AktualnościAutoMotoTesty

SsanagYong Tivoli 1,5 T-GDI 163 KM 6A/T: Nie tylko cena

Sukces, to przejście od porażki do porażki bez utrat entuzjazmu mawiał Winston Churchill. Motto życia sir Winstona jak ulał pasuje do SsangYonga w Polsce. To bodajże piąta próba zaistnienia niewielkiej, koreańskiej marki na polskim rynku. Patrząc na statystyki sprzedaży wydaje się jednak, że tym razem będzie to próba udana.



Gama produktowa koreańskiej firmy, która nota bene znowu zmieniła właściciela jest niewielka. W Polskiej ofercie, to tylko trzy auta: Tivoli, Korando i Rexton. Ten pierwszy jest jedną z lokomotyw sprzedaży. Tivoli, który zadebiutował w 2015 roku był pierwszą konstrukcją pod rządami hinduskiej Mahindry. Bardziej niż przyzwoite auto nieźle przyjęło się na rynku. Z tym, że nie na Polskim. I chyba wcale nie chodziło o kiepska jakość. Tivoli prezentował się lepiej niż ówczesna dacia. Problem polegał na braku rozpoznawalności marki. A ci, którzy już ja kojarzyli, to raczej w wynalazkami typu Rodius czy Musso Sports.  Wydaje się jednak, że marka powoli staje się rozpoznawalna. Nikt już nie pyta, co to za „Chińczyk”.



O eksterierze nie będzie długiego wywodu. Pomimo liftingu Tivoli na pewno nie jest gwiazdą motodesignu. Ale, chyba nigdy nie miał być. Wygląda, jak samochód co w przypadku tej marki wcale takie oczywiste nie jest. Nie zaskakuje już innością. Nie epatuje wyjątkowym, choć niekoniecznie wyjątkowo strawnym wyglądem. Jest typowym crossoverem w całym tego słowa znaczeniu! Być może w centrali firmy w Pyongtaek zrozumieli, że jeśli na siłę chce się stworzyć coś wyjątkowego, może niestety się udać…,



O wnętrzu, warto więcej niż słów kilka. Wydaje się, że głównym mottem stylistów była funkcjonalność. Ja wiem, że funkcjonalność nie wyklucza emocji, ale czasem wchodzi za bardzo. Tym razem się udało! Jest zaskakująco przestronnie i sympatycznie. Wygląd, choć nie najnowszy bez trudu akceptujemy. Szczególnie, że po liftingu wygląd deski poprawił 9 calowy wyświetlacz. Na szczęście, Koreańczycy nie poszli zbyt głęboko w nowoczesność. Sporo funkcji zdublowali. Dzięki temu sterowanie funkcjami życiowymi odbywa się via poprzez i za pomocą fizycznych przycisków i pokręteł. Interfejs systemu inforozrywki prosty i funkcjonalny. Do tego, działa bez zarzutu. Apple car Play i Android Auto odpalają błyskawicznie. I w odróżnieniu choćby od aut z Francji, nie wymagają studiowania kilku tomów poradników, dlaczego akurat teraz nie chce…, Co najważniejsze, wszystko rozmieszczono według wszelkich kanonów ergonomii. Do tego wszystko pasuje do siebie tak, że to aż dziwne i do tego działa bez zarzutu. Bez uwag także to jak i z czego kokpit wykonano. Oczywiście, część plastików nie jest zbyt miękka. Ale, nawet te twarde nie wyglądają już budżetowo.



Wnętrze jak wspominałem przestronne i całkiem ładne. Fotele, nie tylko dobrze się prezentują. Są wygodne i nieźle trzymają. Z tyłu, dzięki wysoko poprowadzonej linii dachu i nisko zamontowanej kanapie nawet bardzo wysocy pasażerowie nie odczują braku przestrzeni. Krótko mówiąc, Tivoli, jeśli nie w komfortowych, to w co najmniej niezłych warunkach przewiezie cztery osoby. Do tego, ich bagaż. Pod tym względem Tivoli to czołówka. Bagażnik to zacne 423 litry w konfiguracji 4-osobowej lub 1120 po położeniu oparcia.



Pod maską bez zaskoczenia – dwa motory. Jest, jakby modzie wbrew diesel i doładowany silnik benzynowy o pojemności 1,5 litra i mocy 163 KM. Ten właśnie napędzał auto testowe. Pełną moc jednostka rozwija przy 5000 obrotach a moment: 280 Nm. w zakresie 1500-4000 obrotów. Efekt, to co najmniej zaskakująco dobra dynamika. Motor naprawdę chętnie wkręca się w obroty. Są jednak i plusy ujemne. Przyjemność z jazdy psuje automatyczna skrzynia. Nie działa tak szybko i precyzyjnie jak automaty europejskie. Wydaje się, że brak zdecydowania przy zmianie biegów irytuje. Przy spokojnej, miejskiej jeździe automat zbyt długo „myśli” nad włączaniem i redukcją biegów. Na szczęście w trasie, kiedy decydujemy się na dynamiczna jazdę, jest zdecydowanie lepiej. Jest też drugi minus: zużycie paliwa. Zdarzyło, że auto potrzebowało w mieście nawet 10 litrów na 100 km. A poniżej 9 litrów w trybie miejskim zejść nam się nie udało. W trasie tez rożnie bywa. Jeśli jedziemy spokojnie, 6,6 jest do osiągnięcia. Kiedy częściej używamy pedału gazu, na wyświetlaczu znowu pokazuje się 10 litrów…



Z kolei do prowadzenie auta zastrzeżeń nie mam. Zasadniczo, jest dość przyjemnie. Auto trzyma kolumna Macphersona i – co jest sporym zaskoczeniem, multilink. Układ zestrojono dość sztywno co sprawia, że auto bardzo pewnie zachowuje się pewnie podczas dynamicznego pokonywania zakrętów czy nagłej zmiany pasa ruchu. W mojej opinii do charakterystyki zawieszenia nie do końca pasuje wspomaganie układu kierowniczego. Jest zbyt komfortowe. Przez to nie zawsze możemy precyzyjnie wyczuć auto.



Czy SsangYong może konkurować z autami z Europy tylko ceną? Owszem, ale…, nie. Tivoli, choć nie jest ostatnim krzykiem stylistycznej mody dzięki ponadczasowej linii i dobrze dobranym proporcjom nie może się nie podobać. Kokpit jest obszerniejszy od większości konkurencji. Wprawdzie plastiki nie rzucają na kolana, ale w crossoverach z VAG bywają… gorsze. Do tego wnętrze Tivoli w mojej opinii należy do najbardziej cichych z całego segmentu. A na końcu jest jeszcze cena. Tu, Tivoli konkurencji nie ma…

Wady

– trochę za twardo

– zbyt mocne wspomaganie

– zużycie paliwa

Zalety

– dynamika

– cena

– wygląd

– przyjemne wnętrze

– kultura pracy doładowanej jednostki

– proste menu

Podstawowe dane techniczne:

Długość: 4225 mm

Szerokość: 1810 mm

Wysokość: 1613 mm

Rozstaw osi: 2400 mm

Parametry silników i układu przeniesienie napędu:

Napęd: przedni

Silnik: benzynowy 1497 cm3

Skrzynia biegów: automatyczna

Maksymalna moc: 163 KM przy 6000 obrotach

Maksymalny moment obrotowy: 280 Nm. od 1500 do 4000 obrotów

Osiągi:

Przyspieszenie: b/d

Prędkość maksymalna: 175 km/h

Deklarowane, średnie zużycie paliwa: 7,0 średnio

Zużycie paliwa w teście (m/tr/śr): 10,0/8,8/9,0

Bagażnik: 423/1120

Zbiornik paliwa: 50 l

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts