Aktualności Gospodarka Slajder 20 sierpnia 2026
Fundusze private equity nie oczekują końca geopolitycznej niepewności. Zaczynają traktować ją jako stały element prowadzenia biznesu. Najnowszy „Central Europe Private Equity Confidence Survey” Deloitte pokazuje rynek, który nie wchodzi w fazę euforii, ale wyraźnie odzyskał apetyt na transakcje. 56 proc. inwestorów chce koncentrować się przede wszystkim na nowych inwestycjach, 54 proc. oczekuje poprawy wyników portfela, a konkurencja przesuwa się w kierunku średnich spółek wzrostowych. W tle pozostaje Polska, której prognozowane tempo wzrostu gospodarczego jest ponad trzykrotnie wyższe od średniej dla całej Unii Europejskiej.
Indeks Zaufania Deloitte dla sektora private equity w Europie Środkowej wyniósł latem 2026 r. 132 pkt. To niewielki spadek wobec 135 pkt. pół roku wcześniej, ale znacznie ważniejsze jest inne porównanie: historyczna średnia indeksu, prowadzonego od ponad dwóch dekad, wynosi 116 pkt. Nastroje inwestorów pozostają więc wyraźnie powyżej długoterminowej normy.
Nie jest to jednak optymizm charakterystyczny dla okresu taniego pieniądza i gwałtownie rosnących wycen. Dane Deloitte sugerują coś ciekawszego: private equity w Europie Środkowej nauczyło się funkcjonować w świecie permanentnej niepewności.– Napięcia geopolityczne od dłuższego czasu są jednym z elementów, które inwestorzy muszą uwzględniać przy ocenie transakcji. Fundusze analizują dziś uważniej, jak sytuacja międzynarodowa może oddziaływać na finansowanie, wyceny czy perspektywy poszczególnych spółek. Jednocześnie wysoki poziom indeksu sugeruje, że sama niepewność nie prowadzi do wycofania się z rynku. Inwestorzy są przygotowani do działania w warunkach, które prawdopodobnie jeszcze długo nie będą w pełni przewidywalne – mówi Michał Tokarski, partner zarządzający działem Advisory Deloitte w Polsce, lider Zespołu M&A. To prawdopodobnie najważniejszy wniosek płynący z tegorocznego badania.
Nie euforia a normalizacja ryzyka
Jeszcze kilka lat temu wojna, kryzys energetyczny, gwałtowny wzrost stóp procentowych czy zaburzenia w handlu międzynarodowym mogły zamrozić rynek transakcyjny. Dzisiaj fundusze znacznie częściej traktują podobne zjawiska jako element kalkulacji ceny i ryzyka.
Dobrze widać to w odpowiedziach dotyczących gospodarki. Aż 74 proc. badanych zakłada, że sytuacja makroekonomiczna pozostanie bez większych zmian. Poprawy oczekuje 18 proc., natomiast pogorszenia zaledwie 8 proc.
To nie jest prognoza boomu. Jest to raczej sygnał, że inwestorzy przestają oczekiwać idealnego momentu do zawierania transakcji.
Podobną stabilizację widać w finansowaniu. 70 proc. respondentów oczekuje utrzymania obecnej dostępności długu, 20 proc. zakłada jej poprawę, a tylko 10 proc. pogorszenie.
Rynek długu w regionie dodatkowo staje się coraz bardziej zróżnicowany. Obok tradycyjnych banków pojawiają się wyspecjalizowani pożyczkodawcy i fundusze private debt. Deloitte wskazuje m.in. na CVI Private Debt Fund II, który zamknął drugi fundusz na poziomie 262 mln euro, przeznaczony na finansowanie rozwijających się polskich przedsiębiorstw.
To ważna zmiana strukturalna. Im więcej alternatywnych źródeł finansowania, tym mniejsza zależność rynku M&A od polityki kredytowej kilku największych banków.
Polska rośnie ponad trzy razy szybciej niż Unia
Na korzyść Europy Środkowej działa również gospodarka. Według danych przywołanych przez Deloitte PKB Unii Europejskiej ma wzrosnąć w 2026 r. o zaledwie 1,1 proc. Tymczasem polska gospodarka ma rozwijać się w tempie 3,5 proc. Czechy mają zanotować wzrost o 1,8 proc., który w 2027 r. powinien przyspieszyć do 2,4 proc. Dla private equity różnica między wzrostem rzędu 1 proc. a 3,5 proc. ma fundamentalne znaczenie.
Fundusze nie kupują bowiem wyłącznie obecnych wyników przedsiębiorstwa. Kupują przede wszystkim możliwość zwiększenia jego wartości w kolejnych latach. Rosnąca konsumpcja, inwestycje, możliwość konsolidacji rozdrobnionych sektorów oraz ekspansja regionalna tworzą środowisko, w którym łatwiej budować większe przedsiębiorstwa.
Właśnie dlatego Europa Środkowa może coraz częściej być postrzegana nie jako tańsza alternatywa dla Europy Zachodniej, lecz jako samodzielny rynek wzrostowy.
Fundusze ponownie chcą kupować
Najbardziej wymowny fragment raportu dotyczy jednak planów samych zarządzających.
56 proc. respondentów deklaruje, że w drugiej połowie roku zamierza poświęcić większość czasu nowym inwestycjom. Jeszcze pół roku wcześniej było to 46 proc.
Jednocześnie spada znaczenie defensywnego zarządzania istniejącym portfelem. Deloitte interpretuje to jako kolejny sygnał poprawy nastrojów. Nie oznacza to jednak, że inwestorzy spodziewają się lawiny transakcji. 56 proc. ankietowanych przewiduje utrzymanie obecnej aktywności rynkowej, 36 proc. oczekuje jej zwiększenia, a tylko 8 proc. spadku.
Podobnie jest z wielkością transakcji: 59 proc. badanych oczekuje stabilizacji średniej wartości dealu, 34 proc. wzrostu, a zaledwie 7 proc. spadku.
To tworzy charakterystyczny obraz rynku na drugą połowę 2026 r.: więcej gotowości do inwestowania, ale bez pogoni za transakcjami za wszelką cenę.
Mid-market staje się polem bitwy
Jeszcze ciekawsza zmiana zachodzi w odpowiedzi na pytanie: co właściwie fundusze chcą kupować? Największe zainteresowanie nadal budzą liderzy swoich rynków – wskazuje ich 52 proc. respondentów. Jednak pół roku wcześniej było to 61 proc. W przeciwnym kierunku zmierza segment średnich spółek wzrostowych. Jeszcze w poprzedniej edycji badania za obszar największej konkurencji uważało go 31 proc. ankietowanych. Obecnie już 41 proc. Start-upy wskazuje zaledwie 7 proc. To jedna z najważniejszych zmian w całym badaniu.
Private equity wyraźnie szuka przedsiębiorstw, które mają już sprawdzony model biznesowy, klientów i przychody, ale pozostawiają jeszcze duże pole do profesjonalizacji, ekspansji zagranicznej, przejęć konkurentów czy poprawy marż. Innymi słowy: zamiast płacić ogromną premię za gotowego lidera rynku, fundusz może próbować stworzyć takiego lidera samodzielnie.
Potwierdzają to dane za 2025 r. Przywoływane przez Deloitte statystyki InvestEurope pokazują, że wartość transakcji buyout w segmencie mid-market w regionie zwiększyła się o 52 proc., do 780 mln euro, a finansowanie otrzymały rekordowe 24 przedsiębiorstwa. Inwestycje venture capital niemal się podwoiły do 675 mln euro, natomiast growth capital wzrósł o 33 proc., do 619 mln euro.
Właściciele firm zaczynają to zauważać
Rosnący apetyt funduszy ma jednak drugą stronę. Sprzedający zaczynają oczekiwać więcej. 21 proc. inwestorów uważa, że w pierwszej połowie 2026 r. oczekiwania cenowe właścicieli przedsiębiorstw wzrosły. Pół roku wcześniej podobnego zdania było tylko 6 proc. Jednocześnie odsetek respondentów obserwujących spadek oczekiwań cenowych zmniejszył się z 18 do 10 proc. Nie musi to jednak oznaczać początku kolejnej spirali wycen. Na kolejne miesiące 61 proc. ankietowanych zakłada stabilizację cen, 18 proc. ich spadek, a jedynie 10 proc. dalszy wzrost. – Wyraźniejszy zwrot w stronę spółek z segmentu mid-market daje ich właścicielom więcej argumentów w rozmowach o cenie. Fundusze pozostają jednak selektywne – sama dostępność kapitału czy większa liczba potencjalnych kupujących nie wystarczą, aby uzasadnić każdą wycenę. Główne znaczenie nadal mają jakość wyników, możliwości dalszego wzrostu oraz plan rozwoju spółki po przejęciu. W najbliższych miesiącach właśnie na tym polu może rozgrywać się znaczna część negocjacji między kupującymi a sprzedającymi – mówi Arkadiusz Strasz, partner w dziale Advisory, M&A Transaction Services, Deloitte. To szczególnie istotna informacja dla właścicieli polskich przedsiębiorstw rozważających sprzedaż biznesu lub pozyskanie inwestora. Kapitału jest więcej, ale fundusze nie rezygnują z dyscypliny cenowej.
Rynek wyjść z inwestycji znowu działa
Jednym z problemów europejskiego private equity w ostatnich latach były nie tylko trudności z kupowaniem aktywów, lecz także z ich sprzedażą. Fundusz może bowiem posiadać świetną spółkę, ale dopóki jej nie sprzeda, wzrost wartości pozostaje przede wszystkim księgowy. W Europie Środkowo-Wschodniej sytuacja zaczyna wyglądać znacznie lepiej. Wartość wyjść z inwestycji PE osiągnęła w 2025 r. 1,7 mld euro – o 26 proc. więcej niż rok wcześniej. Był to drugi najlepszy wynik w historii regionu. Co istotne, znaczną część wartości realizowanych transakcji generowali inwestorzy strategiczni. To dobry sygnał dla całego ekosystemu. Jeżeli fundusz wie, że po kilku latach będzie w stanie sprzedać rozwiniętą spółkę międzynarodowemu graczowi branżowemu, łatwiej uzasadnić dzisiejszą inwestycję. Dlatego poprawa rynku exitów może paradoksalnie okazać się jednym z czynników napędzających nowe zakupy.
Fundusze oczekują poprawy wyników
Optymizm nie ogranicza się do liczby transakcji. 54 proc. respondentów oczekuje poprawy efektywności finansowej swoich inwestycji, 41 proc. zakłada brak większych zmian, a jedynie 5 proc. spodziewa się pogorszenia. To istotne, ponieważ w private equity sam wzrost rynku nie wystarcza. Ostatecznie liczy się zdolność funduszu do zwiększenia wartości przejętej firmy. I tutaj pojawia się kolejny element układanki.
AI trafia do warsztatu inwestora
Deloitte poświęcił w tym roku osobną część badania sztucznej inteligencji. Wyniki pokazują, że AI przestało być dla funduszy ciekawostką, ale jeszcze nie stało się standardem organizacyjnym. 56 proc. badanych deklaruje umiarkowane wykorzystanie narzędzi AI w procesach private equity, 21 proc. wykorzystuje je w dużym stopniu, a 23 proc. w niewielkim.
Jeszcze bardziej interesujący jest poziom dojrzałości wdrożeń. Zaledwie 10 proc. funduszy ma AI rzeczywiście osadzone w procesach inwestycyjnych i zarządzaniu portfelem. 31 proc. wdraża i skaluje kilka zastosowań, 44 proc. pozostaje na etapie pilotaży i selektywnych eksperymentów, a 15 proc. dopiero bada możliwości technologii.
Fundusze wykorzystują AI m.in. do wyszukiwania potencjalnych celów inwestycyjnych. 54 proc. respondentów uważa technologię za umiarkowanie pomocną w tym procesie, 18 proc. za bardzo pomocną, natomiast 28 proc. dostrzega na razie ograniczone korzyści.
– Dla wielu funduszy 2026 rok jest okresem testowania konkretnych zastosowań AI i sprawdzania, gdzie technologia rzeczywiście może usprawnić proces inwestycyjny. (…) W kolejnych etapach bardziej zaawansowane organizacje będą mogły coraz dokładniej oceniać efekty wdrożeń i zwrot z inwestycji w tę technologię – podkreśla Michał Tokarski.
Deloitte zwraca przy tym uwagę również na rozwój agentic AI, czyli systemów zdolnych do wykonywania bardziej złożonych sekwencji zadań. Autorzy raportu przewidują, że jeśli 2026 r. jest dla branży okresem eksperymentów, to w 2027 r. liderzy zaczną już mierzyć realny zwrot z inwestycji w AI.
AI ma zwiększać wartość spółek
To może mieć znacznie większe znaczenie, niż sugeruje dyskusja o automatyzacji pracy analityków. Private equity może wykorzystać AI dwukrotnie. Najpierw przed transakcją – do wyszukiwania przedsiębiorstw, analizy rynku, due diligence i modelowania scenariuszy. A później już po zakupie – do zwiększania produktywności, automatyzacji procesów, poprawy sprzedaży, zarządzania cenami czy redukcji kosztów w spółce portfelowej.
38 proc. respondentów już uważa, że AI pozytywnie wpływa na wartość ich portfela. 46 proc. nadal analizuje jego znaczenie, 11 proc. nie dostrzega wpływu, a 5 proc. wskazuje wpływ negatywny. Jeżeli te proporcje zaczną przesuwać się w kierunku pozytywnych odpowiedzi, AI może stać się kolejnym klasycznym „value creation lever” private equity – obok przejęć konkurentów, ekspansji geograficznej czy poprawy efektywności operacyjnej.
ESG schodzi z pierwszego planu
Raport pokazuje jednocześnie zmianę priorytetów. Tylko 11 proc. respondentów spodziewa się istotnego wzrostu znaczenia ESG i zrównoważonego rozwoju. 62 proc. przewiduje utrzymanie obecnego poziomu zainteresowania, 13 proc. oczekuje znaczącego spadku znaczenia ESG, a kolejne 13 proc. deklaruje, że obszar ten nie jest i prawdopodobnie nie będzie dla nich istotnym priorytetem. Autorzy raportu wskazują dwa możliwe źródła tej zmiany: kierunek polityki w Stanach Zjednoczonych – skąd pochodzi wielu inwestorów lokujących kapitał w środkowoeuropejskich funduszach – oraz rosnącą koncentrację firm właśnie na AI. Nie oznacza to końca ESG. Pokazuje jednak zmianę hierarchii tematów, które konkurują dziś o uwagę zarządzających.
Polska jest naturalnym beneficjentem tej zmiany
Dla polskiego rynku wnioski z raportu są szczególnie interesujące. Polska łączy kilka cech, których obecnie poszukuje private equity: stosunkowo wysokie tempo wzrostu gospodarczego, duży rynek wewnętrzny, rozwinięty sektor przedsiębiorstw średniej wielkości oraz możliwość budowania regionalnych liderów poprzez kolejne przejęcia.
Raport pokazuje zresztą, że polskie aktywa już znajdują się w centrum zainteresowania funduszy. W pierwszej połowie roku inwestorzy uczestniczyli m.in. w transakcjach dotyczących OSHEE, Anwimu czy platformy medycznej Unity Care.
W raporcie Deloitte znalazł się również przykład sprzedaży polskiej platformy projektów OZE Optima Wind do Virya Green Bear. Portfel obejmuje projekty o potencjalnej mocy przekraczającej 2 GW, a jednym z efektów transakcji ma być realizacja projektu fotowoltaicznego o mocy 722 MWp – według raportu największego projektu onshore w Polsce i jednego z największych w Europie.
To pokazuje, że zainteresowanie kapitału nie ogranicza się do klasycznych przedsiębiorstw konsumenckich czy przemysłowych. Obejmuje także energetykę, technologie, ochronę zdrowia i przedsiębiorstwa świadczące wyspecjalizowane usługi.
Private equity nie czeka już na „lepsze czasy”
Najciekawszy obraz wyłaniający się z badania Deloitte nie polega więc na tym, że inwestorzy nagle stali się niezwykle optymistyczni. Stało się coś innego. Rynek zaakceptował fakt, że idealne warunki mogą długo nie nadejść.
Geopolityka pozostanie niestabilna. Finansowanie nie wróci prawdopodobnie do warunków znanych z epoki zerowych stóp procentowych. Sprzedający ponownie próbują podnosić ceny. Jednocześnie AI zmienia sposób analizowania i rozwijania przedsiębiorstw, a tradycyjne priorytety – takie jak ESG – konkurują o uwagę z nowymi technologiami.
Mimo tego fundusze chcą inwestować. Indeks na poziomie 132 pkt., 56 proc. inwestorów koncentrujących się na nowych zakupach, 54 proc. oczekujących poprawy wyników oraz rosnąca konkurencja o średniej wielkości spółki wzrostowe sugerują, że druga połowa 2026 r. może być okresem aktywnego, ale bardzo selektywnego rynku.
Jan Vomacka, lider Private Equity Deloitte w Europie Środkowej, podsumowuje sytuację słowami, że niepewność prawdopodobnie szybko nie zniknie, jednak ponad trzy dekady działalności funduszy w regionie stworzyły rynek coraz bardziej dojrzały, odporny i powiązany międzynarodowo.
I być może właśnie w tym tkwi największa zmiana. Private equity w Europie Środkowej nie inwestuje dlatego, że ryzyko zniknęło. Inwestuje dlatego, że nauczyło się je wyceniać.
Badanie CE PE Confidence Survey jest prowadzone od 2003 r. co sześć miesięcy. Confidence Index powstaje na podstawie odpowiedzi dotyczących m.in. sytuacji gospodarczej, aktywności transakcyjnej, dostępności finansowania, wartości transakcji oraz planów inwestycyjnych funduszy. Bazową wartość 100 pkt przyjęto dla pierwszej edycji badania z wiosny 2003 r.
