Skip to content Skip to footer

Land Rover Range Rover Sport III (L461) 4,4P V8 AWD Autobiography: Ekstraklasa ekstraklasy, czyli Anglik potrafi

Pierwsza generacja Range Rovera Sport zadebiutowała w 2005 roku. Pamiętam, jak w jednym z programów Wheeler Dealers współprowadzący Mike Brewer wytłumaczył po co Land Rover zbudował „Sporta”. Ano po to, żeby piłkarze Premiership mieli czym jeździć. I… jest w tym trochę racji. Konstrukcja Gerrego McGoverna bardzo szybko przyjęła się wśród wszelkiej maści celebrytów. I wcale mnie to nie dziwi. Samochód imponuje wymiarami. Do tego emanuje wprost luksusem. I tu krótka konstatacja: jak od prostego by nie powiedzieć prymitywnego terenowca przejść do auta dla elit? No cóż, Anglicy przerobili to w praktyce…



Trzeba przyznać, że Garry McGovern umie w SUV-y. Dodam, że każda generacja RR Sport wyszła spod jego ręki. Ta, czyli trzecia to swoisty opus magnum. Kwintesencja i wzorzec SUV-a. Linia auta definiuje luksusowe auta terenowe. Każdy SUV to w zasadzie dwie bryły i już? Dwie bryły i owszem, ale diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. A owe szczegóły to wysoko umieszczony pas przedni, jeśli komuś przyjdzie do głowy pojechać w teren a do tego długa maska skrywająca w tym konkretnym przypadku osiem cylindrów w układzie V i kabina. A ta jest majestatyczna z zewnątrz i gigantyczna wewnątrz. Tu, słowo o kabinie. Akurat do RR Sport przesiadałem się. Mercedesa GLS, czyli bezpośredniego konkurenta. I nie porównując niczego poza gabarytami: Range zapewnia więcej przestrzeni. Sporo więcej…



Tak, kokpit Range Rovera Sport jest ogromny. Zresztą, po tak majestatycznej konstrukcji trudno spodziewać się czegoś innego.  Nie ma znaczenia, czy chcemy jechać w 4 czy 5 osób. I tak będzie wygodnie. Przy okazji, Anglicy nie bawili się w budowanie rodzinnego autobusu. Dlatego, w przepastnym bagażniku nie szukajcie dodatkowych foteli. Ten mastodont jest co najwyżej 5 miejscowy i… już!



Wygoda i luksus to także imponderabilia. I tu nie ma nic na skróty. Choć Sportem możemy bez strachu pojechać nawet w trudny teren, kokpit wygląda jak luksusowy salon. Skóry którymi wykończono fotele i cześć elementów kokpitu są naprawdę skórzane a aluminium – aluminiowe. Warto dodać, że wykwintne wnętrze jest zarazem estetyczne i ergonomiczne. Bardzo często w takich autach względy praktyczne przegrywają ze swoiście pojmowanym wyczuciem luksusu. Czasem, przez przerywany design kokpit wygląda jakby projektował go sam Egon Olsen. Ale, nie w RR Sport. Fakt, jest skromnie niczym w łazience Liberace, za to ergonomicznie do bólu! Mnie bardzo podoba się symetria z jaką zaprojektowano panel środkowy. Jeśli to żarcik, to się Anglikom udał. Jeśli nie, to sięgnęli po stylistyczne mistrzostwo świata.



Nie mogę słów kilku nie poświęcić nagłośnieniu. To, jest w opcji…, obowiązkowej, kosztuje ponad 7 tysięcy. I są to grosze w porównaniu z konkurencją. Ale tu system bije ową konkurencję na głowę. Mowa tu o audio sygnowane marką Meridian Surround. Czyni on z wnętrza RR Sport salę koncertową. Zestaw wyposażony jest w 825-watowy wzmacniacz, 18 głośników i świetny subwoofer. Zestaw brzmi genialnie. Bez względu czy z głośników leci Metallica czy Maria Callas!



Nieco zaskoczył mnie bagażnik. Po tak majestatycznym aucie spodziewałem się więcej. Dużo więcej. Ale, komfort podróżnych zwyciężył. Do bagażnika zapakujemy (po obniżeniu tylnej krawędzi specjalnym przyciskiem) około 450 litrów bagażu. Dodam, że to pojemność do linii okien. Do dachu wejdzie pewnie z 750. Po położeniu oparcia kanapy możliwości załadowcze rosną do około 1850. Sporo, ale tu rywal ze Stuttgartu jest lepszy.



Reasumując, wykonanie a w zasadzie dopieszczenie wnętrza jest na bardzo wysokim poziomie. Wiele detali, wykończono wprost z pietyzmem. Choć nie obyło się bez wpadek. Dla mnie są to klamki przednich drzwiach. I nie chodzi tu o to z czego je wykonano (ogólnie, średniej jakości plastik) tylko gdzie je zamontowano. Według mnie to jedyny nieergonomiczny detal w aucie. Nie bardzo wiem, dlaczego zaprojektowano go w tym miejscu? Kierowca ma problem z otwarciem drzwi lewą ręka. Musi to robić prawą i tu jest pewien kłopot. Ale, zostawmy go obrzydliwie bogatym posiadaczom RR Sport…



Pod maską testowego auta uroczo pomrukiwał niczym Simon Estes swoim barytonem 4,4 litrowy benzynowy motor V8 generujący 530 KM i gdzieś około 750 Nm. Tak, parametry są imponujące. Ten luksusowy salon na kołach robi pierwsze 100 km/h w 4,5 sekundy. I rozpędza się (teoretycznie, bo nie sprawdzałem) do 250 km/h. I robi to tak, jak wygląda, czyli…, dystyngowanie. Wduszenie do podłogi pedału gazu powoduje ryk silnika i liniowy przyrost mocy. Nie ma nagłego uderzenia jak w autach zza oceanu. Jest płynny start i za około 5 sekund mamy… mandat!



Elastyczność jednostki jest niebywała. Na nagłe wduszenie pedału gazu silnik reaguje jak Greyhound na otwarcie drzwi startowych. I absolutnie nie ma znaczenia czy jedziemy 30 czy 130! Dodam, to spora zmiana w porównaniu do poprzednika. Tam pomimo ponad 500 koni niestety dało się odczuć turbodziurę. Tu, mowy o czymś tak prozaicznym nie ma!



Auto prowadzi się genialnie. Z każdym kilometrem niebezpiecznie rośnie chęć wduszania głębiej pedału gazu. Ponad 2600 kg sunie po drodze niczym po szynach. Zawieszenie, choć zaprojektowane pod katem niebywałego komfortu w zależności od potrzeb może być terenowe lub sportowe. Naprawdę, nie ma problemu z diametralną zmianą charakterystyki amortyzatorów. Odbywa się to płynnie i nieodczuwalnie. Pod tym względem Range Rover jest (oczywiście, w mojej opinii) numerem 1.

W segmencie luksusowych SUV-ó zrobiło się ciasno. Swoich przedstawicieli ma niemiecka Wielka Trójka, a od niedawna nawet Ferrari czy Lamborghini. Ale to ciągle auta ze znaczkiem Land Rovera są klasyką i wzorem do naśladowania dla innych. I nic nie wskazuje na to, żeby ten fakt szybko miał się zmienić!

Plusy:

Mocny, elastyczny silnik

Wysoki poziom komfortu

Duża dzielność terenowa

Świetny system nagłaśniający

Majestatyczny wygląd

Multilateralność

Minusy:

Drobne wpadki jakościowe

Podstawowe parametry techniczne:

Długość: 4946 mm

Szerokość: 2043 mm

Wysokość: 1820 mm

Rozstaw osi: 2997 mm

Pojemność bagażnika: 450/1850

Parametry silnika i przeniesienie napędu:

Silnik: 4396 cm3 silnik benzynowy wsparty turbiną

Skrzynia biegów: automatyczna

Maksymalna moc układu: 530 KM

Maksymalny moment obrotowy: 750 Nm.

Osiągi:

Prędkość maksymalna: 250 km/h

przyspieszanie 0-100 km/h: 4,5 s

Średnie spalanie w teście: 15,7 litra

Show CommentsClose Comments

Leave a comment