AktualnościAutoMotoTesty

Mercedes Benz e-Vito Tourer 60 kWh 150 KM: Kto bogatemu zabroni?

Auta elektryczne zdobywają nowe przyczółki. To już nie tylko pojazdy osobowe. Są więc pełnoprawne terenówki, vany, miejskie autobusy. I tu rodzi się pytanie, czy elektryczny Mercedes Vito jest już konkurencją dla swojego kuzyna poruszanego wyklętym omalże dieslem? Odpowiedź brzmi: jeszcze nie!



Że za bardzo stanowczo postawiłem diagnozę? Możliwe, ale stoi za tym logika i czysty pragmatyzm. Oczywiście, że to może się zmienić. Ale czy szybko? Śmiem wątpić. Można powiedzieć tak: e-Vito egzemplifikuje całą elektromobilność. Dlatego, ad rem…



Koncern ze Stuttgartu stara się stworzyć nową submarkę aut elektrycznych. Dlatego, wygląd osobowych Mercedesów z motorem elektrycznym wyraźnie różni się do ich odmian z motorem termicznym. Tymczasem, e-Vito to po prostu Vito z elektrycznym napędem. Zmian w wyglądzie zasadniczo nie ma. Nieco inne wypełnieni grilla, klapka skrywająca wejście ładowarki i…, już! Także wnętrze jest typowe dla Vito. Kokpit, układ foteli. Poza tym, to te same materiały, taki sam układ samego wnętrza. Na szczęście, bagażnik pozostał równie przepastny co w Vito z dieslem. A to jest swoisty ewenement. Auta dostosowywane do napędu elektrycznego zasadniczo w bagażniku tracą najwięcej miejsca. Przestrzeń muszą bowiem podzielić z akumulatorami trakcyjnymi.



Bardziej szczegółowo: jak wspominałem kokpit jest identyczny jak w każdym spalinowym Vito. To zaleta, bo jest to wnętrze praktyczne i ergonomiczne. Ale też wada, bo wygląda bardzo smutno. Hektary szaro-czarnego plastiku i czarne wykładziny tworzą ponury zakątek Kłapouchego. W mojej skromnej opinii producent mógłby kilkoma kolorowymi wstawkami podkreślić niestandardowości auta. Tak niestandardowość, albowiem auta elektryczne to w Polsce wciąż widok tak powszechny jak złote zęby w szczęce Szkota.



Stosunkowo niedawno auto zyskało większe baterie. 60 i 90 kWh znacząco podniosły zasięg auta. Wersja z akumulatorem 90 (a właściwie, prawie 100 kWh) to realnie zasięg bliski 400 km. My, testowaliśmy auto z 60 kWh akumulatorem, który zapewniał mu 300 kilometrowy zasięg. Tu muszę dodać, że zasięgowi sprzyjała…, pogoda. Było na tyle przyjemnie, że nie musieliśmy włączać klimatyzacji. A to właśnie klimatyzacja poza układem napędowym odpowiada za największe zużycie prądu.



A propos zużycie prądu. Jak wspomniałem test e-Vito przypadł na przyjemną aurę. Temperatura oscylowała wokół 20 stopni co sprawiło, że klimatyzacja w zasadzie nie była potrzebna. To z kolei znacząco wpłynęło na pobór prądu z akumulatorów trakcyjnych. W mieście, przy włączonym trybie rekuperacji e-Vito pobierał średnio 21-23 kWh/100 km. Z działającą klimatyzacją około 25. W trasie, do 100 km/h zużycie wynosiło 25-27 kWh a po przekroczeniu 120 km/h rosło do około 30-33 kWh. Jeżdżąc w mieście, zasięg pozwalał na pokonanie około 300 km. W trasie, bez ładowania pokonałem 260 km z tym, że w akumulatorze trakcyjnym pozostało energii na około 20 km…



Jak wspominałem Vito nie dzieli bagażnika z bateriami. Te bowiem umieszczono w podłodze. To właśnie, poprzez znacząco obniżony środek ciężkości, poprawiło trakcję. e-Vito, pomimo gabarytów prowadzi się bardzo dobrze. Wysoka pozycja za kierownicą i nisko umieszczony środek ciężkości sprawia, że w zakrętach Vito zachowuje się jak większy SUV. Nawet w ciaśniejszych łukach nie zauważyłem bocznych ukłonów nadwozia. Samochód jedzie jak po sznurku i praktycznie nie wychyla się prawe w ogóle. Reasumując elektryczny van Mercedesa jest w zakrętach przewidywalny i stabilny.



Układ kierowniczy żywcem przeniesiony z Vito spalinowego. A to oznacza ogromne przełożenie ergo sterowanie tym ciężkim w sumie autem jest naprawdę przyjemne. Zawieszenie bardzo sprawnie radzi sobie z utrzymywaniem w ryzach masy skutecznie podniesionej przez baterie. Nie hałasując przy tym nawet na sporych nierównościach. Pod tym względem e-Vito stylem prowadzenia znacznie bliżej ma do aut osobowych niż busów.



I na koniec pytanie: no ale po co? Owszem, elektryczny, a więc trendy, tylko czy to wystarczy. Z mniejszym akumulatorem sprawdzi się e-Vito dostawczak. Szczególnie w centrach miastach wobec zapowiedzi wprowadzania zakazu wjazdu aut spalinowych. Tylko, czy potrzebujemy do tego elektrycznego minibusa? Być może hotele, które zachcą podwozić swoich gości. Może firmy organizujące eventy? I tu rodzi się kolejne pytanie: czy potrzebują elektrycznego busa z zasięgiem 300 km za to kosztującego w standardzie ponad 311 tys. złotych? Według mnie taki zakup nie do końca ma sens. Ale, kto bogatemu zabroni?



Wady:

cena

nieco siermiężny już infotainment

zasięg z baterią 60 kWh

Zalety:

Komfort akustyczny

praktyczne wnętrze

duży bagażnik

zawieszenie

Podstawowe dane techniczne:

Długość: 5140 mm

Szerokość: 1982 mm

Wysokość: 1941 mm

Rozstaw osi: 3200 mm

Pojemność bagażnika: 990

Parametry silników i układu przeniesienie napędu:

Silnik: elektryczny

Skrzynia biegów: automatyczna

Maksymalna moc: 150 KM

Maksymalny moment obrotowy: 295 Nm.

Osiągi:

Prędkość maksymalna: 120 km/h

Pobór energii w teście: od 21 kWh/100 km

Akumulator: 60 kWh

Cena: od 311 tys. złotych

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts