AktualnościAutoMotoTesty

Renault Captur 1,3 TCe 155 KM 7EDC: Miejski Capturek

Renault Captur zadebiutował w 2013 roku. Auto było francuską odpowiedzią na modę na crossovery. Zgrabne auto zastąpiło niespecjalnie udanego Modusa. Rynek, przyjął pojazd omalże entuzjastycznie. Niemała w tym zasługa wyglądu. Na rynku, francuski crossover miał tylko jednego konkurenta. Kuzyna o przekombinowanym wyglądzie: Nissana Juke. Ponieważ dziwny wygląd Japończyka nie każdemu odpowiadał, miejski crossover z Francji, szybko w rankingach sprzedaży zdeklasował kuzyna. W 2019 roku, niesiona falą popularności Captura vol I, zadebiutowała II generacja…



Czy nowy Captur jest naprawdę nowy. Otóż, jest. Na początku, popatrzmy na „całokształt”. No jasne, że ogólny zarys pozostał bez zmian. Zgrabna sylwetka samochodu w ogóle się nie zestarzała. Designerzy i inżynierowie pogrzebali jednak w szczegółach. Ostatecznie, nowe są reflektory z diodami LED, masywniejsze w porównaniu do poprzednika nadkola które zmieniły nieco proporcje nadwozia. Zbudowany na nowej platformie modułowej – CMF-B; crossover jest wyraźnie dłuższy od poprzednika.A to przekłada się na przestronniejszą kabinę pasażerską i większy bagażnik. Jeśli ktoś zastanawiał się dlaczego z oferty znika Clio Grandtour, spieszę z odpowiedzią. Nowy Captur zastępuje w go ofercie! Co nowego w aucie poza tym? Ponieważ Captur powstał na zupełnie nowej, lżejszej i bardziej wytrzymałej platformie modułowej oczywiście jest lżejszy i sztywniejszy od poprzednika.



Captur II generacji jest staranniej od poprzednika zaprojektowany i dopracowany. Nadwozie sprawia wrażenie potężniejszego, bardziej muskularnego. Oczywiście, nawiązuje do poprzednika, ale prezentuje się bardziej nowocześnie. Po trosze, przypomina mi nafaszerowane sterydami nowe Clio. W eksterierze dostrzegamy sporo stylistycznych smaczków. Chromowane listwy po bokach podkreślają opadający ku dołowi dach. Szerokie błotniki nadają autu ekspresji. Urody dodają niewątpliwie pięknie zaprojektowane lamy przednie z LED-ami do jazdy dziennej i charakterystyczne dla całej gamy Renaulta lampy tylne w kształcie litery C.



Słów kilka o interiorze. A tu jest trochę po japońsku: jako tako! Owszem, była stylistyczna rewolucja. Owszem, jest ładniej i bardziej ergonomicznie. Ale jakość wykończenia niektórych elementów jest taka sobie. Gdyby była to Dacia, byłbym wniebowzięty. Ale, to jest Renault! Dlaczego na Boga jakość montażu jest tylko niezła. Na poziomie oczu wszystko jest bardzo ładne i przyjemne w dotyku. Poniżej linii wzroku zdecydowanie nie. Clio, choć pod wieloma względami jest bliskim kuzynem w tej kategorii w mojej opinii prezentuje się w tej kategorii – lepiej. Francuzi postawili na urodę. Ale podobnie jak kilku kolegów po fachu zauważyłem drobne potknięcia jakościowe. I nie chodzi tu o twarde, ale odpadające i trzeszczące plastiki. W tej kategorii Renault jest konsekwentnie… niekonsekwentny. Zapowiada, że od teraz będzie wspaniale. I tradycyjnie, nie jest.



Captur (obok Clio) został naszpikowany nowoczesną elektroniką. I, co u niektórych wywołuje zdumienie, wszystko działa! Centrum „capturowego” wszechświata, to największy w klasie i segmencie ekran. Szkoda tylko, że nie każdy będzie nim zachwycony. Fakt, zbudowano go i obudowano dobrym tworzywem. Nie trzeszczy przy każdym dotyku jak poprzednik. Ale jest tak wysoko umieszczony, że niższym kierowcom zasłania widok na drogę. Warto jednak podkreślić, że w Renault skutecznie popracowali nad infotainmentem. Jego obsługa, jest wreszcie i prosta i intuicyjna. Przy okazji, pochwała za to, że nie wszystkie funkcje trafiły na poziom wyświetlacza. Klimatyzacją sterujemy konwencjonalnie. I bardzo dobrze!

Captur to typowy crossover segmentu B. Teoretycznie – 5.osobowy. Ale ja w takiej konfiguracji podróż odradzam. Pasażerowi ze środka kanapy będzie dość skutecznie przeszkadzać tunel środkowy. Jest i za wysoki i za szeroki. I choć pewnie ma to swoje wytłumaczenie, jednakowoż dla mnie jest to bez sensu! Przy tej wysokości auta, tunel można było zdecydowanie zmniejszyć. Tak jak pojemność kokpitu, tak bagażnik nie rozczarowuje. Prawie 540 litrów w czteroosobowej konfiguracji, to dobry wynik.



Do napędu crossovera służą trzy silniki benzynowe i jeden diesel. Ten ostatni, to oczywiście 1,5 dCi. Benzynowe z kolei, to trzycylindrowy o pojemności 1 litra i mocy 100 KM oraz 1,3 litrowy o mocach 130 i 155 KM. Pod maską testowego Captura pracował najmocniejszy, o mocy 155 KM. Do kultury pracy czterocylindrowej jednostki, nawet gdybym bardzo chciał – przyczepić się nie mogę. Moc rozwija wręcz aksamitnie. Pozwala wykorzystać każdego konia i niutonometra. A jest owych koni do dyspozycji, jak wspomniałem – 155 (przy 5500 obrotach). Do tego, 270 Nm. dostępnych przy 1800 obrotach. Samochód, ostro potraktowany pedałem gazu, chętnie wkręca się w obroty. Przyspiesza bez ociągania. Efekt: 200 km/h i zacne 8,7 do pierwszej „setki”. Warto dodać, że pracę jednostki wspiera co najmniej niezła, 7 – przełożeniowa skrzynia automatyczna EDC. Taki tandem pozwala na całkiem oszczędną jazdę. W naszym teście, auto zadowalało się niespełna 8 litrami w cyklu miejskim, w trasie zasysało 5,5, litra. Średnia z redakcyjnego testu to 6,2 litra.


Do zawieszenia i układu kierowniczego nie zgłaszam najmniejszych zastrzeżeń. Na drodze, mały francuski crossover zachowuje się przewidywalnie. Układ jezdny to efekt kompromisu pomiędzy komfortem a precyzją prowadzenia. Zestrajając zawieszenie, znaleziono tzw. złoty środek. Samochód bez hałasu i kiwania przejeżdża wszelkie nierówności nawierzchni. Układ kierowniczy jest dostatecznie precyzyjny. Pozwala na dobre czucie drogi. Jedyna uwaga, tak jak w każdym w zasadzie crossoverze wyższe nadwozie nie lubi ostrzejszych podmuchów bocznego wiatru.


Wspominałem już o nowej płycie, dzięki której pojazd jest sztywniejszy od poprzednika. W tym przypadku, większa sztywność nadwozia przekłada się nie tylko na brak stuków czy trzasków dochodzących do kokpitu. To ogólnie lepszy komfort akustyczny. I jak na pojazd segmentu B, Captur jest zaskakująco wręcz cichy.



Wyposażenie, jak to w Renault – na bogato. Zestaw Easy Drive obejmuje między innymi system automatycznego parkowania z zestawem kamer 360 stopni. Układ jazdy półautonomicznej – Easy Pilot dostosowuje szybkość do pojazdu jadącego przed nami, hamuje i zatrzymuje się a także przyspiesza. Utrzymuje też pojazd w pasie ruchu.

U zarania, nie miał konkurentów. Dziś walczy w jednej z najmocniej „obstawionych” klas. Konkurenci, między innymi Juke, Fiat 500X, Hyundai Kona, KIA Stonic, Peugeot 2008, Citroen C3 Aircross, Mazda CX3 mają swoich fanów. Ale Captur też znalazł swoją rynkowo niszę. Czy będzie na tyle duża, żeby przetrwać wojnę na crossovery? Czas pokaże…

Zalety

– wygląd

– systemy wsparcia kierowcy

– infotainment

– cena

Wady auta:

– gabaryty ekranu środkowego

– przeciętne tworzywa „wykańczające” wnętrze

Podstawowe parametry techniczne:

Wymiary (d/s/w/ro): 4232/1778/1556/2626

Silnik: benzynowy wsparty turbiną

Pojemność: 1336 cm3

Moc maksymalna: 155 KM przy 5500 obr./min


Maksymalny moment obrotowy: 270 Nm. przy 1800 obr/min

Napęd: przedni

Skrzynia: automatyczna 7 przełożeń

Osiągi (0-100 km/h): 8,7 s

Prędkość maksymalna: 200 km/h

Zużycie paliwa w teście (m/tr/śr): 8,0/5,5/6,2

Pojemność bagażnika: 536 l

Pojemność zbiornika paliwa: 48 l

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts