AktualnościAutoMotoTesty

Volkswagen Caddy V 2,0 TDI 122 KM 6MT: Bliżej komfortu

Pierwsza generacja małego dostawczaka od Volkswagena powstała w 1979 roku w USA. Tak naprawdę Caddy, to znaczy WV Rabbit był pickupem, który powstał na podwoziu Golfa II generacji. W 1983 roku samochód trafił do Europy. A zakłady Volkswagena w Sarajewie budowały go aż do 1995 roku – do premiery Caddy II, który stworzyli Hiszpanie z Seata. Potem, była III generacja. Jej produkcję powierzono zakładom Volkswagena na poznańskim Antoninku. W poznaniu powstawała też IV generacja a od początków tego roku, Caddy vol. V



Co nowego, czyli co się zmieniło w stosunku do poprzednika? Otóż, zmian jest bardzo dużo. Caddy V to nowa filozofia budowania aut użytkowych w koncernie VAG. Po pierwsze, mały dostawczak urósł. Caddy w wersji podstawowej jest o 90 mm dłuższy, 60 mm szerszy i ma rozstaw osi większy o 70 mm. I ten progres czuć w kokpicie. Z przodu jest bardzo wygodnie. Z tyłu – miejsca aż do przesady. Do tego bagażnik, który pomieści w konfiguracji 5-osobowej 1213 litrów a po złożeniu oparcia – 2556.



Nie mam zastrzeżeń z czego i jak owo wnętrze poskładano. Już w poprzedniej generacji Caddy było nieźle, by nie powiedzieć, że całkiem dobrze. W nowej, jest omalże elegancko! W kokpicie można się poczuć jak w typowym osobowym MPV. Twarde, ale przyjemne w dotyku plastiki na podszybiu, wokół deski i na drzwiach, nieco lakieru fortepianowego (!), niezłe tapicerki. Tak, VW Caddy zaliczył spory skok od roboczej siermiężności ku elegancji.



Niemcy twierdzą, że auto się zinformatyzowało. Niestety mają rację. I trudno do tego przywyknąć.  Z kokpitu znikają pokrętła, przyciski i fizyczne suwaki. W ich miejscy pojawiają się sensory. W samochodzie o roboczym charakterze taki rodzaj sterowania nie do końca mnie przekonuje. Sensory i ekran dotykowy pasują do typowej osobówki. Caddy, pomimo aspiracji taki nie jest. I raczej nie będzie. Tradycyjne przyciski pozostały już tylko na kierownicy. Jest wszak światełko w tym tunelu. Tańsze wersje auta z mniejszymi ekranami i mniej zaawansowanym infotainmentem mają ciągle jeszcze kilka pokręteł i tradycyjnych przycisków. Taki analogowy łabędzi śpiew…,



Pod maską, póki co dość standardowo: jeden motor benzynowy i jeden diesel w trzech wariantach mocy. Niestety, nawet ten naj, to ledwie 122 KM. 2-litrowy diesel (z podwójnym wtryskiem AdBlue) generuje wspomniane 122 KM przy 2750 obrotach i 320 Nm. od 1600 obrotów. Szału nie ma, bo na pierwsze (i ostatnie) 100 km/h auto potrzebuje 11,2 sekundy a w sumie uda się je rozpędzić do 185 km/h. Za to silnik pracuje zaskakująco cicho. To efekt tego, że w odmianie osobowej zadbano o komfort akustyczny, czyli lepsze wyciszenie kabiny.

Niska moc w praktyce oznacza, że auto jest mało spontaniczne w reakcji na gaz. I nie przejawia chęci do dynamicznej jazdy. Innymi słowy jedzie, choć niespecjalnie to czuć. Dlatego zawczasu przygotujmy się na lajtową jazdę, ergo – ospałe reakcje na najbardziej dynamiczne ruchy pedałem gazu.



Za to samochód zaskoczył nas wyjątkowo skromnym apetytem na olej napędowy. Producent deklaruje, że pojazd potrzebuje 5,2 litra na 100 km w ruchu miejskim, 4,9 w trasie i 4,8 średnio. W teście Caddy zasysał w cyklu miejskim około 5,5 litra w trasie niewiele ponad 4 a średnio – spalił 4,6 litra.

Niemcy znacznie poprawili komfort jazdy. To efekt modyfikacji, której doczekało się tylne zawieszenie.  Zamiast osi z resorami piórowymi mamy teraz sprężyny śrubowe. I zdecydowanie lepsze prowadzenie oraz większy komfort dla pasażerów. Mimo wszystko w tej kategorii VW pozostaje nadal nieco w tyle za Fordem, PSA i Fiatem. Caddy jest w mojej opinii sztywny. Dopiero pod pełnym obciążeniem nie podskakuje nieprzyjemnie na nierównościach.



Prowadzenie Caddy bardzo przypomina jazdę Golfem. Nisko posadowione fotele, deska i panel środkowy, układ kierowniczy. Krótko mówiąc Golf, tylko nieco większy. Konstatując, tu nie mamy się do czego przyczepić. Samochód idealnie utrzymuje kierunek jazdy. Wysokie nadwozie nie przechyla się nawet w ciaśniej branych łukach. Ładnie wpisuje się w zakręty i bezproblemowo je opuszcza.



Czas na pointę. I tu pojawia się spory problem. A jest nim cena. Szczególnie, lepiej wyposażonych egzemplarzy. Cena rusza od około 104 tys. złotych. Kończy, na 126. Kiedy jednak zdecydujemy się na kilka przydatnych gadżetów, nawet 160 nie wystarczy. Niestety, pod tym, względem absolutnie cała konkurencja jest bardziej wstrzemięźliwa finansowo. Nawet o kilkanaście tysięcy złotych…,

Zalety

– przestrzeń

– wygląd

– niskie zużycie paliwa

– prowadzenie

Wady

– mimo wszystko przeciętna jakość plastików w kabinie

– cena

– mało przydatnych schowków w kabinie

Podstawowe wymiary zewnętrzne:

Długość 3700 mm

Szerokość 1660 mm

Wysokość 1605 mm

Rozstaw osi 2445 mm

Wymiary wewnętrzne:

Długość przestrzeni pasażerskiej: 2020 mm

Pojemność bagażnika: 260/500/1100 l

Parametry silnika i przeniesienie napędu:

Pojemność silnika: 1242 cm3 wsparty a miękką hybrydą

Maksymalna moc: 83 KM/6000 obr.

Maksymalny moment obrotowy: 107 Nm./2800 obr.

Spalanie:

Deklarowane spalanie (m/tr/śr): 6,5/4,8/5.5

Średnie spalanie w redakcyjnym teście: 6,8/5,2/6,0

Pojemność zbiornika paliwa: 32 litry

Cena: od 59,5 tys. złotych

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts