AutoMoto 31 sierpnia 2025
Czy Renault 5 tylko i wyłącznie jako BEV to zszarganie świętości? Oczywiście, że nie. Po prostu znak czasów. W przeciwieństwie do poprzednika a właściwie poprzedników Gilles Vidal zaprojektował Renault 5 E-Tech Electric wyłącznie z myślą o w pełni elektrycznym układzie napędowym. I w moim przekonaniu tak jak w 1972 Michael Boue a w 1983 Marcello Gondini – stworzył ikonę. Ikonę swoich czasów…
Pomysł na swoista reinkarnację kultowej „Piątki” to efekt Renolucji. Luca de Meo opracował założenia, jak francuska firma powinna odnaleźć się w XXI wieku; w czasach zmiany filozofii budowy aut i powszechnej elektryfikacji napędów. Renault 5 jako BEV jest jednym z efektów rewolucji a właściwie Renolucji. W tym konkretnym przypadku pomysł był prosty: zbudować nowoczesne auto nawiązując stylistycznie do legendy. Efekt? W kilka dni po premierze portfel zamówień przekroczył 50 tys. sztuk! Jakoś mnie to nie dziwi.
Tak, z zewnątrz auto jest stylistycznym odniesieniem do pierwowzoru. Pewnie dziś III albo IV generacja Renault V (gdyby auto nadal powstawało) tak właśnie by wyglądało. Przedni pas to swobodna wariacja na temat. Odrobina stylu vintage i szczypta nowoczesności. Tył podobnie. Bardzo przypomina stare Renault V. A profil? No cóż, przez chwile poczułem jakby się czas zatrzymał. Owszem, nie jest to proste naśladownictwo. Ale podobieństwo jest uderzające.
Inaczej jest z wnętrzem. Tu jest awangardowo i praktycznie. Paradoks? Otóż… nie! Raczej lata doświadczenia, czyli jak zrobić, żeby było dobrze. Stara „piątka” była dzieckiem swoich czasów. Gabarytowo odzwierciedlała ówczesną modę i potrzeby. Ergo, dziś zaliczałaby się do aut z pogranicza segmentu A i B. Nowa także zgodnie z duchem czasów jest zdecydowanie większa. Powiedział bym, że jest zbliżona gabarytami do Clio. Ergo, 4 osoby pojadą w kokpicie omalże luksusowo. Przednie fotele są obszerne i bardzo wygodne. Zapewniają dobre trzymanie boczne a siedzisko mimo braku regulowanej długości zapewni dobre podparcie w miejscu, gdzie plecy straciły swoją szlachetna nazwę. Także tylna kanapa jest bardzo wygodna i świetnie wyprofilowana. Tu jednak problemem może być wzrost pasażerów. Ci ponadstandardowi mogą mieć nieco problemów, bo nad głową zbyt wiele przestrzeni im nie zostanie. Bagażnik adekwatny objętościowo do całokształtu: 330 litrów lub 1100 po położeniu kanapy. W sumie standard…
Wygląd kokpitu to…, znak czasów. Kolejny zresztą. Tu nie odnajdziemy żadnych odniesień do antenatów. Jest mokry sen fana tabletów, bo centrum sterowania to tablet środkowy plus połączony z nim wyświetlacz przed oczyma kierowcy. Na plus zapisujemy całkiem sporo fizycznych przycisków. Z poziomu wyświetlacza sterujemy systemem inforozrywki auta. I tu zaskoczenia nie ma: infotainment w miarę intuicyjny a czułość nacisku dobra. Warto dodać, że Francuzi zdecydowali się kilka opcji personalizacji wnętrza a także na dodanie kilku smaczków w kokpicie. Można zamówić niestandardową manetkę zmiany biegów czy koszyk na bagietkę. A creme de la creme to dźwięki: te w kokpicie i ten ostrzegający pieszych. Tu za skomponowanie wziął się sam Jean-Michel Jarre. Konkludując kwestie wnętrza, czyli scenariusz i reżyserię; ta, jeśli nie na Oscara, to przynajmniej na Złotą Palmę…
Jak wspominałem (z żalem) Renault 5 będzie li tylko autem elektrycznym. Producent przewidział trzy warianty napędu BEV. Wszystkie przenoszące moc na przednią oś i mają odpowiednio 95 KM mocy i 215 Nm., 120 KM i 225 Nm. i 150 KM i 245 Nm. Pierwsze dwie odmiany połączono z akumulatorem o pojemności 40 kWh oferując do 300 kilometrów zasięgu, z kolei topowa otrzymała większą baterię o pojemności 52 kWh, oferując nieco ponad 400 kilometrów zasięgu. Wariant testowy dysponował 150 KM i 245 Nm. Taki motor pozwalał na osiągnięcie około 150 km/h (oczywiście, prędkość ograniczono elektronicznie) i przyspieszenie 0-100 w około 7,9 sekundy. Nie, elektryczny Renault 5 na pewno nie jest hot hatchem, ale daje sporo przyjemności z prowadzenia. Nisko położony środek ciężkości, zwarta sylwetka i fajny, bezpośredni układ kierowniczy pozwalają na nieco ostrzejsze pokonywanie zakrętów.
W kwestii zasięgu nie jest źle. Francuzi do perfekcji opanowali kwestie optymalizacji zużycia energii. 52 kWh bateria pozwoliła na przyjechanie na jednym ładowaniu około 400 km. Dodam, że ponad 350 to jazda po drodze ekspresowej z prędkością około 120 km/h. Cały test zamknęliśmy zużyciem na poziomie 14,4 kWh/100 km.
Zawieszenie zaskakująco komfortowe, ale nie bez sportowego sznytu. Tak, to kompromis, ale te nie zawsze bywają „zgniłe”. Tu akurat wyszło. Zasadniczo, dzięki nisko położonemu środkowi ciężkości, ale też wielowahaczowemu zawieszeniu z tyłu. Ergo, samochód świetnie trzyma się drogi. Bez problemu pokona próg zwalniający. Sprawnie „zamaskuje” ubytki w warstwie ścieralnej.
Renault 5 to auto nietuzinkowe. Pojazd zapewnia ciekawy by nie powiedzieć charyzmatyczny wygląd i co najmniej dobre właściwości jezdne. Do tego dokłada fajne wnętrze i zużycie energii na przyzwoitym poziomie. Co ciekawe a w autach elektrycznych nieczęste producent daje możliwość pociągnięcia „Piątką” 500 kilogramowej przyczepy.
Zalety:
Wygląd
Optymalizacja zużycia energii
Zasięg
Wady
Brak hybrydy Plug-In
Nisko na kanapie
Podstawowe parametry techniczne:
Długość: 3920 mm
Szerokość: 1770 mm
Wysokość: 1500 mm
Rozstaw osi: 2540 mm
Pojemność bagażnika: 330 l
Parametry silnika i przeniesienie napędu:
Silnik: elektryczny
Skrzynia biegów: automatyczna
Maksymalna moc układu: 150 KM
Maksymalny moment obrotowy: 245 Nm.
Osiągi:
Prędkość maksymalna: 150 km/h
przyspieszanie 0-100 km/h:8,0 s
Dwa łyki ekonomiki:
Pobór prądu średnio w teście: 14,4
Akumulator trakcyjny: 52 kWh brutto
Zasięg: około 400 km








