Skip to content Skip to footer

Mercedes Benz Klasa V 300 Długi 231 KM 9 A/T RWD: Monumentalny, luksusowy, praktyczny!

O tym aucie nie wie nawet sztuczna inteligencja. Zapytana o klasę V 300 odpowiada, że to oznaczenie odnosi się do aut z motorem wysokoprężnym. Tymczasem ja jeździłem klasą V z dwulitrową, czterocylindrową jednostką benzynową wspartą układem hybrydowym MHEV. I głęboko bym się zastanowił, czy przy obecnych cenach oleju napędowego taka opcja nie jest sensowna. Tak, pali więcej. Ale, że różnica w cenie paliwa jest znaczna przestaje to mieć znaczenie. Za to kultura pracy…



Klasy V od 1996 roku (z krótką przerwą) w sposób wyjątkowy łączy dwa światy: auto dostawcze na którym klasę V zbudowano i luksus godny limuzyny klasy S. Jasne, że w prowadzeniu czuć, że dawcą mechaniki jest Vito, ale tak zwane imponderabilia szybko pozwalają o tym zapomnieć. Po pierwsze, to eksterier. Inżynierowie ze Stuttgartu pogonili do pracy stylistów i przód auta wygląda imponująco. Ogromny grill, przestylizowane lekko lampy i wrażenie, jest wprost imponujące. Ale, nie ma się co dziwić: noblesse oblige.



Także a może szczególnie wnętrze to nie jest kurierski dostawczak. Kokpit jest wprost immersyjny. I, pewnie niepotrzebnie, ale dodam: luksusowy. Szóstka pasażerów i kierowca mają prawo czuć się jak w „napompowanej” klasie S. Nie obeszło się bez małego faux pas. Miękkie skóry, trochę szczotkowanego aluminium, plastiki o ciekawej fakturze na desce i odrobina piano black nie konweniowały mi z twardym, niezbyt miłym w dotyku plastikiem tam, gdzie wzrok nie zawsze sięga. Żartując, rodowodu nie da się oszukać.



Poza tym trudno mieć do klasy V większe zastrzeżenia. Pasażerowie dostali kapitańskie fotele, masę schowków, gniazda USB C i ogromny bagażnik. Dzięki rozstawowi osi wynoszącemu 3200 mm przestrzeń pasażerska jest gigantyczna. Oczywiście pasażerowie z ostatniego rzędu mają nieco gimnastyki przy wsiadaniu, ale jak już wsiądą to aż się nie chce wysiadać. Skonstatuję to tak: tu Mercedes deklasuje konkurencję.



Nie mogę nie wspomnieć o miejscu pracy kierowcy. Bo tu też jest inaczej niż w dostawczaku. Ta cześć kokpitu pochodzi z aut osobowych. Jest więc ogromny wyświetlacz do sterowania między innymi systemem MBUX, wielofunkcyjna kierownica dźwignia selektora zmiany biegów oczywiście po prawej stronie za kierownicą. O samym infotainmencie, czyli systemie MBUX w zasadzie tylko tyle, że w mojej opinii jest najprostszy, najbardziej „humanizowany” a jego ogarnięcie nawet średnio rozgarniętemu antyfanowi elektroniki nie zajmie zbyt wiele czasu.



kład napędowy to prawdziwe zaskoczenie. Jak już wspominałem nawet AI była skonsternowana, że V 300 może nie być dieslem! I kolejny szok: to działa. Auto o masie coś około 3 ton napędzane czterema cylindrami i układem miękkiej hybrydy ma naprawdę niewielki apetyt na paliwo. Spalanie w zależności od tego, gdzie jedziemy oscyluje w granicach 7-10,5 litra. Przy czym owe 10,5 to autostrada i miejskie korki a na drodze lokalnej bez problemów wystarczy 7 litrów na 100 km.



Kolejne zaskoczenie to komfort akustyczny. Tak, diesla zawsze słychać albo czuć. W przypadku motoru benzynowego jest inaczej. Może i dynamika jest nieco gorsza niż przy dieslu, ale czy luksusowy Van musi wyrywać spod świateł? Za to brak wibracji, które w przypadku diesla zawsze przenikają do kokpitu, to wprost mistrzostwo świata! A prawda jest taka, że choć nie zawsze zawracamy na nie uwagę, nasz organizm zawsze. I kilkaset kilometrów w ekskluzywnym, ale jednak kaszlaku wcześniej czy później, ale dadzą o sobie znać…



Szczerze przyznam, spodziewałem się w testowej klasie V napędu 4Matic. I się nieco rozczarowałem. V 300 to napęd na tył przenoszony przez 9 biegową skrzynię automatyczną. Ta, co zapewne nikogo nie zdziwi działa perfekcyjnie, wprost aksamitnie. Jednakowoż w odróżnieniu od diesla, który ma ponad 200 Nm. Więcej momentu przy gwałtownym kick-downie potrzebuje ułamka sekundy na zastanowienie. Aha, czy napęd RWD przeszkadza? Otóż, trafiłem z testem na mroźną i śnieżną zimę i… nie przeszkadza. Elektronika wspomaga kierowcę w sposób perfekcyjny.



Zawieszenie klasy V to pneumatyczny (i niestety opcjonalny) AirMatic. I tu dopiero czuć różnicę w porównaniu do Vito. W trybie Comfort auto płynie nad nierównościami, wybierając progi zwalniające z gracją baletnicy. W trybie Sport monumentalne nadwozie obniża się i wyraźnie usztywnia. W efekcie auto wielkości budki z kebabem przestaje przechylać się w zakrętach. Oczywiście warto pamiętać, że środek ciężkości Klasy V leży dość wysoko. I pomimo możliwości trakcyjnych nie jest samochód do bicia rekordów. Skonstruowano go do pokonywania w wyjątkowym komforcie bardzo długich tras.



Jeśli szukasz najlepszego sposobu na przewiezienie 6 – 7 osób w możliwie najwyższym komforcie Mercedes Klasy V nie ma obecnie realnej konkurencji. Dzięki konstrukcji i wyposażeniu samochód nie boi się długich tras. Może być środkiem transportu, mobilnym biurem i luksusowym salonem w jednym. Cóż zatem może przeszkadzać? No cóż, tylko… cena!

Plusy:

Luksusowe wykończenie wnętrza.

Zawieszenie

Zaskakująco oszczędny motor benzynowy

Dynamika i komfort akustyczny

Minusy:

Cena

Gabaryty

Plastiki w dolnych partiach kabiny

Podstawowe dane techniczne:

Długość: 5140 mm

Szerokość: 2057 mm

Wysokość: 1901 mm

Rozstaw osi: 3200 mm

Parametry silnika i układu przeniesienie napędu:

Skrzynia biegów: A/T

Napęd: RWD

Silnik: diesel 1999 cm3

Maksymalna moc: 231 KM

Maksymalny moment obrotowy: 370 Nm.

Średnie spalanie benzyny w teście: 10,0 litra

Zbiornik paliwa: 70 l

Show CommentsClose Comments

Leave a comment