Skip to content Skip to footer

Nissan Juke 1,6 HYBRID 143 KM A/T: Gdyby nie cena…

Kiedy pojawił się na rynku w 2010 roku był stylistycznym objawieniem. Ktoś ze znajomych zażartował wtedy, że to zabawne auto to 80% designu i 20 praktyczności. Juke był nietuzinkowy, ale miało sporo minusów. Kokpit był ciasny, automat szarpał a silnik niespecjalnie konweniował ze sportowym eksterierem. Dziewięć lat później pojawił się Juke II. Nadal wyglądał ciekawie, ale już nie szokująco. I co najważniejsze, stał się bardziej przestrzenny a silnik 1,6 z hybrydą HEV nareszcie daje radę…



II generacja Juke ciągle prezentuje się ciekawie. Nie prezentuje się jednak tak ekscentrycznie jak antenat. Ogólny rys auta oczywiście poza gabarytami zmienił się niewiele. Jednak na rynku pojawiło się przez ostatnie kilkanaście lat sporo odważnych konstrukcji. Czy zatem Nissan Juke może być jeszcze atrakcyjną propozycją? Na pewno tak. O I generacji mówiło się, że jest kobiecy albo dla bardzo odważnych. II generacja z racji nieco bardziej zachowawczego wyglądu zyskała otwierając się na szersze grono odbiorców.



A propos (bardziej) zachowawczego wyglądu, pas przedni auta wygląda nadal jak lekko zdziwiona gąsienica. Zasadniczo, przez okrągłe klosze lamp. Nad nimi pojawiły się wąskie pasy LED, które pięknie wpasowały się w chromowaną ramkę grilla. Wyraźnie, i to na lepsze zmienił się też sam grill. Nie wygląda już jak zaciśnięte w ciup usta panny z dobrego domu. Teraz każdy Juke raczej delikatnie się uśmiecha. Tak, przód Juke II generacji budzi zdecydowanie więcej sympatii niż ten u poprzednika.



Linia boczna to bardzo wyraźne odniesienie do poprzednika. Ale i tu sporo zmian. Przetłoczenia wzdłuż linii nadwozia się jakby głębsze i bardziej wyraziste. Tylne drzwi to nadal klamka schowana w słupku C. I fajnie, bo to był swoisty znak firmowy Juke I. Inna sprawa, że poprzez wydłużenie auta i lekkie podniesienie linii dachu pojazd stracił nieco na zadziorności. Ale dzięki temu zyskał na przestronności. Na tylnej kanapie nie siedzi się już za karę. No, może nie od razu miejsca jest niczym w autobusie, ale kulić się nie musimy. A tak przy okazji, dłuższe siedzisko daje tyle, że po 100 km nogi nam nie cierpną. Krótko: jest wygodniej i już!



Wygląd wnętrza to rokoko pomieszane z techno. Jest na pewno ciekawie i nietuzinkowo, ale… nie każdemu się spodoba. Skonstatuję to tak: Jest trochę jak w Renault, trochę jak w Nissanie a trochę jak na dyskotece. Mój syn był wnętrzem zachwycony. Najukochańsza Z Żon niekoniecznie. Za to wszystko jest rozmieszczone ergonomicznie i co najważniejsze działa. I tu nie mam najmniejszych zastrzeżeń.



Bagażnik w Juke II ma coś około 420 litrów. I to jest jak w tej klasie auta dużo, ale… No właśnie, ale nie w hybrydowym Juke II. Tu jest 354 litry i 1240 po położeniu oparcia kanapy. Na plus i to duży – głębokość przedziału bagażowego. I to, że próg załadowczy leży dość nisko.



Układ napędowy to krok w dobrym kierunku. Układ hybrydowy to znany z Renault układ silnika termicznego o mocy około 100 KM, elektrycznego dającego prawie 50 i 15 konnego rozrusznika. W sumie daje to 143 KM i 205 Nm. Sporo, ale… Juke tylko z pozoru jest nieduży i lekki. Wprawdzie około 10 sekund do 100 to niezły wynik, ale mogłoby być bardziej dynamicznie. Bo w Renault jest! Przeniesie napędu (na przód) via skrzynia bezstopniowa, czyli Multi Mode to utrapienie. Oj działa, pewnie, że działa tyle że robi to tak sobie. Nie szarpie już na szczęście tak jak automat w Juke I, ale praca układu przeniesienia nadal nie jest aksamitna a do tego bywa głośna.



Juke może jeździć wyłącznie z użyciem napędu elektrycznego. Tryb eletryczny uaktywnia przycisk pomiędzy fotelami. Tyle, że pojemność baterii ogranicza zasięg na prądzie. Szczególnie w warunkach zimowych. Dość często na wyświetlaczu widzimy komunikat, że silnik nie jest wystarczająco rozgrzany, aby móc włączyć tryb EV. Niemniej, da się. A wybudzanie jednostki spalinowej odbywa się płynnie i bez niepotrzebnej szarpaniny.



Spalanie mnie zaskoczyło. Bo zazwyczaj miękka hybryda pozwala na zmniejszenie spalania w mieście za to auto więcej zasysa na trasie a tu… nie! W trasie auto paliło poniżej 6 litrów, co uważam za wynik doskonały. W mieście nijak poniżej 7 litrów Juke II zejść nie chciał. Nie, żebym był rozczarowany, ale zdziwony to i owszem!



Zawieszenie i układ kierowniczy zasadniczo bez uwag. „Zawias” pracuje dość przyjemnie. Nieźle gasi nierówności asfaltu. Auto nieco podskakuje na spowalniaczach, ale nie żeby było to uciążliwe. Ot, standard dla crossovera. Układ kierowniczy responsywny i adekwatnie do możliwości trakcyjnych – czuły. Pod tym względem crossover Nissana może i nie jest prymusem, ale na pewno nie rozczarowuje.

Czy Juke II ma jeszcze potencjał? Trudne pytanie. Tak trochę na zasadzie czy lepiej być bogatym czy zdrowym. Zatem odpowiem tak: crossover Nissana na pewno nie rozczaruje. Ciągle ciekawie wygląda i nieźle jeździ. Ale jego możliwości powoli się wyczerpują. Jest też z Juke II inny problem: cena auta startuje od ponad 160 tys. złotych. I tego to ja po prostu nie rozumiem…

Zalety

Wygląd

Wykończenie kabiny

Ergonomia kokpitu

Obsługa multimediów

Prowadzenie

Wady

Praca skrzyni biegów

Czas reakcji na mocne wciśnięcie gazu

Szumy powietrza w trasie

Mały bagażnik

Spalanie w mieście

CENA

Podstawowe dane techniczne:

Długość: 4210 mm

Szerokość: 1800 mm

Wysokość: 1599 mm

Rozstaw osi: 2630 mm

Parametry silnika i układu przeniesienie napędu:

Silnik: 1598 cm3 benzynowy wsparty hybrydą MHEV

Prędkość maksymalna: 180 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h: 10,1 sekundy

Skrzynia biegów: A/T

Napęd: przedni

Maksymalna moc systemowa: 143 KM

Maksymalny moment obrotowy: 205 Nm.

Średnie spalanie benzyny w teście: 6,6 litra

Zbiornik paliwa: 46 litry

Akumulator trakcyjny: 1,2 kWh

Show CommentsClose Comments

Leave a comment