LifestyleZdrowie

Paulina Barczak, Pebelle – Era ciała vs psychiczny habitus człowieka

Chcemy czy nie, temat piękna ciała przeplata się niezmiennie, od wieków. Często spotyka się hasła, że piękno jest względne, bo zależne od gustu. W codziennej rzeczywistości istotnie słyszy się podobne teorie. Jednak karty historii ludzkiej zaprzeczają takim twierdzeniom.

Już w antycznej Grecji czy Rzymie ideał ludzkiego ciała postrzegany był przez pryzmat precyzyjnych proporcji. Kanon piękna przypisuje się Polikletowi, Mironowi, Lizypowi i Praksytelesowi. Ci rzeźbiarze wyznaczyli nam poniekąd pewien trend prozdrowotny, charakteryzujący się proporcjonalną, zdrową i atletyczną sylwetką ciała.

autorka: Paulina Barczak, Pebelle

A zatem czy miarą stylu życia są odpowiednie proporcje?
Uniwersalna koncepcja “boskich proporcji” pojawiła się w V w p.n.e. Tzw. złoty podział (łac. sectio aurea) wprowadził do terminologii Hippasus, wyjaśniając iż to pępek dzieli wysokość ciała człowieka na dwie części, a całość wzrostu ma się do jego większej części tak jak ta większa część do mniejszej. Mało tego, wyraził ten stosunek wzorem matematycznym, którego równaniem jest “złota liczba”, czyli grecka litera “fi” o wartości: 1,61803398874989…

Niewiele wnoszą same hasła zasad, jeśli się ich nie stosuje w praktyce.

Pionierem, operującym zasadą złotego podziału w rzeźbie, architekturze czy matematyce był Fidiasz. Po nim choćby Michał Anioł czy Leonardo da Vinci. A Adolf Zeilinger przekonywał, że “złota proporcja” jest fundamentem zrozumienia niemal wszystkich nauk – od sztuki, muzyki do nawet morfologii człowieka. W XIII w. Tomasz z Akwinu podtrzymywał tę teorię, twierdząc że “Piękno polega na właściwej proporcji”.

Ciekawe czy panowie wiedzieli, że za percepcję świata i wyróżnianie tego, co ich zdaniem piękne, odpowiedzialne są “detektory cech” (neurony w mózgu). W pierwszej fazie oceny obiektu mózg uaktywnia tzw. bezrefleksyjne spostrzeganie, za które odpowiedzialna jest prawa półkula. Wychwytuje wtedy najbardziej charakterystyczne fragmenty, po to by za chwilę pobudzić lewą półkulę i ustalić wyższe poziomy reakcji oceny obiektu.

Teraz dochodzi do tzw. rejestru sensorycznego. Lewa półkula mózgu:
– definiuje co dokładnie ocenia (oczy, pępek, nogi),
– odróżnia od innych poznanych już (tej samej kategorii),
– oraz dopasowuje konkretny obiekt (np. twarz, ciało do osoby).

Dzięki temu procesowi spostrzegania człowiek jest w stanie dopiero dopasować towarzyszące mu emocje – czy dany obiekt jest atrakcyjny i czy zwyczajnie go lubi czy nie.

Po przybliżeniu procesu spostrzegania przez mózg, pojawiają się w mojej głowie wątpliwości, co do rzetelności oceny piękna. Oznaczałoby to opcjonalnie możliwość, że historia ustalania kanonu piękna przez wspomnianych panów jest prostsza niż ciąg Fibonacciego. Zgodnie z tą teorią możliwe przecież, że panowie brali za wzór piękna tych, których lubili, a dalej to już przypadek.

Rejestr sensoryczny opiera się głównie na porównywaniu. Odróżniając – porównujemy obiektywnie, ale dopasowując obiekt do osoby i związanych z nią naszych emocji – opieramy się na subiektywnej opinii.

W XIX w. doszło do pewnego przełomu w definicji piękna. Charles Baudelaire był bardziej łaskawy i uważał, że “Piękno zawiera zawsze odrobinę dziwaczności, która sprawia, że jest szczególnie piękne.” Chyba, że to efekt znudzenia zwykłym pięknem i potrzebna była definicja piękna szczególnego. Nie mniej podchwycił ją ewidentnie w swej sztuce Pablo Picasso.

I teraz znów zastanawiam się nad słusznością rzetelności kanonu piękna.

Porównywanie w życiu codziennym to mało. Porównywanie na forum, to już rozrywka na większą i dużo bardziej emocjonującą skalę. Informacje o pierwszych konkursach piękności odnajdujemy na kartach historii starożytnej Grecji. Konflikt pomiędzy zwaśnionymi paniami: Herą, Ateną i Afrodytą miał rozwiać Parys, podarowując najpiękniejszej z nich jabłko. Przyznał je Afrodycie, w zamian otrzymując obietnicę oddania mu Heleny. Gdyby wiedział, że ten ruch wywoła wojnę trojańską, pewnie trzy razy by się zastanawiał, której z pań oddać jabłko.

Dziś, konkursy piękności przebiegają łagodniej, bo bez konfliktów zbrojnych. Wybory Miss Polonia czy Miss Universe mają zgoła inny system eliminacji. Tu znów decydują proporcje i formuły matematyczne, określające ocenę atrakcyjności.
Przykład:

atrakcyjność ciała = -0,824 + (0,027 x wzrost) – 10,5 x (obwód uda/wzrost)

Wynik ok.1 pozwala widzieć swój udział w finale wyborów miss, ale dopiero wynik ok.2 pozwala marzyć o koronie miss. Powstrzymam się od komentarza. Rozumiem, że żeby było w miarę sprawiedliwie to pewnych zasad trzeba się trzymać.

“Nic nie wywiera na rozwój człowieka tak silnego wpływu, jak jego wygląd, a właściwie nie sam wygląd, ale przekonanie o własnej atrakcyjności lub nieatrakcyjności”. Lew Tołstoj.

Porównywanie innych i siebie z innymi nie służy. Bez wątpienia. Rodzi wojny i budzi kompleksy, a z nimi zaniżające się poczucie własnej wartości. Skutkiem takich zachowań jest dysmorfofobia – zaburzenie psychiczne (w klasyfikacji ICD-10 zaburzenie hipochondryczne), oznaczające ciągłe obawy i przesadne przekonanie o własnym nieestetycznym wyglądzie i budowie ciała. DSM-5 zalicza to zaburzenie do obsesyjno – kompulsyjnych i podobnych. Można więc sądzić, że dysmorfofobia jest zaburzeniem wynikającym z zachowań obsesyjnych. Obsesji doskonałości, boskich proporcji i piękna, które ustalili nam dawno temu panowie, być może przez pryzmat subiektywnych opinii.

Pojęcie dysmorfofobii wzięło się z greki – dysmorfia (brzydota). Obsesję na punkcie piękna doskonałego dostrzegam w pracy psychokosmetologa, w świecie show-biznesu i w życiu codziennym. Niepokojące są te spostrzeżenia. Zdecydowanie preferuję koncepcję pana Baudeleire’a o pięknie szczególnym, dopuszczającym dziwaczność i domniemaną dysproporcję.

Redakcja Author
Sorry! The Author has not filled his profile.
×
Redakcja Author
Sorry! The Author has not filled his profile.