AktualnościAutoMotoTesty

Skoda Fabia Monte Carlo 1,0 TSI 110 KM DSG7: Golf bardzo inaczej…

Fabia to dla Skody perła w koronie. Po pierwsze, to po Octavii najlepiej sprzedający się model auta z Mlada Boleslav. A po drugie, symbol nowego początku. Jest pierwszym, nowym modelem samochodu który wyjechał z zakładów Skody po przejęciu przez Volkswagena. Kiedy Niemcy zdecydowali się ratować Skodę jej „gama” modelowa obejmowała szybko starzejącą się Felicję. Niemcy ją unowocześnili. Ale cały czas projektowali następcę.



To trochę taki czeski Golf. Jasne, że nie jest aż tak leciwym projektem, a kolejne wersje modelowe i liftingi nie zmieniły jej jakoś specjalnie. Może być tylko mniej albo bardziej zaokrąglona. Każda kolejna ingerencja inżynierów i stylistów to dostosowanie do nowych czasów. I tym razem Czesi perfekcyjnie dobrali moment. Fabia trzeciej generacji po delikatnych zmianach wjechała na salony wraz z wprowadzaniem nowych norm emisji. Efekt? Otóż, nie kupimy już Fabii z dieslem…



Wygląd nie uległ istotnym zmianom. Ostrzejsze rysy, przeprojektowany grill i diodowe oświetlenie. Diody także tylnych lampach. Z tyłu wygląd poprawiły odważniejsze przetłoczenia. Oczywiście profil bez zmian. Ale, ten nie zmienił się w zasadzie od debiutu. Jako, że o Fabii już pisaliśmy, tym razem skupimy się na konkretnej odmianie tego samochodu – wersji Monte Carlo. Wbrew nazwie nie ma wiele wspólnego ze sportem. Ale, ma zdecydowanie lepszy wygląd. To, co odróżnia ja od sióstr to dwubarwne malowanie. Niby niewiele, ale poprawia postrzeganie pojazdu!  Jest i element dodający sportowego wyglądu. Niewielki, ale rzucający się w oczy spojler. Nieco inne są zderzaki.  Zaprojektowano je w bardziej agresywnym stylu. Do tego efektowna atrapa podwójnego wydechu (tak, to atrapa, bo wydech jest skierowany tradycyjnie do dołu pod nadwoziem). A w kokpicie, sportowe kubełkowe fotele. Tylko tyle i aż tyle. Bo dzięki takim detalom ta wersja Fabii prezentuje się najlepiej.



W kabinie, poza wspominanymi fotelami praktycznie niewiele zmieniono. Na pewno jest tyle samo miejsca, tak samo wygodnie siedzi się z przodu i z tyłu. Bagażnik  to nadal 330 litry (po złożeniu oparcia – 1150). Jest za to nowy wzór cyfr na zegarach. Zmienił się też kształt i wygląd ozdobnych paneli na desce rozdzielczej. Siedzącym z tylu oddano do dyspozycji dwa porty USB i uchwyty na tablety. Przy okazji, warto dodać, auto i to nie tylko w wersji Monte Carlo wykończono zdecydowanie lepszymi materiałami.



Samochód ma teraz diodowe oświetlenie dzienne. Przy okazji „diodowania” reflektorom dodano funkcję automatycznego przełączania świateł mijania na drogowe czyli Auto Light Assist. Jest też kilka nowości z dziedzinie poprawy bezpieczeństwa: wykrywanie pojazdów w martwej strefie (Blind Spot Detect) oraz obiektów za samochodem (Rear Traffic Alert). W sumie nie mało, ale i bez szaleństw.



Pod maską za to, szok i niedowierzanie! Z oferty, po cichutku i znienacka znika diesel. W ofercie, tylko benzynowe. Dwa to unowocześnione 1,0 MPI o mocach 60 i 75 KM. Obok wolnossących, dwa z doładowaniem 1,0 TSI o mocach 95 i 110. I właśnie ten odstani dotarliśmy do testu. 110 konny (przy 5000 obrotach) motor zapewniał 200 Nm. (zakres 2000 – 3500 obrotów) co pozwoliło na rozpędzenie Fabii do 195 km/h i osiągnięcie 100 km/h w około 9,8 sekund. Napęd na przednią oś przekazywała skrzynia automatyczna, czyli dwusprzęgłowa DSG konstrukcji Volkswagena. Jak radziła sobie z niezbyt imponującą mocą? Zasadniczo, nieźle. Szybko wbijała kolejne biegi. Jednak, od pewnego czasu ma unowocześniony DSG niejaki problem – potrafi w niektórych sytuacjach irytująco przeciągać redukcję biegu. Nie jest to stał mankament, ale zdarzyło mi się kilkakrotnie.



Za to złego słowa nie powiem o ekonomice motoru. Producent podaje, że w konfiguracji z automatem DSG Fabia ma z 45 litrowego zbiornika zasysać 5,4 w ruchu miejskim, 4,1 w trasie i 4,6 średnio. W teście drogowym wyszło kolejno 6,0 w mieście, 4,6 w trasie i 5,2 średnio. W tym przypadku cyfry zastąpią komentarz…



Prowadzenie, bez historii! Fabia jest przewidywalna jak superprodukcja z Hollywood. Bez problemu przyspiesza, sprawnie niweluje ubytki w warstwie ścieralnej i nieźle czuje się w zakrętach. Trzeba docenić komfort akustyczny. W kokpicie jest zaskakująco cicho. Przy prędkości autostradowej silnika właściwie nie słychać, do środka przedostaje się tylko szum opon i opływającego karoserię powietrza. Przy czym są to dźwięki akceptowalne.



Od 1999 roku Fabia przeszła bardzo długą drogę. Od wozidła ekscytującego niczym wizyta w sklepie mięsnym do ładnego, oszczędnego i nieźle wyposażonego samochodu.

Zalety:

wygląd

ekonomiczne jednostki TSI

Wady:

ceny aut z lepszym wyposażeniem

gubiący się przy redukcji automat DSG

Dane techniczne:

Wymiary (D/S/W/Ro): 3992/1732/1488/2470

Jednostka napędowa: silnik benzynowy wsparty turbiną

Skrzynia biegów: automatyczna DSG 7 przełożeń

Pojemność silnika: 999 cm3

Moc/moment obrotowy: 110 przy 5000 obrotów/200 Nm. 2000 – 3500 obr.

Rodzaj napędu: przedni

Pojemność zbiornika paliwa: 45l

Deklarowane zużycie paliwa (m/tr/śr): 5,4/4,1/4,6

Zużycie paliwa w teście:

Osiągi: 169 km/h

Przyspieszenie: 12,4 do 100 km/h

Ceny modelu: od 44,3 do 67,1 bez dodatkowo płatnych opcji

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts