Skip to content Skip to footer

Suzuki Swift 1,2 Mild Hybrid 81 KM 5 M/T: Miejska rzecz…

Obok Vitary miejski Swift to najbardziej popularny modele w portfolio Suzuki. Japoński producent sprzedał ponad 6 milionów sztuk wszystkich generacji Swifta. A na rynku mamy kolejną odsłonę auta. Jaki jest Swift vol VII? Trudno mu cokolwiek zarzucić. Wprawdzie silnik stracił jeden cylinder, ale niejako przy okazji sporo apetytu na paliwo. Oczywiście, jest też większy od poprzednika. Ma też bogatsze par excellence wnętrze.



Zaczynając od eksterieru: VII generacja jakoś specjalnie od poprzednika się nie rożni. Oczywiście, nie znaczy to że styliści nie pochylili się nad projektem. Owszem, pochylili i to dość nisko. Mocno przestylizowali przód auta. Patrząc z profilu, jest bardziej spłaszczony. Nadaje auto zadziornego a nawet nieco aroganckiego wyglądu! Kratę grilla pomalowano na czarno. Ciekawie prezentuje się przedni zderzak wystylizowany w stylu spojlera. Nowe są też przednie lampy LED z systemem automatycznej zmiany która nota bene działa bardzo precyzyjnie! Zmiany z tyłu raczej kosmetyczne. Odświeżony kształt i wkłady lamp dodano też kilka nowych przetłoczeń. W sumie tylko i aż tyle.



We wnętrzu jest po japońsku. Nowoczesność przeplata się z tradycją. Dodam dobrą tradycją. To, co od razy widać po otwarciu drzwi to nowa deska i 9-calowy ekran dotykowy do zarządzania nowym systemem inforozrywki. A ten w zasadzie nie tyle odświeżono, co zbudowano od nowa. Jest czytelniejszy, lepszy i bardziej intuicyjny. Po raz pierwszy Swift zyskał bezprzewodową komunikację z Android Auto i Apple CarPlay. Spore zaskoczenie to deska rozdzielcza. Japończycy postanowili nie szaleć z nowoczesnością i pozostawili zwykłe i czytelne zegary analogowe. Pomiędzy nimi zainstalowano niewielki wyświetlacz z podstawowymi informacjami. Z niego także steruje się wszystkimi asystentami a jest ich jak na w sumie tanie i niewielkie auto miejskie całkiem sporo. System rozpoznaje zmęczenie kierowcy, widzi znaki drogowe a nawet dostosowuje się do nich i oczywiście ostrzega o przekroczeniu prędkości. Jest też czujnik martwego pola. Minus? Ostrzeganie o przekroczeniu prędkości ma wyjątkowo wkurzający dźwięk. Ergo, szybko go wyłączamy…



A propos wyłączamy. Japończycy jak wspomniałem nie poszli zbyt głęboko w digitalizację. Sporo funkcji jest dostępnych z poziomu konwencjonalnych przycisków na panelu środkowym i wielofunkcyjnej kierownicy. Na desce pozostał nawet słynny „patyczek”, którym przełączamy się pomiędzy funkcjami na mini wyświetlaczu pomiędzy zgarami. Nie jest to może zbyt wygodne, ale jakże tradycyjne…



Na komfort, ale też postrzeganie auta wpływa jakość wykończenia. I tu jest duuuuuużo lepiej! To znaczy, nadal jest twardo, ale jakość materiałów jest znacząco lepsza a kolorystyka mniej ponura. Innymi słowy scenografia bardzo się poprawiła co w połączeniu z bogatym wyposażeniem, prostym sterowaniem i naprawdę dobrym i prostym systemem inforozrywki gwarantuje niezłe samopoczucie za kierownicą.



VII generacja auta jest od poprzednika dłuższa o 20 milimetrów. I choć wydaje się to nieznaczącym przyrostem długości tę zmianę odczuwamy w kokpicie. Auto jest pojemniejsze. W Swifcie VI generacji na tylnej kanapie czasem brakowało miejsca. Trudno było upchać kolana i stopy. Teraz przestrzeni nie brakuje ani stopom, ani głowie. Także łokcie nie obijają się o siebie. Jedyny minus to w mojej opinii nieco za krótkie siedzisko przednich foteli. Ale jakoś istotnie na komfort to nie wpływa. Warto dodać, że bagażnik w porównaniu z poprzednim Swiftem nieco urósł. Teraz jest to 265 lub 590 litrów. Jak na segment B wystarczy!



Pod maską nie ma wyboru. Auto jest dostępne jako miękka hybryda. Napędza go trzycylindrowy, wolnossący silnik o pojemności 1.2 l. Jednostka generuje 81 KM i 110 Nm. momentu obrotowego. Silnik spalinowy wspiera niewielka jednostka elektryczna o mocy 3 KM i 50 Nm. momentu obrotowego. Moc i moment na koła przednie przenosi 5-biegowa skrzynia ręczna. W opcji jest też bezstopniowa przekładnia eCVT. Do tego Swift może być autem czteronapędowym poprzez opcjonalny system AllGrip.



Jeśli wydaje się komuś, że 81 KM to mało, odpowiadam: wystarczy. Pojazd jest lekki. Waga Swifta nie przekracza 950 kg. Poza tym, to auto miejskie. Owszem, na trasie wyprzedzanie trzeba ze względu na ograniczoną moc układu napędowego dokładnie zaplanować za to w mieście samochód radzi sobie doskonale. Tu, 12,4 do setki nie jest przeszkodą. Sporym handicapem jest nikły apetyt na benzynę. W naszym teście spalanie nie przekroczyło 4 litrów na 100 km!



Prowadzenie bez najmniejszych zastrzeżeń. Auto jeździ świetnie. Zawieszenie dostrojono adekwatnie do charakteru auta. Nie jest kanapowo a z drugiej strony nie można my zarzucić, że zawieszenie ma równie miękkie jak serce szefa proszonego o podwyżkę! Układ kierowniczy nieprzesadnie wspomagany, zapewnia lepiej niż dobre czucie drogi. Przekazuje kierowcy co najmniej dostateczną ilość informacji o tym, co dzieje się z przednimi kołami. Krótko, nic dodać nic ująć!



W dużym skrócie Suzuki Swift jest lekki, oszczędny i nieprzestylizowany. Pomimo prostego wyglądu to naprawdę nowoczesny samochód. A jazda nim daje sporo przyjemności. Ma też inny atut: mówiąc na wprost w zalewie drożyzny jest po prostu dobrze wyceniony!

Zalety

Niskie spalanie

Wygląd

Niezłe wyposażenie

Wady

Brak szóstego biegu

Podstawowe dane techniczne:

Długość: 3860 mm

Szerokość: 1695 mm

Wysokość: 1500 mm

Rozstaw osi: 2450 mm

Bagażnik: 265/589

Parametry silnika i układu przeniesienie napędu:

Prędkość maksymalna: 175 km/h

Przyspiesz nie 0-100 km/h: 12,5 s

Napęd: przedni

Skrzynia biegów: 5 M/T

Silnik: spalinowy 1197 cm3

Maksymalna moc: 81 KM

Maksymalny moment obrotowy: 110 Nm.

Deklarowane spalanie: 3,8 L

Spalanie w teście: 4,0 l

Zbiornik: 37 l

Show CommentsClose Comments

Leave a comment