AktualnościSylwetki

W twórczym duchu – jak powstaje “Polish Whiskey”

– Nie każdy ma świadomość, że whisky to nie tylko Szkocja. Wspólnym mianownikiem był, jest i będzie delikatny charakter każdego trunku. Whiskey będzie powstawał w małych partiach i każda będzie unikalna. Trudno określić co jest wspólnym impulsem w doborze smaku. Na pewno każdego dnia jest to coś innego. Mnie inspirują wszelkiego rodzaju zapachy – perfum, kwiatów, starej szafy czy lasu w górach – mówi w rozmowie z Business Journal Michał Płucisz, twórca Wolf Distillery. Czyli słów kilka o tym jak pasja doprowadziła do stworzenia pierwszej polskiej whiskey.

(Michał Płucisz) Na wstępnie chciałbym zaznaczyć, że ekipę Wolf Distillery poza mną tworzy kilka osób. Ojciec chrzestny przedsięwzięcia z olbrzymią wiedzą Dariusz Wróblewski, Tomasz Kapela ze strony firmy Biotechnika z Łodzi, który odpowiada za inżynieryjno-projektową stronę przedsięwzięcia.

Czym przede wszystkim jest dla Was whisky?

Dla nas whisky to trunek spersonalizowany, oddający ducha osób, które go stworzyły. Niesie ze sobą charakter, pasję i chęć podzielenia się tymi wszystkimi pozytywnymi emocjami, które towarzyszyły nam podczas pracy nad nią z kimś, kto będzie otwierał butelkę i dzielił się naszym trunkiem z przyjaciółmi.

Twórcy Wolf Distillery – nasz rozmówca, Michał Płucisz w środku

Skąd przede wszystkim pomysł na stworzenie takiego produktu?

– Nie jesteśmy pierwsi jeżeli chodzi o whisky ale na pewno pragniemy stworzyć coś, czego w Polsce nie zrobił nikt przed nami. Stawiamy na żyto nawiązując do surowca, z którego powstawała legendarna już Polska Starka. Wolf Whiskey ma być produktem nietuzinkowym, rzemieślniczym i tworzonym z polskich zbóż. Na każdym kroku podkreślamy unikalny charakter naszej whiskey, która powstaje z połączenia wiedzy i doświadczenia z młodą i niepohamowaną potrzebą tworzenia nowych smaków. Nie chcemy naśladować Szkotów tworząc w ciemno kolejnego standardowego “single malt’a” czy Amerykanów narzucając sobie reżim korzystania wyłącznie z nowych świeżo opalanych beczek. Cechą wspólną wszystkich naszych trunków jest delikatny charakter i najwyższa jakość. Jesteśmy przy tym świadomi, że nawet najsmaczniejsze ciastko może się znudzić, więc pragniemy tworzyć unikalne krótkie serie, które będą jedyne w swoim rodzaju.

Czy wykorzystanie nazwy “whiskey” może być użyte w przypadku polskiego produktu?

Oczywiście, że tak! Kwestię nazewnictwa alkoholu whisky bądź whiskey narzuca prawo wspólnotowe. Jest to między innymi produkt destylacji zacieru zbożowego, który leżakuje w dębowej beczce minimum 3 lata. W naszym przypadku będzie to Whiskey ze względu na wybór w większości niesłodowanego zboża i tym samym ukłon w kierunku Starki. Niemniej nie chcemy jej kopiować a jedynie bazować na najlepszych doświadczeniach. Będziemy dumni, gdy dodatkowo przedrostek Polish Whiskey stanie się tak samo pozytywnie rozpoznawalny na świecie jak inne pochodzące z Polski produkty.

Czy przy produkcji była konieczna wiedza “Szkotów”?

Olbrzymie ukłony i podziękowania należą się Darkowi Wróblewskiemu, którego wiedza i doświadczenie pozwoliły zaszczepić tak zwanego bakcyla u mnie. Tworzenie wysokiej jakości alkoholu nie jest czymś bardzo skomplikowanym, jak mogłoby się wydawać. Wymaga za to wiele cierpliwości, samozaparcia i jak my to nazywamy – ducha twórczego. W naszym przypadku chodzi o artystyczną duszę i chęć tworzenia. Niektórzy są wielkimi szefami kuchni, inni wybitnymi perfumiarzami. Nam zależy na tworzeniu wyjątkowych trunków. Nie korzystaliśmy w żaden sposób z doradztwa Szkotów czy innych osobistości ze świata whisky. Nie jest ona konieczna, ale z drugiej strony nie uciekamy przed żadną dobrą radą czy sugestiami ludzi, których spotykamy na festiwalach a są autorytetami w naszej branży.

Czym będzie się charakteryzował smak “Wolf”, na jaki kierunek smaku się zdecydowaliście?

Wspólnym mianownikiem był, jest i będzie delikatny charakter każdego trunku. Whiskey będzie powstawał w małych partiach i każda będzie unikalna. Trudno określić co jest wspólnym impulsem w doborze smaku. Na pewno każdego dnia jest to coś innego. Mnie inspirują wszelkiego rodzaju zapachy – perfum, kwiatów, starej szafy czy lasu w górach. Darek jest tradycjonalistą i szuka inspiracji przede wszystkim w dawnych trunkach bazujących na jarzębinie, owocach kaliny czy dzikiej jabłoni. W dzisiejszych czasach szkocka whisky to już przemysł, w którym nie zostało praktycznie nic z rzemieślniczego charakteru trunku. Wielu fanów whisky i blogerów porusza w związku z tym temat sporych różnic pomiędzy tymi samymi markami z lat 70/80 a tych z 2017 roku. Na pewno kiedyś smak był pełniejszy bo przy masowej produkcji nie sposób oddać ducha destylarni.

Kiedy możemy spodziewać się pierwszych partii i na jakich rynkach chcecie być obecni?

Jeśli uda się zebrać niezbędne fundusze w tym roku to mamy wszystko przygotowane – lokalizacja, projekt i niezbędne dokumenty – by ruszyć z budową w każdej chwili. Należy liczyć się z czasem, jaki pierwszy destylat musi spędzić w beczce, żeby można było go nazwać whiskey – minimum 3 lata – także najwcześniej na sklepowych półkach znajdzie się 2021 roku. Oczywiście do tego czasu będziemy na bieżąco promować nasz GIN, okowitę żytnią oraz Wolf bitter. Chcemy być obecni przede wszystkim na ryku Polskim i Europejskim ale nie wykluczamy eksportu za ocean do Kanady i USA.

Jak będziecie budować historię marki, będzie to trudne zwłaszcza, że wiele innych marek opiera swój sukces właśnie na historii jako wartości dodanej?

W Europie, po Stanach Zjednoczonych od wielu lat trwa w najlepsze rewolucja w podejściu do alkoholu. Wielki sukces odnoszą browary rzemieślnicze a za nimi na terenie Unii Europejskiej działa już kilkaset rzemieślniczych destylarni. Ten sam trend obowiązuje od kilku lat w Polsce. Zmieniają się preferencje Polaków, ich świadomość i tym samym alkohol, po który sięgają. W zeszłym roku Polacy kupili ponad 33 miliony butelek whisky 0,7! A z roku na rok na cel przeznaczają coraz więcej pieniędzy sięgając po alkohole premium. Nie czujemy się “osłabieni” przez brak kilkusetletniej historii naszej marki. Wolf Distillery to świeżość i innowacyjne podejście a rzemieślniczy charakter i ręczna produkcja to nic innego jak nawiązanie do przedwojennej Polski i jej olbrzymiego szacunku dla każdego klienta.

Czy stworzenie w Polsce destylarni nie jest kłopotliwe z uwagi na biurokrację wszechobecną i niechętną takim inicjatywom?

Każdy pomysł na biznes niesie ze sobą wiele problemów do rozwiązania. Produkcja whiskey to jednak przede wszystkim oczekiwanie. Whiskey może spędzić nawet 65 lat w beczce, zanim finalnie trafi do butelki a następnie do naszego barku. Radzenie sobie z takimi problemami to akurat nasza mocna strona. Tak na poważnie to nie spotkaliśmy do tej pory żadnych zdecydowanych oporów czy niechęci ze strony ludzi. Raczej wszyscy reagują entuzjastycznie i słyszymy wiele miłych słów. Wiele w Polakach zmienia się na lepsze. Oby ten trend był zachowany. Moja babcia bardzo wierzy w ludzi, mimo, że przeżyła wojnę i wiele przez nią wycierpiała. Pozytywne nastawienie mam chyba po prostu we krwi.

Jaką wielkość produkcji planujecie w najbliższych 5 latach?

Planujemy utrzymać produkcję na poziomie do 50.000 litrów czystego spirytusu rocznie, co daje około 600-700 beczek/rok. Nie jest to oszałamiająca liczba biorąc pod uwagę destylarnie szkockie, które produkują średnio co najmniej 2.000.000 litrów czystego spirytusu rocznie a rekordzista, którego znamy nawet 150.000.000 litrów. Zależy nam jednak na takiej liczbie, która będzie zauważona i wciąż będziemy miel kontrolę nad całym procesem, począwszy od mielenia zboża, poprzez rozlewanie spirytusu do beczek a kończąc na korkowaniu butelek. To po prostu wielka przyjemność móc to robić własnoręcznie!

Leszek Cieloch Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.
×
Leszek Cieloch Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.