AktualnościAutoMotoTesty

Skoda Kamiq 1,0 95 KM MT5: Dobrze dopasowana…

Kamiq zadebiutował na targach w Genewie wiosną ubiegłego roku. Auto, zastąpiło bardzo popularny model Yeti. Stylistycznie, nawiązuje do Skody Scala ale także do koncepcyjnego Vision X. Kamiq w języku Innuitów oznacza coś dobrze dopasowanego. I Kamiq dobrze wpasowuje się w rodzinę pojazdów firmy z Mladej Boleslav. Osadzono go na modułowej platformie MQB A0. Jest więc najmniejszym crossoverem. Ale najmniejszy wcale nie oznacza, że jest mały…



Patrząc na Kamiqa trudno oprzeć się wrażeniu, że nie jest to typowy crossover. Ja dostrzegam w nim sporo cech hatchbacka ale też typowego kombi. Innymi słowy „dobrze dopasowany” nie jest na wyrost. Dopasowano do potrzeb i gustów. Pewnie także  tych, którym SUV-y i crossovery po prostu już się opatrzyły. Dlatego pojazd nie epatuje odniesieniami do terenówek ale też stylistyczną dezynwolturą. Przód prezentuje się bardzo nowocześnie. Są więc dzielone jak w Scali lampy z LEDami do jazdy dziennej, srebrna osłona podwozia i przestylizowany według nowych zasad projektowania w marce Skoda – grill. Tył, także nawiązuje do Scali ale też Karoqa. Są więc podobne, wąskie i zachodzące daleko na boki lampy do tego osłona podwozia (ta w Kamiqu jakby bardziej masywna) i w sumie tyle.



Wnętrze, to typowa dla grupy Volkswagena szkoła projektowania. Wszystko podporządkowano prostocie, wygodzie i ergonomii.  Styliści nie zapomnieli też o wyglądzie. Powiem tak, Kokpit Kamiqa jest zaraz po Seatach najciekawszy w stajni VAG. Oczywiście, moim zdaniem a więc nie każdy pewnie się z tym zgodzi. Ale mnie podoba się bardziej niż ergonomiczny i praktyczny do bólu, za to mało finezyjne kokpit T-Crossa.

Generalnie, od aut typu SUV/crossover oczekujemy wyższej pozycji za kierownicą i większego komfortu przy wsiadaniu. I oczywiście, tego aby prześwit pozwalał na wjeżdżanie na krawężniki. I tu widać wyraźnie, że Kamiq to nietypowy, ale jednak crossover a nie większe kombi.



Scenografia kabiny bardzo przypomina tę, którą znamy ze Scali. Także wyposażenie, w  tym wirtualny kokpit oraz duże, dotykowe ekrany o naprawdę dobrej grafice. To, co mnie pozytywnie zaskoczyło, to bezprzewodowa łączność ze smartfonami w tym z Apple Car Play i Android Auto. Są też dwa wejścia USB. Nie rozumiem tylko, po co zamontowano USB-C. To zmusza do stosowania przejściówek albowiem niezbyt wiele jest pamięci masowych z wejściem USB-C.



Słów kilka o wykończeniu, bo tak do końca zadowolony z niego nie jestem. Owszem, to co w górnej części kokpitu to miękkie i przyjemne w dotyku plastiki. Za to wszystko co poniżej, – twarde niczym serce szefa proszonego o podwyżkę a przyjemne w dotyku, niczym głaskanie jeża. Zaskoczyło mnie, że środkowa konsola i uchwyty na drzwiach potrafią się odkształcać pod niezbyt mocnym naciskiem. Pod tym względem kuzyni z Seata i VW są jakby bardziej porządni…



Czesi twierdzą, że ich auto jest najbardziej pojemne w segmencie. I chyba coś w tym jest. Kokpit jest bardzo przestronny. 4 osoby pojedzie naprawdę wygodnie. A na tylnej kanapie, w odróżnieniu od innych crossoverów, bez schylanie głowy pomieszczą się pasażerowie mierzący nawet ponad 190 cm. Wszystko to dzięki sprytnemu rozwiązaniu. Otóż, kanapę zamontowano niżej. Na szczęście, nie na tyle żeby zatracić jeden z głównych atutów SUV-a/crossovera, czyli łatwość w zajmowaniu miejsca w kabinie.

Bagażnik, jak t w Skodzie bywa prawie na rekord. 400 litrów bez składania oparcia lub prawie 1400 gdy je położymy, to naprawdę dużo.



Pod maską, tradycyjnie motory diesla i benzynowe. Tradycyjnie „kaszlaki” reprezentuje (przynajmniej teoretycznie, bo w polskim cenniku nie występuje) 1,6 litrowy TDI. A benzynowe: trzycylindrowy 1,0 i czterocylindrowy 1,5 TSI. Tym razem jeździliśmy najsłabszym czyli trzycylindrowym 1,0 o nienachalnie wielkiej mocy; 95 KM osiąganej przy około 3200 obrotach i maksymalnym momencie 175 Nm. dostępnym w  zakresie od 2000 do 3500 obrotów. Napęd na os przednią przekazywała pięciobiegowa przekładnia manualna. Co można o takim układzie napisać?  No cóż, trzycylindrowy motor charakteryzuje się kulturą pracy typową dla trzycylindrowych motorów. Wibruje, niczym diesel. Nie ma jednak dieslowskiej wstrzemięźliwości w konsumpcji paliwa ani jego dynamiki. 95KM i 175 Nm. to 11,1 do pierwszej (i ostatniej) setki i 181 km/h maksymalnie. Szału nie ma, ale kupując pojazd z taka jednostką, nikt przy zdrowych zmysłach sportowej dynamiki spodziewać się nie powinien. Za to wstrzemięźliwości w konsumpcji paliwa… też nie. Skoda zażartowała, że Kamiq pobiera średnio 6,5 litra w cyklu miejskim, 4,3 w trasie i 5,1 średnio. No, zdecydowanie nie. W redakcyjnym teście spalanie w cyklu miejskim nijak poniżej 8 litrów zejść nie chciało. W trasie, auto zasysało ze zbiornika około 5,8 litra a średnia z około 1200 kilometrów (w tym jazda autostradami i drogami szybkiego ruchu) wyniosła 6,8 litra. Czy jestem zdziwiony? Otóż… nie. Być może trzycylindrowe motory produkują mniej CO2. Ale na pewno nie są jakoś specjalnie oszczędne.



Prowadzenie, bez zastrzeżeń. Dzięki bardziej zwartej budowie prowadzi się nieco lepiej niż kuzyni z Seata i VW. Jest mniej podatny na boczne podmuchy i nieco lepiej trzyma się drogi. Nawet, gdy zapomnimy zdjąć nogę z gazu przed zakrętem. Układ kierowniczy typowy dla koncernu. Precyzyjny i dokładny, co bardzo pomaga z manewrówce w wąskich, miejskich uliczkach czy osiedlowych parkingach. Za to Arona i T-Cross, dzięki nieco wyższemu usytuowaniu fotela kierowcy zapewniają lepsze pole widzenia z kokpitu.



Kamiq dołącza do gamy Skody ale także uzupełnia rodzinę miejskich crossoverów VAG. Jest bliskim kuzynem Seata Arona i Volkswagena T-Cross. Ale na pewno nie jest bliźniakiem. I choć, jak one, powstał na platformie MQB 0 jest dłuższy, szerszy i niższy. Czy ładniejszy, to już kwestia upodobań. Mnie, przypadł do gustu jego „hatchbackowy” wygląd i prezencja a`la kombi.

 

Wady

– spalanie

– średnia jakość plastików

Zalety

– wyposażenie standardowe

– wygląd

– pojemność kokpitu

Podstawowe parametry techniczne:

Wymiary zewnętrzne (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi/mm): 4241/1793/1531/2651

Silnik:  999 cm benzynowy, wsparty turbiną

Moc maksymalna: 95 KM przy 3200 obr./min
Maksymalny moment obrotowy:  175 Nm. w zakresie 2000 – 3500 obr./min
Napęd: przedni

Skrzynia: manualna 5 przełożeń

Prędkość maksymalna: 181 km/h

Przyspieszenie: 11,1 s
Deklarowane, średnie zużycie paliwa(m/tr/śr):6,5/4,3/5,1

Zużycie paliwa w teście: 8,0/5,8/6,8

Zbiornik paliwa: 40l

Bagażnik: 400/1400

Cena: od 67,1 do 101 tys. złotych (motory benzynowe)

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts