Skip to content Skip to footer

Volkswagen Tayron 2.0 TSI R-Line 265 KM A/T: Jestem, jaki jestem!

Grupa Volkswagena zmienia się bardzo dynamicznie. Design Skody już nie jest, delikatnie mówiąc spokojny i zachowawczy. Cupra stylistycznie odleciała. Nawet Seat poszedł w stylowe rewolucje. Tylko Volkswagen uparł się na ewolucję. Niby zmiany są, ale chyba nie tak głębokie, jakich byśmy oczekiwali. Czy mnie to dziwi? Otóż… nie. Po prostu Volkswagen ma taki być i już. Spokojny, stonowany bez zbędnej dezynwoltury i epatowania dziwnie nieraz pojmowaną nowoczesnością. Kiedyś, w dawno minionych czasach ówczesny szef PR Volkswagen Polska mawiał, że ich auta są takie jakich od VW oczekuje klient. I właśnie taki jest Tyron. Dostojny, nieco zachowawczy, ale ostatecznie nie bez efektu WOW…



Historia tego auta jest nieco zawiła. W 2018 roku I generacja debiutowała w… Chinach. I tamtejszy rynek przyjął go nieźle. Czy już wtedy koncern miał plan, żeby zaimplementować samochód na rynek europejski? Nie wiadomo. W każdym razie w 2024 roku na salony wjechał Tayron vol. II, który jest już autem globalnym. Zbudowany na platformie MQB EVO zastąpi za jednym zamachem Tiguana Allspace i Touarega. Oba auta kończą bowiem swój rynkowy żywot. A Excel podpowiedział, że zamiast dwóch, może być jedno. I to chyba słuszna decyzja. Choć żal mi Touarega, Tiguana Allspace jakby w ogóle…



Wnętrze flagowego auta koncernu z Wolfsburga jest przepastne. I… to trochę zaskakujące, albowiem rozstaw osi SUV-a to niespełna 2800 mm. Przypominam, Touareg III miał 2909 mm. Prawie 11 centymetrów naprawdę robi ogromna różnicę. Tylko… nie tym razem. Jak Niemcom udał się taki manewr nie wiem, ale nawet przy maksymalnie odsuniętych fotelach przednich pasażerom tylnej kanapy nie zabraknie miejsca na nogi. Na nie? W zasadzie tylko monstrualnie duży tunel środkowy. Nie wiem, dlaczego jest aż tak duży, ale trzeba z tym żyć…



Kilka lat temu VW zaczął ćwiczyć oszczędność. W efekcie nieco spadła jakość materiałów, z których składano wnętrza. Mocno dziwiły twarde plastiki w takich modelach jak Taigo, T-Cross czy T-Roc. Owszem, nie wyglądało to źle, ale już organoleptycznie – trochę drażniło. A koncern VW nie do tego nas przyzwyczaił. W Tayronie, jako że jest następcą Touarega, o takich dziwactwach mowy nie ma. Jest elegancko, stylowo, ale bez zbędnego zadęcia. Wnętrze skrojono dość uniwersalnie. Nie ma mowy o ekscesach, ale też braku ergonomii. Jedyne, do czego tradycyjnie się przyczepię, to sfera inforozrywki. Owszem system MIB ewoluuje, ale chyba robi to wolniej niż konkurencja, która zrozumiała, że sterowanie absolutnie wszystkim z poziomu ekranu dotykowego jest błędem. Tak wiem, że w VW też to zrozumieli, ale wnioski wyciągają wolniej. Na szczęście powróciło już fizyczne pokrętło siły głosu, ale sterowanie klimatyzacją nadal jest hybrydowe. I do tego odbywa się dwupoziomowo. I… to jest koszmar!



Zaimponował mi za to system zdalnego parkowania i wyjeżdżania z miejsc parkingowych. Poprzez aplikację mobilną wydajemy autu polecenie a to po prostu do nas podjeżdża. Wystarczy, że wcześniej w centrum handlowym, znajdziemy miejsce wystarczająco szerokie do zaparkowania, ale niekoniecznie już wydostać się z pojazdu, wysiadamy i … Tayron zrobi resztę za nas. Genialne!



Bagażnik olbrzymi. Adekwatnie do charakteru auta. Prawie 890 litrów lub 2090 po położeniu oparcia kanapy! Z jednej strony jest efekt WOW, ale jest też kilka…, ale! Zasadniczo, to bardzo wysoki próg załadowczy. Jeśli dodamy do tego rozbudowany tylny zderzak, to mamy przepis na brudne spodnie. Bagażnik zasadniczo jest dość płytki, za to bardzo długi. Dopchać coś do końca nie jest zbyt trudno. Gorzej, z wyjęciem/wypakowaniem. Jeśli mamy poniżej 170 cm, to czeka nas niezła gimnastyka. No i wspominane już brudne spodnie/spódnica.



Układ napędowy jest bardzo… konwencjonalny. Tym razem bez zbędnej elektryki. Cztery cylindry, dwa litry, turbina i 265 KM i 400 Nm. Jak to działa? Pytanie retoryczne! U Volkswagena może to i owo nie działać, ale układ napędowy zazwyczaj bez uwag. Moc na koła przenosi skrzynia DSG o 7 przełożeniach. Efekt współpracy silnik – skrzynia to 240 km/h i coś około 6,1 od 0 do 100 km/h. Jak na rodzinnego SUV – nie mam uwag. Podobnie zresztą do spalania. Producent podaje, że średnia konsumpcja to coś około 8,5 litra. Ale w trasie zejście do 7 litrów nie jest specjalnie trudne. Nasza średnia a testu to 8,2 litra! Można? Można!



Trochę nie polubiłem się układem kierowniczym Tayrona. Dla mnie jest taki… nie w stylu Volkswagena. Zbyt miękki, za mało bezpośredni i responsywny. W sumie, za dużo komfortu a za mało sportu. A mówimy o aucie, które przyspiesza w około 6 sekund do 100 km/h. Za to zawieszenie bez uwag. Idealnie trzyma auto w ryzach. W zakrętach i łukach – neutralne. Za to dziury w asfalcie i spowalniacze maskuje perfekcyjnie. Jeśli dodamy do tego spory komfort akustyczny który zapewnia nam Tayron to… jedzie się jakby luksusowo. I tu konkurencja, choćby ta z Chin jest daleko z tyłu.



Tayron jest kolejnym solidnym produktem z Wolfsburga. Masywny, wzbudzający zaufanie a we wnętrzu przestronny i wygodny. Do tego praktyczny. Warto też wspomnieć, że w wakacyjnych peregrynacjach na pewno nie będzie zawalidrogą. Wady? Ma a jakże. Ale ja nie znam auta bez wad…

Zalety
– wnętrze
– potężny bagażnik
– zaskakująco oszczędny układ napędowy

– komfort akustyczny

– świetnie nagłośnienie (Harman Kardon)

Wady
– tradycyjnie infotainment

– układ kierowniczy

Podstawowe dane techniczne:

Długość: 792 mm

Szerokość: 1866 mm

Wysokość: 1666 mm

Rozstaw osi: 2790 mm

Parametry silnika i układu przeniesienie napędu:

Silnik: benzynowy z turbiną

Prędkość maksymalna: 240 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h: 6,2 sekundy

Skrzynia biegów: A/T

Maksymalna moc: 265 KM

Maksymalny moment obrotowy: 400 Nm.

Ekonomia:

Deklarowane średnie spalanie: 8,6 litra

Średnie spalanie benzyny w teście: 8,2 litra

Zbiornik paliwa: 58 litów

Show CommentsClose Comments

Leave a comment