AutoMotoTesty

Seat Ateca 2,0 TDI 150 KM 4Drive: Bardzo niemiecki Hiszpan

Całkiem niedawno wydawało się, że „egzekucja” Seata, to tylko kwestia czasu. Eksperyment pod tytułem „Walter de Silva” zaowocował ciekawymi konstrukcjami, po które jednak niespecjalnie ustawiały się kolejki w salonach. To przechyliło w Volkswagenie czarę goryczy. Niemcy stracili cierpliwość a Hiszpanie… dostali, na szczęście, ostatnią szansę. I, na szczęście, wykorzystali ją! Najpierw pojawił się naprawdę udany Leon. Potem, wspólne konstrukcje z VW i Skodą czyli Mii i Toledo. Aż wreszcie przyszedł czas no samochód, którego dotąd w ofercie hiszpańskiej marki nie było. W 2016 roku zadebiutowała Ateca.


autor: Artur Balwisz


Najpierw były szumne zapowiedzi. Bo Seat, do produkcji SuV-a przymierzał się od 15 lat. W 2003 był koncept Salsa Emocion, w 2007 Tribu, w 2011 IBX i wreszcie, w 2015 przepiękna 20V20. Odżyły nadziej, że Seat znowu stanie się emocion, ale okazało się że księgowi z Volfsburga ograniczyli budżet i ze wspaniałego konceptu zostały tylko piękne reflektory. Dobre i to, ale tym razem, na fali ograniczana samowolki konstruktorów z Martorell, Niemcy chyba przesadzili z oszczędzaniem. Zamiast futurystycznych kształtów i odważnych przetłoczeń, Ateca wygląda jak nadmuchany Leon. Oczywiście nie jest to wcale zła informacja, bo mogło być gorzej.

Ponieważ Ateca to pełnokrwisty SUV, nie brakuje w eksterierze atrybutów optycznego „uterenowienia”. Drzwi w dolnej części chronione są szerokimi listwami z tworzyw sztucznych i zasłaniają progi. Dolne listwy zderzaków także nie są lakierowane (oj, naprane bardzo praktyczne), a tylna wystaje minimalnie chroniąc lakier w przypadku drobnych otarć parkingowych. Podobnie jest z listwami nadkoli. Można się zastanawiać, czy ich funkcja nie jest bardziej symboliczna, ale… są.

Nie tylko wygląd Ateki nasuwa dość nachalne skojarzenia a Leonem. Obydwa auta mają bardzo podobne rozmiary. Dzielą wspólną technikę. Także wnętrze interior, co najmniej podobny do „neonowego”. Układ wskaźników, umiejscowienie wyświetlacza (w Atece może być większy, szczególnie ten środkowy), panel środkowy. Może to nie kopia, ale jeżeli podoba wam się wnętrze kompaktowego hatchbacka, i to kompaktowy SUV przypadnie wam do gustu. Wszystko jest, bowiem co najmniej ładne, jak najbardziej logiczne, czytelne i ergonomiczne. Pod tym względem, do „Seatowego” SUV-a zastrzeżeń mieć nie sposób. Tak jak i do ogólnego wyglądu kabiny. Fotele są bardziej niż wygodne. Tylna kanapa, komfortowa. Choć, tylko dla 2 osób. Trzecia osoba owszem pojedzie, ale tylko awaryjnie. Kłopotliwe może być, bowiem siedzenie okrakiem nad szerokim i wysokim tunelem środkowym. A ten, w testowym aucie był nad wyraz okazały. Powód – prozaiczny. Napęd 4Drive…

Na rynku Seat ma bardzo mocną konkurencję. Konkretnie, Nissana Quashqaia czyli ulubionego crossovera statystycznego Polaka. Porównanie parametrów obu aut wskazuje, że auta, gabarytowo, są bardzo do siebie zbliżone. Długość „Hiszpanki” to 4,36 m. Auto jest więc krótsze od konkurenta o 17 mm. Za to, przy 1,84 m – 35 mm szersze. Seat mierzy 1,61 m wysokości, co oznacza że jest od kompaktowego crossovera Nissana o 25 mm wyższy. Ma za to o 8 mm mniejszy rozstaw osi. Z kolei Ateca jest około 100 kg lżejsza i ma sporo większy bagażnik. Konkretnie, 510 litrów. No, pod warunkiem, że nie jest to Ateca 4X4. Wtedy, wielkość kufra spada do 485 litrów. Ale to i tak sporo więcej niż w Nissanie, który może zabrać nieco ponad 400 litrów bagażu.

W katalogu znajdziemy cztery silniki w pięciu wariantach mocy. My, do redakcyjnego testu otrzymaliśmy klasykę, czyli dwulitrowego diesla TDI z wtryskiem CR o mocy 150 KM (przy 3500 obrotach). Całkiem rozsądne 340 Nm. momentu obrotowego jednostka osiąga w zakresie 1750 – 3000 obrotów. Auto rozpędza się do pierwszej setki w 8,6 sekundy i osiąga około 195 km/h. Napęd na obie osie (system 4Drive, czyli sprzęgło Haldex V generacji) przenosiła dwusprzęgłowa skrzynia automatyczna DSG o 6 przełożeniach. W opcji jest też skrzynia 7 stopniowa, ale tylko do auta z przednim napędem.  Z takim zestawem, katalogowo, auto powinno (zdaniem producenta) konsumować średnio 4.9 Litra oleju napędowego. Według nas, (po 1000 kilometrowym teście) o litr więcej. I ten wynik uznajemy za rewelacyjny!

Ateca, jako pełnokrwisty SUV ma możliwość wyboru trybu jazdy. Za pomocą pokrętła usytuowanego przy lewarku automatycznej (lub manualnej) skrzyni możemy dostroić: czułość reakcji silnika na gaz, siłę wspomagania kierownicy, pracę ESP oraz układu 4×4, a także aktywny tempomat i, co wprawiło mnie w nie lada zdziwienie, klimatyzację. Za to, nawet za dopłatą nie dostaniemy w aucie adaptacyjnego zawieszenia. Powiem krótko – szkoda, bo na „ubytkach w warstwie ścieralnej”, jak ze sporą dawką eufemizmu nazywają nasze nawierzchnie Panowie Drogowcy, chciałoby się zmniejszyć twardość amorów.

Ale, to, co jest wadą, może czasem być zaletą. Sztywne zestrojenie zawieszenia i w miarę bezpośredni układ kierowniczy dają sporo dobrej zabawy na równej, krętej drodze. Auto, dzięki kompaktowym wymiarom jest zwinne a nadwozie, dzięki nisko położonemu środkowi ciężkości niespecjalnie przechyla w zakręcie. Dwulitrowy diesel sprawnie popycha auto do przodu, choć warto dodać, że konkretnego kopa dostaje mniej więcej przy 2,5 tys. obrotów. Dzięki napędowi 4Drive nie ma problemu z dynamicznym ruszeniem nawet na mokrej nawierzchni.

Ceny Ateki zaczynają się od 77 tys. zł. Testowy egzemplarz, w topowej wersji Xcellence był ponad dwukrotnie droższy (ok. 163 tys. złotych).

Zakup można sfinansować poprzez bank Volkswagena. Opcji finansowych jest kilka. Zainteresowani mogą zdecydować się na jeden z dwóch wariantów kredytowych: Moc Trzech Zer (wkład własny od 0 do 50%, umowa na okres od 12 do 60 miesięcy, 0% prowizji bakowej, 0% odsetek) lub Moc Niskich Rat (wkład własny od 0 do 30%, umowa na okres 36 lub 48 miesięcy, na koniec zwrot/wykup pojazdu, 0% odsetek). W ofercie znajdziemy też dwie opcje leasingu: Moc Niskich Kosztów (opłata wstępna od 10% wartości auta, umowa na okres od 24 do 60 miesięcy, wartość wykupu od 1 do 25%, suma opłat od 101, 99%) i Moc Niskich Rat (wkład własny od 0 do 30%, umowa na okres 36 lub 48 miesięcy, na koniec zwrot lub wykup pojazdu).

Seat przez całe lata cieszył się w grupie VW spora niezależnością. I o mały włos nie skończył jak Saab czy Rover. Na szczęście Hans, w ostatnim momencie powiedział Alexandro; halt i dzięki temu mamy Leona i Atekę. Na szczęście!

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts