AktualnościAutoMotoTesty

SsangYong Tivoli FL 1, 5 GDI-T 163 KM AT6: W dobrym kierunku

Dzieje koreańskiego producenta aut są co najmniej burzliwe. Zaczynali w 1954 roku, montując Jeepy dla stacjonującej w Korei armii USA. Wtedy firma nazywała się Hadonghwan Motor. W 1977 firma, już jako Dong-A do montażu Jeepów dołożyła produkcję autobusów i ciężarówek. SsangYong narodził się w 1988. U zarania, była współpraca z Mercedesem. Efektem było kilka bardzo udanych terenówek, koreańska wersja Mercedesa klasy S i… przejęcie przez rosnący w siłę czebol; Daewoo. Kiedy Daewoo stanęło na skraju bankructwa, Ssangyong ratował się opcją hinduską. SsangYong Motors przejęła Mahindra & Mahindra. Uznawana za producenta jednego z najbrzydszych pojazdów osobowych (I generacja Rodiusa) firma złapała wiatr w żagle. Najważniejszym problemem stała się mało urozmaicona gama modelowa. Wtedy, hindusi sięgnęli głębiej do sakiewki…



Tivoli był pierwszym nowym projektem pod egidą Mahindry. Pojazd debiutował w 2015 roku. Rynki, nawet te europejskie, ciepło przyjęły konstrukcję spod znaku feniksa. Samochód zrywał z kontrowersyjnym wyglądem, który Koreańczycy przez wiele lat forsowali. Był na wskroś normalny i nienajgorzej jeździł. Po 4 latach produkcji nadszedł czas na kosmetykę. W 2019 Tivoli przeszedł lifting. Zewnętrzny i wewnętrzny. Co się zmieniło? Z zewnątrz, niewiele. Nieco inaczej wygląda kratka osłony grilla. Lampy „ubogaciły się” o diody LED. Zmienił się też kształt świateł przeciwmgłowych. Z tyłu, zmian jeszcze mniej. Wkłady LED-owe do świateł i przemodelowana osłona pod tylnym zderzakiem. A właściwie nie tyle przemodelowana, co nie pomalowana jak u poprzednika. Zabrakło też srebrnych listew okalających obrysówki.



Wnętrze, to inna historia. Tu zmian, co najmniej sporo. Przede wszystkim deska. Sprzed oczu kierowcy zniknęły głębokie tuby, w których dotąd ukryte były prędkościomierz i obrotomierz. Sam kształt deski rozdzielczej też uległ zmianie. Tak, jak i panel środkowy. Inny kształt i wielkość. W innym miejscu umieszczono wyloty nawiewów, wymieniono ekran systemu multimedialnego i panel sterowania klimatyzacją. Pojazd wyposażono w typowy dla nowszych modeli Ssangyong infotainment. Sterowanie via siedmiocalowy wyświetlacz umieszczony na szczycie deski rozdzielczej, pomimo kilku zmian, nadal jest jednak bardzo specyficzne i wymaga przyzwyczajenia. Ale, reasumując – cała deska wygląda znacznie lepiej.



To, z czego i jak wykonano wnętrze też uległo istotnej modyfikacji. Jakość jakby lepsza, ale nadal plastikowo. Optycznie, całość wygląda na nienajgorzej.  Czar pryska po kontroli organoleptycznej. Jest twardo. Może nie aż tak jak u poprzednika, ale do konkurencji z Europy czy Japonii nadal Koreańczykom z SsangYong daleko. Na szczęście wszystko spasowano bardzo starannie. Tu, widać poprawę. I to wyraźną. Kierownica, obszyta skórą doskonale leży w dłoniach. Przyciski działają tak, jak powinny. Do ergonomii trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia.



Fotele, w porównaniu do poprzednika wyprofilowano lepiej. Do tego wykończono je materiałową tapicerką o ciekawym wzorze i fakturze. Z tyłu i przodu, nawet osoby mierzące powyżej 185 nie powinny narzekać na brak miejsca na nogi i głowy. W tej kategorii Tivoli wyprzedza bardziej utytułowanych konkurentów.

Bagażnik o pojemności 423 litrów także sprawia dobre wrażenie. Całkiem niezły wynik jak na tą klasę. Szczególnie, że przestrzeń bagażowa jest regularna a w ładowaniu nie przeszkadza wysoki próg załadowczy.



Pod maską, jeden motor benzynowy i jeden diesel. Dziś, o benzynowym. Jest to konstrukcja nowa. 1,5 GDI-T zastąpił jednostkę wolnossącą o pojemności 1,6 litra. 1497 cm sześciennych pozwala na osiągnięcie 163 KM przy 5000 obrotów i 280 Nm. w zakresie 1500-4000 obrotów. Efekt, to 175 km/h. Spalanie? W granicach rozsądku. Producent zapowiada średnio 6 lirów. Według nas, jest około 7. Ale, remedium jest i nazywa się fabryczna instalacja gazowa. W salonie SsangYong kosztuje około 3,5 tys. złotych. Opcja godna rozważenia. Szczególnie, że cena samego auta jest sporo niższa niż produktów konkurencji. I nawet z instalacją LPG wychodzi sporo taniej.



Napęd na oś przednią przenosiła automatyczna, 6-przełożeniowa skrzynia biegów. Automat nie jest najszybszy, ale całkiem sprawnie radzi sobie z nominalnymi 163 końmi i ich transmisją na przednią oś. Choć, jak wspominałem, reakcja może i nie błyskawiczna, ale skrzynia nie myli się a chwile zawahania nie są jakoś irytująco długie.

Inżynierowie Mahindry, upssss, SsangYong popracowali nad prowadzeniem. I jest lepiej. Nie żeby do razu rewelacyjnie, bo tu jeszcze nieco Koreańczykom brakuje, ale co najmniej poprawnie. I wprawdzie SsangYong ma jeszcze w tej dziedzinie małe zaległości, ale, miejmy nadzieję, szybko je usunie. Szczególnie, że się starają.



W kategorii prowadzanie warto zauważyć i docenić funkcję Smartsteer. Zmienia ona siłę wspomagania kierownicy. Bywa przydatna zarówno w czasie jazdy, ale szczególnie w trakcie manewrówki parkingowej. Doceniam też wskaźnik położenia przednich kół. Proste, ale naprawdę przydatne. Trudno przyczepić się do pracy zawieszenia. Działa poprawnie. Jest w miarę sprężyste. Nieźle wybiera nierówności drogi. No i trzyma auto w pionie na prostej iw z zakrętach. Innymi słowy robo tyle, ile powinno.



Test koreańskiego crossovera skonstatuję tak: jeśli nie kierujemy się stereotypami, warto rozważyć zakup tego samochodu. Nieźle wygląda, poprawnie jeździ, jest pojemny i pakowny. I naprawdę dobrze wyceniony…

 

Zalety:
– cena
– przestronne i praktyczne wnętrze
– opcjonalna instalacja gazowa do silnika

Wady:

– precyzja prowadzenia

– jakość plastików

 

Podstawowe parametry techniczne:
Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi):4225/1810/1613/2600 

Silnik: benzynowy
Pojemność: 1497 cm3
Moc maksymalna: 163 KM przy 5000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 280 Nm. w zakresie 1500-4000 obr./min
Napęd: przedni
Skrzynia: automat 6 przełożeń

Osiągi (0-100 km/h): b/d

Prędkość maksymalna: 175 km/h
Zużycie paliwa (miasto/trasa/średnio): 8,4/5,7/6,7

Pojemność bagażnika: 423 l

Pojemność zbiornika paliwa 50 l

Cena: wersja benzynowa od 61,9 a diesel od 72,9 tys. złotych

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts