiero na dalszym etapie śledztwa uwaga skierowała się również na podmioty uczestniczące w obsłudze procesu wizowego. I tutaj pojawia się BLS International. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć: samo badanie działalności firmy nie oznacza stwierdzenia jej winy ani odpowiedzialności jej pracowników. Na obecnym etapie nie ma prawomocnego rozstrzygnięcia potwierdzającego udział BLS w przestępczym procederze. (dalsza część artykułu poniżej)


Może Cię zainteresować:


BLS: to konsulat decyduje, kto otrzyma wizę

BLS International zdecydowanie odrzucił sugestie o swoim udziale w nieprawidłowościach. Spółka podkreśla, że jej działalność ma charakter administracyjny. Firma może m.in. przyjmować dokumenty, obsługiwać system umawiania wizyt i wykonywać inne czynności związane z techniczną obsługą procesu wizowego. Nie podejmuje jednak decyzji o przyznaniu wizy.

– Nie ma żadnych dowodów wskazujących na jakiekolwiek nieprawidłowości ze strony BLS International lub jej pracowników w związku z wydawaniem wiz. – oświadczyła firma, podkreślając jednocześnie, że decyzje dotyczące wydania lub odmowy wydania wizy należą do odpowiednich władz dyplomatycznych i konsularnych.

Model biznesowy takich firm jak BLS polega właśnie na oddzieleniu administracyjnej obsługi wniosku od właściwej decyzji państwa. Outsourcer nie powinien więc decydować o tym, kto może wjechać do Hiszpanii.
Pytanie, które może interesować śledczych, jest jednak inne: czy ktoś uczestniczący w administracyjnej części procesu mógł pomagać w omijaniu obowiązujących procedur.

Hiszpania to więcej niż klient

Znaczenie tej sprawy dla BLS trudno zrozumieć bez spojrzenia na relacje firmy z Hiszpanią. W grudniu 2016 roku BLS podpisał z hiszpańskim rządem umowę dotyczącą globalnej obsługi wniosków wizowych. Szacowana wartość kontraktu wynosiła 175 mln euro. Firma otworzyła wówczas ponad sto centrów obsługi wniosków wizowych na świecie.

W dokumentach BLS kontrakt z Hiszpanią był przedstawiany wręcz jako jeden z najważniejszych sukcesów przedsiębiorstwa. Firma pisała, że umowa z hiszpańskim rządem stanowiła jej „największe i najbardziej prestiżowe” zlecenie w obszarze usług konsularnych.

Relacja nie zakończyła się wraz z pierwszym kontraktem. W 2023 roku hiszpańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ponownie powierzyło BLS globalną obsługę outsourcingu wniosków wizowych. Według informacji samej spółki BLS prowadził wówczas 122 centra wizowe w 40 krajach i obsługiwał około 2 mln hiszpańskich wniosków wizowych rocznie.

To pokazuje skalę potencjalnego ryzyka. Hiszpania nie jest dla BLS niewielkim klientem na peryferiach działalności firmy. Jest jednym z fundamentów, na których przedsiębiorstwo zbudowało swoją międzynarodową pozycję.

Biznes oparty na zaufaniu państwa

BLS działa dziś w ponad 100 krajach. Według informacji publikowanych przez samą spółkę współpracuje z ponad 46 klientami rządowymi, a przez jej systemy przeszły setki milionów aplikacji. To niezwykle atrakcyjny model biznesowy.
Państwa przekazują prywatnym operatorom część powtarzalnych i kosztownych procesów administracyjnych. Firma zapewnia infrastrukturę, pracowników, systemy informatyczne i sieć punktów obsługi, natomiast administracja zachowuje kompetencje decyzyjne.
BLS zarabia również na usługach dodatkowych. W centrach wizowych oferowane są m.in. usługi kurierskie, pomoc przy wypełnianiu formularzy, tłumaczenia, powiadomienia SMS, mobilna biometria czy dostęp do stref premium.
Ale w tym modelu istnieje jeden fundamentalny składnik. Zaufanie.

Firma otrzymuje dostęp do procesów dotyczących granic państw, danych osobowych, paszportów, biometrii i migracji. Dla rządu cena usługi jest więc tylko jednym z elementów wyboru wykonawcy. Równie istotne są bezpieczeństwo, compliance i reputacja.
Dlatego nawet samo pojawienie się nazwy operatora w poważnym postępowaniu może być dla takiego przedsiębiorstwa problemem biznesowym. (dalsza część artykułu poniżej)


Może Cię zainteresować:


Nie pierwszy problem BLS

Obecne śledztwo w Hiszpanii nie pojawia się w reputacyjnej próżni. W październiku 2025 roku indyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wykluczyło BLS International z udziału w nowych przetargach resortu oraz indyjskich placówek dyplomatycznych na okres dwóch lat. Według informacji przekazanych wówczas przez spółkę decyzja została podjęta w związku z zarzutami obejmującymi m.in. postępowania sądowe oraz skargi składane przez osoby korzystające z usług firmy.
Co istotne, zakaz nie objął już realizowanych kontraktów. BLS informował również, że analizuje decyzję i możliwości podjęcia kroków prawnych. Z punktu widzenia inwestora znaczenie tej historii jest jednak szersze.
Jeżeli przedsiębiorstwo sprzedaje przede wszystkim wiarygodność wobec administracji publicznej, to ograniczenie dostępu do nowych zamówień przez ministerstwo własnego kraju jest znacznie poważniejszym sygnałem niż typowy spór handlowy.

Problemy w ambasadzie Hiszpanii w Indiach

Na początku sierpnia 2026 roku BLS pojawił się również w innym wątku dotyczącym relacji z hiszpańską dyplomacją.
Media informowały o rozpoczęciu procedury zmiany ambasadora Hiszpanii w Indiach Juana Antonio Marcha Pujola w związku z kontrowersjami dotyczącymi jego działań finansowych.
Jednym z opisywanych wątków była wpłata 5 tys. euro przez BLS International na wydarzenie kulturalne w Radżastanie. Według medialnych doniesień badano, czy sytuacja nie tworzyła potencjalnego konfliktu interesów, ponieważ BLS jednocześnie świadczy usługi związane z obsługą hiszpańskich wiz. Sama wpłata nie dowodzi oczywiście żadnego przestępstwa ani nieprawidłowości po stronie firmy.
Z reputacyjnego punktu widzenia tworzy jednak kolejny problem: nazwa tego samego przedsiębiorstwa ponownie pojawia się przy kontrowersjach dotyczących relacji z administracją, od której zależą jego kontrakty.

Wyniki finansowe vs. ryzyko reputacyjne

Paradoks polega na tym, że problemy prawne i reputacyjne pojawiają się w okresie bardzo dobrej kondycji finansowej BLS.
Według danych dotyczących pierwszego kwartału roku finansowego 2026/27 przychody spółki wzrosły o około 25 proc. rok do roku, do około 8,91 mld rupii, a zysk netto osiągnął około 2,02 mld rupii.
W całym roku finansowym 2025/26 przychody miały wynieść około 29,98 mld rupii, przy zysku netto około 7,24 mld rupii. Mamy więc do czynienia z ciekawym rozdźwiękiem.
Operacyjnie BLS pozostaje szybko rosnącym przedsiębiorstwem działającym na bardzo atrakcyjnym rynku. Jednocześnie zwiększa się ryzyko związane z czymś, czego nie widać bezpośrednio w rachunku zysków i strat – zdolnością do utrzymywania zaufania rządów.

Dla BLS najważniejsze pytanie nie brzmi dziś nawet, czy hiszpańskie postępowanie doprowadzi do postawienia zarzutów konkretnym pracownikom firmy. Znacznie ważniejsze może być to, jak na serię informacji zareagują jej klienci.
BLS działa na rynku, na którym kontrakty zawierane są często na wiele lat. W swoim raporcie rocznym spółka podkreśla, że część jej umów z instytucjami publicznymi ma charakter długoterminowy i ekskluzywny, z okresami obowiązywania wynoszącymi od pięciu do dziesięciu lat. Oznacza to dużą stabilność przychodów. Ma jednak również drugą stronę. Utrata jednego strategicznego kontraktu albo wykluczenie z kolejnego przetargu może mieć konsekwencje rozciągnięte na wiele lat.

Jeszcze poważniejszy byłby efekt domina: sytuacja, w której problemy w jednym państwie powodują dodatkowe kontrole, audyty lub większą ostrożność zamawiających w innych krajach. (dalsza część artykułu poniżej)


Może Cie zainteresować:


BLS musi teraz się bronić

BLS International nie został uznany za winnego udziału w procederze wizowym w Algierii. Firma zdecydowanie zaprzecza jakimkolwiek nieprawidłowościom, a decyzja o przyznaniu wizy rzeczywiście pozostaje kompetencją władz konsularnych. Nie zmienia to jednak faktu, że z biznesowego punktu widzenia spółka znalazła się w trudnym położeniu.
W ciągu kilkunastu miesięcy pojawiły się bowiem trzy różne historie: dwuletnie wykluczenie z nowych przetargów indyjskiego MSZ, kontrowersje wokół relacji z hiszpańską ambasadą w Indiach oraz obecne postępowanie dotyczące procederu wizowego w Algierii.

Każda z tych spraw jest inna i żadna nie powinna automatycznie służyć jako dowód winy w pozostałych.
Razem tworzą jednak coś, czego firmy obsługujące administrację publiczną szczególnie nie lubią – wzorzec ryzyka reputacyjnego.
BLS przez lata przedstawiał kontrakt z Hiszpanią jako dowód, że indyjska firma może zostać globalnym partnerem jednego z największych państw strefy Schengen. Dzisiaj ta sama relacja staje się jednym z największych testów dla jej reputacji.
Bo w outsourcingu usług wizowych najcenniejszym aktywem nie jest system rezerwacji wizyt, sieć centrów ani nawet wieloletni kontrakt.
Jest nim przekonanie rządu, że może powierzyć prywatnej firmie fragment kontroli nad jednym z najbardziej wrażliwych procesów państwa.

Show CommentsClose Comments

Leave a comment