LifestyleZdrowie

Paulina Barczak, Pebelle: Problemy skórne a zaburzona homeostaza

Podejście do problemu kosmetyczki vs holistyczne podejście psychokosmetologa. Czy cera problematyczne zawsze jest trądzikiem? Doświadczenia Klientki (wywiad).

Wieloletnie doświadczenie w zawodzie kosmetologa utwierdza mnie w przekonaniu o istotnej korelacji kondycji psychicznej na stan skóry i odwrotnie. Temat nie jest mi obcy również z uwagi na osobiste doświadczenia. Doskonale wiem jak to jest, gdy odbicie w lustrze odbiega od ideału. Być może dlatego ze szczególnym namaszczeniem traktuję Klientki z podobnymi przeżyciami. Wiem jak bardzo trudna jest droga, którą codziennie pokonują oraz jak częstym zjawiskiem jest lekceważące podejście do problemu osób z tytułem doktorskim wśród dermatologów. Z wywiadu środowiskowego wynika, że procedury postępowania i prowadzenia pacjentów z takimi akurat problemami z cerą, nie zmieniły się od… przynajmniej 30 lat!

Niestety, widząc zmiany zapalne na skórze twarzy od razu zakładają trądzik pospolity lub różowaty. Definicja trądzika pospolitego według dr Noszczyk mówi, że “jest to najczęstsza choroba dermatologiczna wieku młodzieńczego, związana z łojotokiem i powstawaniem zaskórników, grudek i krostek w okolicach łojotokowych. Etiopatogeneza tłumaczy przerost gruczołów łojowych, nadmierne rogowacenie ujść gruczołów łojowych, wpływ hormonów (androgenów) i namnażanie bakterii beztlenowych, których obecność w gruczołach łojowych sprzyja powstawaniu wykwitów zapalnych.”

Z doświadczenia zawodowego wiem, że większość Klientek z podobnym problemem dawno już wyrosła z okresu młodzieńczego dojrzewania. A nawet! deklaruje, że właśnie w tamtym czasie nie miała problemów z cerą. Czy takim osobom należy diagnozować trądzik różowaty jako jedyną alternatywę? Nie wydaje mi się, bo możliwych źródeł jest więcej, a niestety bardzo często właśnie z taką wiedzą po wizycie u dermatologa trafiają do mnie panie w wieku dojrzałym.

Jedną z moich Klientek, borykających się od kilku lat z cerą problematyczną, jest Diana Klimczuk.

Diana, czy mogłabyś ocenić swoje samopoczucie w tej kwestii?
DK: Chciałabym być jak najlepszą wersją samej siebie. Cera problematyczna może niestety blokować, pogarszając samopoczucie i samoocenę. Niechciane “niespodzianki”, mogą doprowadzać do niemałej frustracji.

To zrozumiałe. Potwierdzają to nawet badania (Kostyła, Stecz, Wrzesińska, 2017):
“Wiele chorób dermatologicznych, wraz ze swoim przebiegiem, symptomatologią, metodami leczenia, uznawanych jest za choroby w znacznym stopniu obniżające jakość życia pacjentów. Wydaje się także, że nie bez znaczenia dla funkcjonowania psychospołecznego pacjentów pozostaje kwestia umiejscowienia oraz rozległości chorobowych zmian skórnych. Takie choroby jak: łuszczyca, wyprysk atopowy, atopowe zapalenie skóry czy trądzik (szczególnie jeśli zmiany pojawiają się w widocznych miejscach na skórze) wywołują zniekształcenie wyglądu ciała, obraz siebie ulega zaburzeniu, czego konsekwencją może być depresja, lęk, fobia społeczna. Współwystępowanie objawów psychopatologicznych wśród pacjentów z dermatozami szacuje się na 30–60%”.

Młoda piękna kobieta, a już pełna frustracji i poczucia niesprawiedliwości. Czy faktycznie, tak jak w powyższym cytowaniu, problemy z cerą mają wpływ na Twoje relacje interpersonalne? Odczuwasz wstyd przed reakcją innych osób albo potrzebę wykonania makijażu zanim wyjdziesz z domu? Czy na przestrzeni tych lat zauważyłaś u siebie zaniżone poczucie atrakcyjności lub stany depresyjne?
Jeszcze około pół roku temu, moją twarz codziennie pokrywały warstwy makijażu. Od podkładu, przez wszystkie możliwe korektory, pudry, bronzery, kończąc na mgiełkach i utrwalaczach make-up’u. Nie potrafiłam wyjść z domu nieumalowana, a jak już to robiłam – moja samoocena w sekundę zaniżała się do bardzo niskiego poziomu. Psuł mi się humor, byłam załamana, miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą i widzą każdą moją niedoskonałość. Czułam się wtedy zawstydzona, rodziła się nadwrażliwość. Wstyd przed pokazaniem naturalnej wersji siebie wpływał na moje relacje z ludźmi. Rozmawiając z kimś, bardzo szybko chciałam kończyć rozmowę, aby tylko nikt mi się nie przyglądał. Po pewnym czasie, zaczęłam być bardzo krytyczna wobec siebie. To przerodziło się w kolejny problem – wstyd przed wychodzeniem do miejsc publicznych. Omijałam galerie handlowe, restauracje i inne popularne miejsca, będące miejscem spotkań towarzyskich, tylko dlatego, że nie miałam makijażu.

Czułaś, że te problemy z cerą wpływają na jakość Twojego życia?
W kulminacyjnych momentach stawało się to wręcz obsesją i ogromnym problemem, który w szybkim tempie, poważnie zaczął wpływać na jakość mojego życia.
Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że zamiast zagłębić się w źródło problemu – skupiłam się na zakrywaniu go. Zrozumiałam to, dzięki projektowi rozwojowemu #100dnizPebelle w którym praca nad zasobami własnymi przewija się z pracą nad kondycją ciała i skóry, zaakceptowałam siebie i to jaka jestem. Nie łatwo było dopuścić myśli, że nie wszystko we mnie jest idealne albo chociaż takie jakbym chciała. Zaakceptowanie defektów nie jest proste, ale w przypadku problemów z cerą czułam, że napędzałam błędne koło. Nakładając warstwy makijażu, „pomagałam” sobie na chwilę, a tak naprawdę to “tony” kosmetyków tylko pogarszały stan mojej skóry. Teraz moje podejście zdecydowanie zmieniło się! Dzięki udziałowi w projekcie, zaczęłam akceptować siebie taką jaka jestem. Zaczęłam dostrzegać w sobie zalety, których wcześniej nie widziałam i to na nich zaczęłam się skupiać. Makijaż wykonuję już tylko w ważne dla mnie dni lub większe okazje. Na co dzień nie mam problemu z pokazaniem się światu w naturalnej wersji, a nawet zaczęła mi się bardzo podobać!

Na przestrzeni kilku lat z pewnością korzystałaś z usług kosmetycznych lub wizyt u dermatologów. Możesz opisać swoje doświadczenia?
Moje doświadczenia zabiegowe u kosmetyczki nie są zbyt mile zapamiętane. Wspominam to raczej jako stratę pieniędzy, czasu i ból. Żadnego dłuższego i pożądanego efektu. Jednak, nie mogę stwierdzić, że efektu nie było, bo był – w postaci czerwonych plam, długo gojących się strupów i w wielu przypadkach blizn, które powstały w wyniku ciągłego oczyszczania manualnego i silnych kwasów, nieumiejętnie dobranych przez panią kosmetyczkę.

Mogę dopytać czy dobór zabiegów był efektem szczegółowego wywiadu?
Podejrzewam, że efekt spowodował właśnie brak jakichkolwiek, nawet podstawowych pytań ze strony pani kosmetyczki o mój stan zdrowia, podatność na alergie, styl życia, dietę, ani nawet to jakich kosmetyków używam.

Nie rozumiem w takim razie, dlaczego wciąż korzystałaś z tych usług, skoro wizyty nie przynosiły pożądanych rezultatów i nie poprawiały Twojej kondycji skóry.
Nie znałam alternatywnego podejścia, więc korzystałam z tamtych usług. Dopiero u psychokosmetologa pierwszy raz spotkałam się z dokładnym wywiadem na temat stanu mojej skóry, zdrowia i produktów jakie stosuję, czy jest coś czego moja skóra nie toleruje, jak długo zmagam się z cerą problematyczną, jak jem czy jak oceniam wpływ stresu na kondycję psychiki, itp. Nie wiedziałam, że to ostatnie ma tak duży wpływ na stan skóry. Dopiero od psychokosmetologa dowiedziałam się o tzw. mapie trądzikowej skóry twarzy. Jak to się sprawdza!

Ale nie możemy generalizować. Twoje doświadczenia to tylko część rzeczywistości. Jest wielu kosmetologów, z rzetelnym podejściem do swojej pracy. A doświadczenia z dermatologiem? Nie czułaś potrzeby skorzystać z pomocy lekarza, skoro panie kosmetyczki zawiodły?
Jeśli chodzi o dermatologów, to moje odczucia niewiele się różnią od tych związanych z kosmetyczkami. Przepisywali mi wiele maści, żeli, kremów, a efekt był zawsze ten sam – czyli zero poprawy. Niestety oprócz ciągłego stosowania preparatów na twarz, (które nie pomagały, momentami wręcz pogarszały stan skóry), stosowałam również antybiotyki doustne – które tylko powodowały kolejne problemy, tym razem z żołądkiem i odpornością organizmu. Tabletki, które brałam nie tylko nie pomagały w dłuższej perspektywie, ale później dochodziło do komplikacji ze zdrowiem. Codzienna podwójna dawka antybiotyku negatywnie wpłynęła na mój żołądek – silne bóle, wzmożony refluks. Okropne doświadczenie. Nigdy nie sięgnęłabym ponownie po te leki, szczególnie że efekt widoczny był zaledwie przez kilka pierwszych dni. Mimo stosowania się do zaleceń dermatologa.

Współczuję Ci bardzo. Nie dość, że frustracja związana z problematyczną aparycją, to jeszcze problemy ze zdrowiem. Ale już jest lepiej?
Tak! Dopiero trafienie do osoby doświadczonej, świadomej i wykwalifikowanej jaką jest psychokosmetolog, pomogło mi w zniwelowaniu problemów z cerą, z którą się zmagałam od lat. Ta znajomość i współpraca przyniosła długotrwały efekt i poprawę. Wiedza i praktyka psychokosmetolog, jest w stanie zagwarantować indywidualny dobór zabiegów i kosmetyków, które idealnie odpowiadają potrzebom skóry, ciała i psychiki. Możliwe, że są inne równie pomocne panie kosmetolożki i kosmetyczki, ale ja na nie nie trafiłam.

Skóra, ciało i psychika są wzajemnie od siebie zależne. Cieszę się, że widzisz i doceniasz to holistyczne podejście. Skupmy się może teraz na wątku psyche. Opisz proszę swoje odczucia w kwestii opieki psychologicznej u psychokosmetologa. Czy zaskoczyło Cię, że kosmetolog ma wykształcenie psychologiczne? Jak się z tą wiedzą poczułaś?
Tak! Szczerze przyznam, że byłam zaskoczona tym, że kosmetolog ma wykształcenie psychologiczne. Spotkałam się z tym pierwszy raz. Ba! Nigdy wcześniej o tym nie słyszałam. Od zawsze boję się zaufać czemuś lub komuś nowemu, ale zwykle bardzo mnie to intryguje! (śmiech) Tu nie miałam wątpliwości, poddałam się opiece.

Moja pierwsza rozmowa z Panią psychokosmetolog wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Od pierwszej chwili, poczułam duże zrozumienie z jej strony i chęć szczerej pomocy. Chodziło niby tylko o moją cerę, a ja widziałam, że podeszła do mnie, mojego zdrowia, nawyków dietetycznych (bardzo lubiłam napoje energetyzujące i żywność typu fast-food) i pielęgnacyjnych bardzo indywidualnie. Pamiętam, jak przy którejś z pierwszych wizyt byłam zdziwiona dokładnością demakijażu! (śmiech) Pomoc jaką uzyskałam, jest niezastąpiona, a to jak pozytywne zmiany wprowadziła we mnie współpraca z nią jest nie do opisania. Dzięki szczerości jaką poczułam, automatycznie obdarowałam Panią psychokosmetolog zaufaniem od pierwszego spotkania. Nie żałuję! Z każdą kolejną wizytą czułam, że mogę się otworzyć bardziej, bo zaufanie i poczucie wdzięczności rosło. Rosła też satysfakcja i zadowolenie z siebie samej i mojego życia. Przyswajanie i wprowadzanie w życie wiedzy podczas projektu rozwojowego, z Piramidą Higieny Ciała jako narzędziem głównym, pozwoliło z dnia na dzień dostrzec w sobie więcej chęci i siły do działania. Przechodziłam wzloty i upadki, ale zawsze pod czujnym okiem mojej „nauczycielki”, prowadzącej. Dzięki pomocy i wielu rozmowom z psychokosmetologiem podczas udziału w projekcie i w ogóle podczas spotkań na zabiegach kosmetycznych – uporałam się z moimi problemami. Zaakceptowałam swoją cerę, jeszcze nieraz niestety problematyczną. Skupiam się uważnie, obserwując nawyki żywieniowe, wpływ stresu (gdy mam trudniejszy czas np. na studiach), a przez to gorszego snu. Jestem świadoma z czego te problemy wynikają i staram się eliminować źródło problemu, a nie je kamuflować. Analogicznie sprawa dotyczy problemów dnia codziennego, przez które wcześniej życie było w rozsypce. Wydaje mi się, że wiele osób wątpi w to, że można poprawić stan cery albo że nie da się zaakceptować swoich niedoskonałości. Niektórzy zapewne się poddali. Niepotrzebnie, bo zawsze jest rozwiązanie i warto poprosić o pomoc kogoś, kto jest w stanie ją oferować. Rzetelnie i efektywnie.

Dużo mówisz o problemach życia codziennego i ogromnej pomocy psychokosmetolog. Wyraźnie udział w projekcie #100dnizPebelle – droga do pełnej samoakceptacji i niezależności wniósł w Twoje życie pozytywne zmiany. Czy mogłabyś je skonkretyzować? Może na przykładzie typów osobowości jakie reprezentowałaś (A, C, D) przed projektem. I jak byś siebie opisała teraz – 1,5 miesiąca po owocnym finale?
Zdecydowanie udział w projekcie #100dnizPebelle wniósł w moją codzienność wiele wartościowych zmian, bez których teraz nie wyobrażam sobie życia. Muszę przyznać, że dopiero od niedawna wiem co znaczy być szczęśliwą osobą, pełną radości i chęci do życia. Po głębszym przeanalizowaniu „siebie z przeszłości” oraz moich doświadczeń, cech osobowości, emocji i reakcji na różne wydarzenia, myślę, że byłam mixem osobowości A i C. Wynika z tego, że reprezentowałem typ osobowości D.

PB: Dla przypomnienia. Osobowość typu D to tzw. osobowość stresowa, którą kształtują:
negatywna emocjonalność – tendencja do przeżywania gniewu, irytacji, wrogości, lęku, zamartwiania się;
hamowanie społeczne – dążenie do ukrycia powyższych emocji przed otoczeniem, z obawy przed negatywną opinią. Wynika to z poczucia braku bezpieczeństwa, odczuwania dyskomfortu w kontakcie z innymi oraz skrytości;
pesymistyczne nastawienie do życia, brak poczucia szczęścia, słabe więzi z innymi, tendencje do obwiniania się.

Muszę jednak zaznaczyć, że niektóre cechy były bardziej nasilone, inne mniej, a np. wrogie nastawienie do osób nie występowały wcale. Nieufne tak, ale nie wrogie. Zamartwianie się, stałe obwinianie oraz poczucie niższej wartości czy stany depresyjne przeżywałam na co dzień. Po pewnym czasie obniżony nastrój stał się dla mnie czymś powszechnym i przykro mi to stwierdzić – codziennością. Kilka zdań wcześniej wspomniałam o tym, że dopiero teraz wiem co znaczy uczucie chęci do życia. Nie wspomniałam o tym przypadkowo. W życiu każdego człowieka zdarza się gorszy okres, trwający kilka dni smutek czy zły nastrój. Jednak u mnie kilka dni przerodziło się w miesiące, a później lata. Na szczęście ostatnie kilka miesięcy wiele zmieniło. Największy wpływ na zmiany, które zaszły, miał zdecydowanie projekt #100dnizPebelle, a moim przyjacielem, którego mogę zawsze mieć przy sobie jest tzw. “Pebelnik”, czyli zeszyt w którym znajdują się wszystkie cenne i pomocne wskazówki od prowadzącej. Poprzez pracę nad sobą zaczęłam prawidłowo definiować swoje zasoby własne i umiejętnie wprowadzać je w życie. W tym dość długim i trudnym, ale pięknym procesie wyeliminowałam sporo cech, które pogarszały jakość mojego życia. Zniknęło poczucie presji czasu, stałam się bardziej asertywna, lepiej radzę sobie z przykrymi sytuacjami, nie reaguję już bezsilnością, a wręcz przeciwnie –  jestem o wiele silniejszą osobą. Nauczyłam się rozróżnia ludzi dobrych od tych, kierowanych złymi pobudkami. Przestałam akceptować krzywdę jaką wyrządzili mi świadomie inni, przestałam akceptować to, że niektórzy „dokarmiali się” moją empatią i dobrocią, po prostu ją wykorzystując. W końcu potrafię cieszyć się życiem takim jakie jest i nawet z szarego i pochmurnego dnia wyciągam pozytywy i koloruję go pozytywnym nastawieniem. Myślę, że Pebelle przekazała mi cząstkę swojego optymizmu, ciepła i pogody ducha, którą emanuje i zaraża od pierwszego „cześć” !

Podejście holistyczne zakłada spojrzenie na człowieka jako na całość wzajemnie uzależnionych od siebie procesów fizjologicznych, nawyków żywieniowych i pielęgnacyjnych, wpływu stresu na kondycję psychiczną, sen oraz stan skóry. Człowiek jest bardzo skomplikowaną machiną, nie do końca jeszcze poznaną. Każda jednostka to indywiduum, nie można więc generalizować i zakładać z całą pewnością jednej jedynej odpowiedzi. Należy pokornie i cierpliwie szukać możliwych rozwiązań problemów nie tylko z cerą, ale w ogóle problemów powstałych na tle psychogennym. Podobnie, nie generalizujemy w tym wywiadzie podejścia do pacjentek i klientek. Niestety historie mówią same za siebie. Mimo to wciąż wierzymy, że jest wielu profesjonalistów w zawodach kosmetyczek, kosmetologów i dermatologów. Przy okazji zwracamy się z ogromną prośbą o zmianę podejścia tych, którym jedno jedyne założenie wciąż przysłania inne możliwości przyczyn.

Literatura
Noszczyk, M. (2011) Kosmetologia pielęgnacyjna i lekarska. Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL.
Kostyła, M., Stecz, P., Wrzesińska, M. (2017). Lokalizacja zmian skórnych a nasilenie objawów psychopatologicznych u pacjentów z chorobami skóry. Psychiatr. Pol. ONLINE FIRST Nr 79: 1–13

Leszek Cieloch Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.
×
Leszek Cieloch Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.