Aktualności AutoMoto 11 listopada 2025
Integra, półintegra, alkowa a może przebudowany w garażu van? Możliwości jest wiele. Tak, jak zainteresowanych karawaningiem. Moda dosłownie wybuchła w Polsce w czasie pandemii COVID. I…, trwa. Nie, nie jest to najtańsza forma spędzania wakacji. Ba, biorąc pod uwagę nakłady, pewnie najdroższa. Ale daje coś czego nie zapewni biuro podroży ani portal z wakacyjnymi okazjami: niezależność i poczucie wolności. Nie przykuwa do najlepszego nawet hotelu. Uwalnia od wrzeszczących dzieci, wylewnych i często nachalnych sąsiadów z leżaczka. Ba, uwalnia nawet od walki o ów leżaczek…
To już ostatni w tym roku test kampera. Ten zostawiliśmy sobie na deser. Volkswagen Grand California, czyli creme de la creme; prawdziwy wakacyjny dom na kołach. O tak, dom nie jest określeniem na wyrost. Ten majestatyczny pojazd mierzy prawie 6 metrów długości i 3 metry wysokości. Na pusto waży bez mała 3 tony. I zapewni miejsce do komfortowego zamieszkania czterem osobom. Tym autem da się podróżować nawet na dłuższych trasach. Da się też w nim mieszkać. I to w naprawdę wygodnie. Jest wszak kilka drobnych, ale. Pierwsze, to cena. Nie, tanio na pewno nie będzie. Ten dom na kółkach jest w cenie… kawalerki. Może nawet dwóch niewielkich pokoi. Niemcy wycenili produkowany we Wrześni (tak, grand California powstaje w polskich zakładach koncernu VAG) pojazd na około 350 tysięcy. Oczywiście, mowa tu o wersji podstawowej. Co w tej cenie dostaniemy? Wszystko co na kempingu i w trasie konieczne!
California 600 to auto, którym może podróżować 4 osoby. Tylko 4 osoby! Niestety, ten majestatyczny pojazd ma dokładnie tyle miejsc siedzących, wyposażonych w pasy bezpieczeństwa. Dwa to te kierowcy i pasażera. Dwa kolejne, to ławka tuż za nimi. Fotel kierowcy i pasażera oczywiście w obrotnicę. Są też oczywiście przesuwane. Na kempingu odwracamy je, montujemy blat stołu, który na czas podróży zdejmujemy i zaczepiamy systemem pasów na tylnym łóżku a w zasadzie łożu 195X135 cm. Pod łóżkiem na czas „relokacji” umieszczamy bagaż. Pomimo tego, że przestrzeń ograniczają z jednej strony szafka z butlami gazowymi a z drugiej schowek na osprzęt, czyli między innymi kabel do zasilania zewnętrznego, miejsca jest bardzo dużo. Do tego schowek od strony auta możemy zamknąć specjalną, wsuwaną od góry płytą. Zabezpieczamy w ten sposób bagaż przed podróżowaniem po całej podłodze. Z drugiej strony dostęp do niego w czasie podroży jest możliwy tylko przez tylne drzwi, bo nie ułatwia go nawet podniesiona środkowa część łóżka.
Łóżko nr 2, to nad głowami kierowcy i pasażera mierzy 150X120 i choć częściowo daje się powiększyć a w zasadzie przedłużyć do 190 cm w zasadzie jest dobre dla dwójki dzieci. Dorośli komfortu a nawet wygody „na wysokościach” jakoś specjalnie nie uświadczą. Do tego jest klaustrofobicznie z tym, że to immanentna cecha sypialni w tzw. alkowie. Trochę dziwi mnie fakt, że konstruktorzy nie pomyśleli bodaj o odrobinie intymności. O co chodzi? Otóż pomiędzy oboma zaimprowizowanymi sypialniami mogłaby się znaleźć choćby leciutka zasłonka. Byłoby jakoś tak bardziej „domowo” i przytulniej.
Cześć kuchenno – toaletowa bez zarzutu. Przy przesuwnych drzwiach bocznych umieszczono lodówka z funkcją zamrażalnika. Tuż za nią tradycyjna wyspa, na której jest dwupalnikowa kuchnia gazowa. Gaz do jej zasilania (ale nie tylko kuchenki, bowiem via zawór Truma podgrzewamy wodę w 110 litrowym zbiorniku) jak wspomniałem mieści się w dwóch butlach z w szafce tyłu. Cześć kuchenno – toaletową uzupełnia prysznic i toaleta. Pomieszczono je na przestrzeni około 1,5 m2. W pomieszczeniu mamy tam toaletę chemiczną, składana umywalkę i prysznic! Pod nią mamy dwa zbiorniki: 90 litrowy na tzw. wodę szarą i 20 litrowy na fekalia. Ten, łatwo daje się wyjąć i opróżnić. W jego przypadku konstruktorzy pomyśleli nawet o kółkach i składanej rączce na czas transportu do zlewni.
W testowej Californi nie zabrakło klimatyzacji. Jest i owszem, ale działa tylko po podłączaniu auta do zewnętrznego źródła energii. Wprawdzie kamper ma swoje zasilanie elektryczne, ale to na klimatyzację nie wystarczy. Standardowo w schowku jest też wystarczająco długi kabel ze specjalną wtyczką którym podepniemy się do systemu energetycznego kampingu.
Kampera rozplanowano bardzo ergonomicznie. Przygotowanie do noclegu zabiera niewprawionym do 10 minut! Konkretnie, podłączmy prąd, odkręcamy zawór Truma, ustawiamy wysuwany stopień, podgrzewanie wody i ogrzewanie/chłodzenie. Panel sterujący znajduje się na ściance toalety. Drugi, do sterowania i kasowanie błędów jest pod fotelem pasażerów. Ten, jest bardzo ważny. Musimy bowiem pamiętać, że gaz odkręcamy tylko wtedy, kiedy zamknęliśmy okienka nad stołem. Tu jest bowiem wylot spalin z nagrzewnicy. Jeśli tego nie zrobiliśmy, system nie włączy ogrzewania, „wywali” błąd i musimy zanurkować pod fotel. Na szczęście przywracanie systemu trwa sekundy.
Niezbędna w każdym kamperze roleta dachowa obsługiwana jest manualnie. Korba służąca do jej rozłożenia i złożenia schowana została nad tylnymi drzwiami. Jako suplement, mamy też (w specjalnych schowkach w tylnych drzwiach) stolik i dwa krzesełka! Nam, bardzo podobała się też specjalna transparentna roleta w bocznych drzwiach. Możemy drzwi otworzyć i zsunąć roletę. Wtedy komary i muchy nam niestraszne.
Grand California 600 powstała na krótszej wersji Volkswagenie Crafterze. Napędza go znana z Craftera jednostka 2,0 TDI o mocy 177 KM. Motor współpracuje z ośmiobiegową skrzynią automatyczną DCG. Wspomniane 177 KM zapewnia 410 Nm. momentu obrotowego dostępny od 1500 obr./min. Na dynamikę nie można narzekać. Na ekonomię też. Mimo gabarytów i ogromnego oporu tak przedniego jak bocznego, bo kamper ma budowę równie finezyjną jak sklepik osiedlowy spalanie oscyluje wokół 10 litrów. Jadąc 100 do 120 km/h, właśnie tyle auto konsumowało. Przy szybkościach około 90 do 100 było litr mniej. Jak jest po przekroczeniu 120? Nie wiem. Auto pewnie da radę, ale jakoś nie próbowałem. I nie chodzi tu tylko o spalanie, ale o nasze uszy. Powyżej 110 w kokpicie robi się bardzo głośno a podmuchy bocznego wiatru dość mocno miotają autem. Dlatego odradzam bicie rekordów…
Jazda na zatłoczonym kampingu nie jest problemem. Manewrowanie bardzo ułatwiają systemy kamer. Na pokładzie jest ich kilka. Przednia, układ kamer 360 stopni, ale najważniejsza jest ta z tyłu. Wyczucie gabarytów tego olbrzyma nie jest łatwe. A na kampingu nieraz liczy się kilkanaście centymetrów. I skonstatuję to ta: gdyby nie tylna kamera kilkukrotnie zaparkowalibyśmy w aucie sąsiadów
Na koniec najważniejsze pytanie: czy Grand California warta jest „grand kwoty”, którą trzeba na jej zakup ewentualnie wyasygnować? Powiem tak: jeśli sporą część z naszego życia chcemy spędzić w trasie, to tak. Grand nie ma bowiem innych zastosowań poza podróżami. Jeśli chcemy auta używać także na co dzień, powinniśmy raczej nasze zainteresowanie skierować na mniejszego kuzyna Grand Californi, czyli Californię Beach. Nie gwarantuje wprawdzie takich luksusów, jak Grand, ale jest autem zdecydowanie bardziej uniwersalnym. No i tańszym
Zalety
Pełny węzeł sanitarny
Bardzo prosta obsługa urządzeń pokładowych
Logiczne rozmieszczenie przełączników i złącz
Łatwe prowadzenie pomimo gabarytów
Wady
Brak zasłony pomiędzy strefami ergo brak intymności
Drugie łóżko jest zbyt małe
Brak 5 miejsca…
Podstawowe dane techniczne:
Długość: 5986 mm
Szerokość: 2040 mm
Wysokość: 3094 mm
Rozstaw osi: 3640 mm
Bagażnik: katalogowo 600 litrów, ale jest więcej. Znacznie więcej…
Parametry silnika i układu przeniesienie napędu:
Prędkość maksymalna: 162 km/h
Skrzynia biegów: A/T
Silnik: spalinowy 1998 cm3
Maksymalna moc: 177 KM
Maksymalny moment obrotowy: 410 Nm.
Dwa łyki ekonomiki:
Deklarowane spalanie średnie (m/tr/śr): 8,7/81/83
Spalanie w teście: 10,0/9,0/9,5










