AutoMotoTesty

SsangYong Tivoli 1.6 XDi 4WD Sapphire: Nowy kierunek

SsangYong się zmienił. Po latach szokowania ekstrawaganckimi konstrukcjami, firma wyraźnie zmienia kierunek. Efektem tych zmian jest Tivoli, pierwsze auto które powstało po przejęciu S-Y przez hinduski koncern Mahindra & Mahindra. Tivoli, to dla firmy bardzo ważny model. Ma przekonać do niszowego producenta aut z Korei, wybrednych Europejczyków. A o nasze serca (czytaj, kieszenie) będzie konkurować z takimi autami jak Nissan Yuke, Opel Mocca, Renault Captur czy Peugeot 2008.


autor: Artur Balwisz


 

Czym do zakupu zechce nas przekonać firma które zasłynęła z dość kontrowersyjnych konstrukcji? No cóż, Tivoli nie jest stylistycznym fajerwerkiem jak choćby Rodius. To całkiem zwyczajny SUV, czy może raczej, Crossover o typowej budowie i ciekawej linii nadwozia. W tym przypadku ciekawej, nie oznacza udziwnionej.

Tak, Tivoli jest konwencjonalny w dobrym tego słowa znaczeniu. Dwie bryły nadwozia, proste linie i kilka smaczków stylistycznych. Przede wszystkim przód, który kojarzy mi się nieco z Discovery Sport czy Evoque. Linia boczna to proste kształty i głębokie przetłoczenie blach tylnego nadkola, które z kolei przywodzą mi na pamięć Jeepa Compassa. Innymi słowy, niezłe koneksje. Tył to już autorskie dzieło stylistów z SsangYonga. Powiem wprost, w kwestii exterieru, nie mam się do czego przyczepić. Powiem więcej, Tivoli naprawdę mi się podoba!

Wnętrze, już na pierwszy rzut oka robi dobre wrażenie. SsangYong chwali się fotelami, które dostały specjalne wyróżnienie. I rzeczywiście, są nieźle wyprofilowane i bardzo wygodne. Podobnie zresztą, jak tylna, obszerna kanapa. Podszybie po stronie pasażera pokryte jest przyjemnym, miękkim materiałem. Niestety, cała reszta jest jednak dość twarda. Ogólnie jakość plastików nie zachwyca, ale jak na auto tego segmentu wszystko mieści się w granicach normy. Ciekawym gadżetem jest możliwość zmiany koloru podświetlenia zegarów. Jest więc sportowa czerwień, niebieski, żółtych. Gama barw kończy się na bieli i błękicie. Reasumując, funkcjonalność wnętrza, bez zarzutu. Schowków w zupełności wystarcza. To, z czego konstruktorzy z Korei mogą być dymni, to pojemność kokpitu. Otóż, jest ona zaskakująco duża. Nie brakuje miejsca na głowy, nogi a nawet bagaż. A o to w crossoverach bywa nieraz trudno. Jak wygodnie mają pasażerowie, to… nie ma gdzie upchać walizek. SsangYong pogodził i pasażerów i ich bagaż. Pojadą wygodnie a ich bagaż zmieści się do 424-litrowego bagażnika.

Pod maską auta może pracować jeden z dwóch silników o pojemności 1,6 litra. Do wyboru jest 128 konny motor benzynowy i 115 konny diesel. My, do testu otrzymaliśmy opracowany specjalnie do tego auta (i jego wersji powiększonej XLV) czterocylindrowego turbodiesla z wtryskiem common rail o mocy 115 KM (od obrotów) i maksymalnym momencie obrotowym 160 Nm. (od  obrotów) Napęd na obie osie przenosiła sześciobiegową przekładnią manualną DYMOS (od Hyundaia) Warto dodać, że opcji jest też sześciostopniowy automat AISIN stosowany między innymi w… Mini.

Ponieważ Tivoli to SUV i do tego z napędem 4WD, ważne są: kąt rampowy, natarcia czy zejścia. I tu wstydu nie ma. Przy prześwicie 167 mm kąt rampowy wynosi 17 stopni, natarcia 20,5 a zejścia – 28. Krótko mówiąc, bocznych dróg czy lekkiego terenu, Koreańczyk z hinduskimi koneksjami na pewno się nie przestraszy.

Dodatkowo, przekonać do zakupu może bogate wyposażenie. Obejmuje ono m.in. elektroniczne wspomaganie układu kierowniczego z trzema trybami sterowania (Normal, Comfort i Sport), system multimedialny z 7-calowym ekranem dotykowym, automatyczną klimatyzację, system bezkluczykowy, czujniki parkowania, 7 poduszek powietrznych, system monitorowania ciśnienia w oponach, ESP. W opcji będzie można zamówić: szyberdach, tempomat, sensor deszczu, automatyczną aktywację reflektorów.

Auto, poprzez trzystopniowe wspomaganie układu kierowniczego prowadzi się lekko i przewidywalnie. O precyzji prowadzenia, można mówić jednak tylko w ustawianiu sport. Dobre trzymanie drogi ułatwia też zawieszenie. Z przodu, typowy MacPherson a z tyłu, MultiLink. Dzięki temu Tivoli dość fajnie wpisywał się w ostre łuki zakrętów. Na muldach i garbach, zachowywał się w miarę statecznie.

Silnik, wspomniany już 115 konny diesel zapewnia dość sprawne przyspieszanie – 12.0 sek. od 0-100 km/h i rozpędzenie do satysfakcjonujących 170 km/h. Zużycie paliwa jest nieco wyższe nić deklaruje producent. Tivoli, w teście, średnio spalił około 7 litrów benzyny. W trasie, udało się wprawdzie utrzymać deklarowane 5,4 za to w mieście, bez 9 litrów raczej si nie uda…

 

I przed pointą, to o czym dżentelmeni nie mówią. Ceny SsangYonga w zależności od wersji (w ofercie, jest ich 4: Crystal Base, Crystal, Quarto, Sapphire) wynoszą kolejno 59 900, 61 400, 68 900 i 80 900. O tym, czy to dużo czy mało, zadecydują klienci. W mojej opinii, sprawny i niebrzydki crossover (SUV?) za około 60 tys. złotych, to jednak okazja…

Rywalizacja w segmencie małych pseudoterenowców trwa. Auta z offroadowymi konotacjami stały się modne. Ich zwolennicy cenią sobie wysoką pozycję za kierownicą a także spory prześwit pozwalający na pokonywanie… krawężników. Te modę chce zdyskontować SsangYong. I choć firma jest u nas postrzegana, jako dość egzotyczna, ciekawym designem i dobrym wyposażeniem za rozsądną cenę, może do siebie przekonać nieufnych Polaków. Szczególnie, że SsangYong buduje auta o lepiej niż niezłej mechanice a elektronikę kupuje od najlepszych.

 

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts
  • Mazda 2