Skip to content Skip to footer

Volkswagen Tayron 2,0 TSI 4Motion R-Line A/T: Z ziemi chińskiej do…

Czy VW Tayron znalazł się w Europie przez przypadek? Całkiem możliwe. W 2018 roku debiutował w Chinach. To stała praktyka koncernów, że niektóre z aut produkowane są pod ich marką tylko na rynek Państwia Środka. Czy tak miało być z Tayronem? Koniec końców trafił. Z ziemi chińskiej do Europy…



Auto trafiło na europejski rynek w 2024 roku. Niemcy zadecydowali, że za jednym zamachem zastąpi dwa auta z gamy Volkswagena: Tiguana Allspace i Touarega, który jak się okazuje wkrótce zjedzie bez następcy z taśm produkcyjnych. Czy Tayron godnie je zastąpi? Pewnie tak. Jest tak duży, że może być autem 7 osobowym. Jest też stylistycznie spójny z linią marki. Może nie prezentuje się tak ciekawie jak Touareg, za to dużo lepiej niż stosunkowo mało popularny Tiguan Allspace.



Wnętrze auta nie odbiega od tego, co proponują inne auta marki. Ciekawa stylistyka, świetne materiały i doskonałe wykończenie na pewno nikogo nie dziwią. To standard wszystkich aut grupy VAG. Detale, z których wnętrze poskładano doskonale znane z innych produktów z logo VW. Z tym, że absolutnie nie jest to zarzut. Całość prezentuje się, co w przypadku VW nie jest oczywiste bardzo nowocześnie. Oczywiście, nie wszystkim przypadnie do gustu środkowa cześć deski. Tu, króluje ponad 15 calowy wyświetlacz – centrum sterowania wszystkimi funkcjami infotainmentu.



Jeśli ktoś zapomniał: VW był pionierem w digitalizacji kokpitów. Nie wypada więc spuszczać z tonu. Pomimo tego, że nie zawsze wszystko działało idealnie. I nie wszystkim odpowiadało, że z kokpitu coraz szybciej znikają kolejne przyciska i pokrętła. Teraz, pozostało ich ledwie kilka na kierownicy a w przypadku Tayrona także pokrętło na tunelu środkowym. Ono wbrew pozorom nie jest selektorem zmiany biegów. Spełnia funkcję fizycznego regulatora siły głosu (tu VW posłuchał swoich klientów) i zmiany trybów jazdy. Cała reszta jest sterowana poprzez wspomniany już 15 calowy tablet. I trzeba przyznać, że pomimo tradycyjnie nieco zagmatwanego interfejsu tym razem wszystko działa całkiem sprawnie. Mniejszy (ale niewiele) wyświetlacz ma przed oczyma kierowca. 10,25 cala mieści jednak wszystko to, co ma pomieścić. I oczywiście jest w pełni konfigurowalny.



Jak wspominałem jak i z czego kokpit poskładana nie mam się powodu przyczepiać. Jest to wysoki standard Volkswagena. Nie mam też powodów do krytyki części „podróżnej”. Tu króluje umiar, który jak wiadomo cechuje mistrza. Spokojne stonowane barwy i przewygodne fotele oferujące doskonałe trzymanie boczne. Tak samo wygodnie wręcz komfortowo jest na tylnej kanapie. Owszem, jest 3 osobowa, ale wielki niczym koński grzbiet tunel środkowy dość skutecznie hamuje zapędy, aby kogokolwiek na środku posadzić. No chyba, że za karę.



Jak wspominałem auto może być 5 lub 7 osobowe. To określa pojemność bagażnika. My, testowaliśmy wersje 5 osobowa. A to oznacza, że przepastny kufer z regulowaną głębokością pomieści 695 litrów do linii szyb, ponad 800 do linii dachu lub bez mała 2000 litrów po położeniu kanapy. I jako suplement: w Tayronie 7 osobowym bagażnik po rozłożeniu wszystkich foteli to jeszcze około 130 litrów…



Pod maską Tayrona jak za starych dobrych czasów może opracować cała gama jednostek napędowych. Są silniki benzynowe, hybrydy miękkie i Plug-In a nawet diesle! Testowe auto napędzał dwulitrowy czterocylindrowy silnik benzynowy 2,0 TSI o mocy 265 KM generujący 400 Nm. Napęd AWD przekazywała skrzynia automatyczna – DSG. Tak skonfigurowane auto dawało całkiem ciekawe wrażenia z jazdy. Przyspieszenie 0-100 km/h to ledwie 6,1 sekundy a prędkość maksymalna 240 km/h. Tayron to spore auto pozbądźmy się wiec nadziei na jazdę o przysłowiowej kroplce.   Na drodze krajowej spalanie wynosiło około 7 litrów a na autostradzie i w ruchu miejskim 9-10 litrów na 100 km. Pomimo dość sporego spalania nie ma powodów do narzekań. Auto daje naprawdę fajne wrażenia z jazdy. Kierowca zawsze dysponuje sporym zapasem mocy, a więc żaden drogowe zdarzenia nie powinny nas zaskoczyć.



Nie ma też powodu do narzekań na prowadzenie samochodu. Wszystko jest według standardów Volkswagena, czyli… bez uwag. Duży i ciężki (coś około 1850 kg) pojazd dobrze trzyma się drogi. Jest wprawdzie nieco zbyt sztywny, ale… VW zawsze tak miał. Także układ kierowniczy nie daje powodów do marudzenia. Jest raczej z tych komfortowych, ale zawsze daje wrażenie pełnej kontroli nad autem. Wsparcie napędu AWD, czyli tradycyjnego 4Motion jest nie do przecenienia. Stanowczo trzyma auto w ryzach. Jak już wspominałem Tayron zachowuje spory zapas mocy dzięki czemu zaskakuje temperamentem. Bywa też zaskakująco zwinny.



Tym razem duży SUV od Volkswagena bardzo pozytywnie nas zaskoczył. I mógłby być autem idealnym. Wręcz remedium na chwilowe (mam nadzieję) kłopoty Volkswagena. Mógłby, gdyby nie cena. Niestety, egzemplarz taki jest testowy, czyli z motorem o mocy 265 koni i napędem 4 Motion kosztuje ponad 250 tysięcy złotych. Pewny nie jestem, ale chyba Chińczycy wprost zawyli ze szczęścia…

 

Zalety:

Zachowawcza stylistyka

Pojemność wnętrza i bagażnika

4Motion

Różnorodność jednostek napędowych

Wady:

Zachowawcza stylistyka

CENA

Podstawowe parametry techniczne:

Długość: 4792 mm

Szerokość: 1866 mm

Wysokość: 1666 mm

Rozstaw osi: 2790 mm

Pojemność bagażnika: 695/1980 l

Silnik i układ przeniesienia napędu:

Silnik: 1984 cm3 benzynowy

Maksymalna moc systemowa: 265 KM

Moment obrotowy: 400 Nm.

Napęd: AWD

Osiągi:

Prędkość maksymalna: 241 km/h

Przyspieszanie 0-100 km/h: 6,1 s

Dwa łyki ekonomiki:

Średnie spalanie teście: 8,4 l/100 km

Zbiornik paliwa: 60 l

Show CommentsClose Comments

Leave a comment