AktualnościAutoMotoTesty

Mercedes Benz Marco Polo 300d 237 KM AWD A/T: Na podróże małe i duże

Przewartościowały nam się wartości. Mały wirus zmienił wszystko. Nawet wczasowo – wakacyjne upodobania Polaków. Hotel, ostatecznie może być. Ale lepiej domek. A najlepiej taki z dala od tłumu. Ale, czy domek musi być stacjonarny? I nagle w Polsce narodził się caravaning. Coś, co świat zna od wielu lat nagle zafunkcjonowało i u nas. Kamper na drodze to już nie jest coś równie niespotykanego jak złote zęby w szczęce Szkota. Jako że popyt rodzi podaż…



Na polskim rynku auta kampingowe przygotowuje na podwoziach znanych producentów kilka firm. Fabryczne „caravany” można znaleźć w głownie w ofercie Volkswagena i Mercedesa. Dziś, słów kilka o tym drugim. Na redakcyjnej tapecie tym razem Mercedes Benz Marco Polo V300d, czyli kamper na trzy czwarte. A dlaczego na trzy czwarte? O tym, nieco później. Na razie słów kilka o sprawach stadniczych. Jak widać, Marco Polo powstał na bazie luksusowego busa, czyli Klasy V. Szczerze mówiąc, Marco Polo to jest klasa V, tyle że „ubogacona” o kilka detali stanowiących o tym, że z luksusowego środka transportu stał się równie luksusowym miejscem wypoczynku.



O podobieństwach do Klasy V pisać nie zamierzam. Tym razem, tylko o różnicach. A jest ich całkiem sporo. Po pierwsze, sypialnia. To, co jest clou kampera to sypialnia. Marco Polo ma ich zasadniczo dwie. Pierwsza, to kabina pasażerska. Po przesunięciu do przodu drugiego rzędu foteli i położeniu ich oparcia otrzymujemy całkiem wygodne legowisko dla dwóch osób. Dwie następne swobodnie pomieści sypialnia pod dachem, czyli elektrycznie podnoszony plandekowy dach. Innymi słowy Klasa V staje się sypialnia dla czterech osób. Czy wygodną? Np. cóż, w hotelu pewnie jest wygodniej, ale spać można w lepiej niż dobrych warunkach. Jeśli zaś jedziemy we dwójkę, mamy naprawdę luksusowo. Nie rozkładając foteli na drugie legowisko zyskujemy stały dostęp do lodówki, kuchenki gazowej i zlewu umieszczonych pod oknem po lewej stronie kokpitu.



Bagażnik auta to nie tylko miejsce na bagaż, ale także wakacyjne imponderabilia. Tam znajdziemy składane fotele i stolik, które postawimy pod rozkładanym manualnie dachem – markizą. Dodam, jej rozkładanie jest naprawdę banalne. W specjalny otwór wkładamy końcówkę korby i kręcimy. Podpory markizy wysuwamy ze skrytki w bagażniku. I wtedy pozostaje nam już tylko udać się do lodówki po…, wiadomo co. Cała operacja przygotowania kampera z wersji mobilnej do stacjonarno – wczasowej trwa około 15 – 20 minut. Podnoszenie dachu odbywa się automatycznie via panel główny. Fotele rozkładają się elektrycznie.



I jeszcze a propos bagażnik. Ten w klasie V, na której kamper bazuje to 1030 litrów. W Marco Polo na bagaż de facto przeznaczono 670 litrów. Ponad 100 litrowa strefa bagażowa została podzielony na segmenty. Po lewej znajdujemy dodatkowy schowek oraz miejsce butlę gazową. Tu także pomieszczono zbiorniki na wodę czystą i brudną. Co ciekawe, istnieje możliwość szybkiego montażu węża z baterią, dlatego da się skorzystać z prysznica. Tyle, że jest to prysznic zewnętrzny stąd moja, że Marco Polo to kamper na trzy czwarte. Wprawdzie prawdziwy turysta z prysznica nie korzysta, ale jak ewentualnie zechce to tylko latem. Innymi słowy, tak jak w konkurencyjnym VW California tak w Mercedesie Marco Polo zabrakło mi typowego węzła sanitarnego.



W kabinie na pewno nie spocimy się ani nie zmarzniemy. Klimatyzację podzielono oczywiście na strefy. Skonstatuje to tak: w tym ogromnym aucie chłodzenie działa bardzo wydajnie. Zresztą, ogrzewanie też. Tę funkcję wspomaga dodatkowo podgrzewacz elektryczny i ogrzewanie wodne, czyli swoisty kaloryfer, który może działać zarówno podczas postoju, jak i w trasie.



Marco Polo porusza się dzięki dwulitrowemu dieslowi generującemu 239 KM przy 4200 obrotach i 500 niutonometrów w zakresie 1600-2400 obrotów. Napęd na obie osie przenosi skrzynia automatyczna o 9 przełożeniach.  I czyni to bardzo sprawnie. Efekt jest taki, że pierwsze 100 km/h ważące ponad 2,7 tony auto osiąga po 9,5 sekundach a w sumie rozpędza się do ponad 210 km/h. Imponujące…



Prowadzenie nie rożni się od jazdy standardową klasą V. I to pomimo sporej różnicy w masie pojazdów. Prawie 240 KM sprawnie popycha auto do przodu. Zawieszenie dostosowane do zwiększonej masy i charakteru auta daje radę trzymać stosunkowo wysoki pojazd w ryzach. Luksusowe auto – a Marco Polo zdecydowanie bliżej luksusowych vanów, aniżeli samochodów turystycznych jest nie tylko dobrze amortyzowany, ale też perfekcyjnie wyciszony. Pod tym względem w swojej klasie jest bezkonkurencyjny. Zresztą, pod każdym innym też.

Zalety

piękne wnętrze

łatwość rozkładania/składania

dynamika

spalanie

komfort akustyczny

Wady

brak typowego węzła sanitarnego

cena lepiej wyposażonych modeli

Podstawowe wymiary zewnętrzne:

Długość 5140 mm

Szerokość (z lusterkami) 2249 mm

Wysokość 1974 mm

Rozstaw osi 3200 mm

Pojemność bagażnika: 670 litrów

Parametry silnika i układu przeniesienia napędu:

Silnik: turbo diesel, 1950 cm3

Maksymalna moc: 237 KM od 4200 obr/min

Maksymalny moment obrotowy: 500 Nm. 1600-2400 obr/min

Skrzynia biegów: automatyczna

Spalanie:

Spalanie: 9,8 litra

Cena: od około 310 tys. złotych