Skip to content Skip to footer

Warszawa traci kontrolę nad ikonami. Sprawa reklamy na domach centrum wymaga zdecydowanej reakcji Mazowieckiego Konserwatora

Historia lubi się powtarzać. W Warszawie coraz częściej powtarza się jednak w sposób, który powinien budzić poważny niepokój wszystkich zainteresowanych ochroną dziedzictwa architektonicznego. Kolejne projekty przedstawiane jako „rewitalizacja” lub „odtworzenie historycznej elewacji” kończą się bowiem kontrowersjami dotyczącymi montażu wielkoformatowych ekranów reklamowych LED na budynkach będących ikonami stołecznego modernizmu. To już nie pojedynczy przypadek, lecz schemat działania, który wymaga pilnej reakcji Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Ostatnie wydarzenia wokół Domów Towarowych Centrum – najpierw przebudowy elewacji budynku od strony ul. Marszałkowskiej dla sklepu UNIQLO, a obecnie planowanych zmian dotyczących Domów Towarowych Wars i Sawa – pokazują, że system ochrony zabytków może okazywać się niewystarczający wobec dynamicznie rozwijającego się rynku wielkoformatowej reklamy cyfrowej.
Coraz częściej pojawiają się obawy, że wnioski dotyczące odtworzenia historycznych fasad stają się początkiem procesu prowadzącego do stworzenia nowych powierzchni reklamowych, których istnienie nie wynikało z pierwotnych założeń konserwatorskich.
Szczególnie wymowne jest stanowisko Stołecznego Konserwatora Zabytków w sprawie Domów Towarowych Wars i Sawa. Sylwia Brzezińska jednoznacznie wskazała, że urząd uzgadniał jedynie przebudowę elewacji polegającą na przywróceniu historycznego przeszklenia. Jak podkreślono, zgoda nie obejmowała montażu ekranów LED, a w dokumentacji analizowanej przez konserwatora nie pojawiła się informacja o planowanej instalacji tego rodzaju nośników reklamowych. Jednocześnie stołeczny konserwator przypomniał, że wielkoformatowe reklamy negatywnie wpływają na zabytkowe budynki, zakłócają odbiór architektury, deformują historyczną formę obiektów i pogłębiają chaos przestrzenny.

To stanowisko jest niezwykle istotne. Oznacza bowiem, że organ odpowiedzialny za ochronę zabytków w Warszawie deklaruje brak zgody na rozwiązania, które mogą pojawić się na elewacji po zakończeniu inwestycji. Powstaje więc zasadnicze pytanie: czy obecny system pozwala skutecznie kontrolować cały proces realizacji inwestycji, czy jedynie jego początkowy etap? Problem nie jest nowy. Już w 2019 roku na elewacji dawnego Dworca Centralnego Warszawa zamontowano ekrany reklamowe za historycznym przeszkleniem. Gdy po latach budynek został wpisany do rejestru zabytków, konserwator znalazł się w sytuacji, w której musiał objąć ochroną obiekt już po dokonanych zmianach. Powstał precedens pokazujący, że działania wykonane wcześniej mogą z czasem stać się elementem chronionej substancji zabytkowej, niezależnie od pierwotnych kontrowersji.

Dziś podobny mechanizm wydaje się powracać. Najpierw przebudowa elewacji Domów Towarowych Centrum od strony sklepu UNIQLO przy braku jakichkolwiek sprzeciwów, pytań ze strony Stołecznego i Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, obecnie sprawa Domów Towarowych Wars i Sawa. W obu przypadkach pojawia się wspólny element – inwestycje związane z wymianą historycznych przeszkleń oraz równoczesne zainteresowanie wykorzystaniem fasad jako nośników nowoczesnej reklamy cyfrowej. Coraz trudniej traktować te sytuacje jako przypadkowe zbiegi okoliczności. Raczej układają się one w powtarzalny model działania, który – jak wskazują media – realizują podmioty wyspecjalizowane w komercjalizacji wielkoformatowych powierzchni reklamowych.

Nie chodzi przy tym wyłącznie o kwestie estetyczne. Stawką jest wiarygodność całego systemu ochrony zabytków. Jeżeli organ konserwatorski uzgadnia odtworzenie historycznej elewacji, a po zakończeniu inwestycji pojawiają się rozwiązania, których dokumentacja nie przewidywała, rodzi to pytania o skuteczność nadzoru oraz koordynację pomiędzy konserwatorami, organami administracji architektoniczno-budowlanej i nadzorem budowlanym. Szczególnego znaczenia nabiera również status Domów Towarowych Wars i Sawa. Obiekt pozostaje ujęty w gminnej ewidencji zabytków jako element Ściany Wschodniej i jeden z najważniejszych przykładów powojennego modernizmu w Polsce, jednak nadal nie został wpisany do rejestru zabytków.

Tymczasem właśnie wpis do rejestru zapewnia najsilniejsze instrumenty ochrony konserwatorskiej. Kompetencja do podjęcia takiej decyzji należy wyłącznie do Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Dlatego obecna sytuacja wykracza daleko poza spór o pojedynczy ekran LED. To moment, w którym Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków powinien podjąć zdecydowane działania systemowe. Konieczna wydaje się znacznie dokładniejsza analiza wniosków dotyczących przebudowy historycznych elewacji, monitorowanie realizacji inwestycji już na etapie wykonywania robót oraz weryfikacja czy efekt końcowy odpowiada zakresowi uzgodnionemu w postępowaniach konserwatorskich.
W przypadku najbardziej wartościowych obiektów zasadne wydaje się także rozważenie przyspieszenia procedur wpisu do rejestru zabytków, zanim dojdzie do nieodwracalnych zmian. Warszawa nie może pozwolić sobie na sytuację, w której kolejne ikony architektury będą stopniowo przekształcane w nośniki reklamy cyfrowej, a organy ochrony zabytków będą zmuszone jedynie akceptować skutki dokonanych już zmian. Ochrona dziedzictwa nie powinna polegać na sankcjonowaniu faktów dokonanych. Powinna skutecznie im zapobiegać. Jeśli powtarzający się schemat nie zostanie przerwany teraz, za kilka lat podobne pytania mogą dotyczyć kolejnych symboli architektonicznej tożsamości stolicy.

Show CommentsClose Comments

Leave a comment