Ponad 33 tysiące stron dokumentów dotyczących Jeffreya Epsteina ujawnionych w Kongresie ponownie rozgrzało amerykańską debatę publiczną. W tle są logi lotów, nagrania z więzienia i presja ofiar domagających się pełnej transparentności, a także oskarżenia o polityczną grę, w której „Epstein files” stały się orężem zarówno Republikanów, jak i Demokratów.
Tysiące stron dokumentów ujawnionych w Kongresie
W amerykańskim Kongresie opublikowano ponad 33 tysiące stron akt związanych ze sprawą Jeffreya Epsteina. Wśród nich znalazły się logi lotów z lat 2000–2014, materiały policyjne oraz nagrania z więzienia, w tym z nocy, gdy finansista popełnił samobójstwo. Republikanie, którzy stoją za ujawnieniem dokumentów, zapowiadają kolejne transze. „To pierwsza z kilku odsłon” – podkreślił James Comer, szef komisji nadzorującej prace Izby Reprezentantów [House Oversight, cyt. za NBC News].
Demokraci studzą emocje, wskazując, że znaczna część materiałów była już wcześniej publicznie dostępna. „To w znakomitej większości dokumenty, które Amerykanie już mogli zobaczyć” – ocenił kongresmen Robert Garcia [cyt. za The Hill].
Zaginiona minuta i teoria spiskowa
Szczególne emocje wywołał opublikowany fragment nagrania z korytarza więziennego, gdzie przebywał Epstein. Wideo pokazało tzw. „zaginioną minutę”, którą Departament Sprawiedliwości tłumaczył dotąd problemami technicznymi. Nowa interpretacja wskazuje, że luka wynikała z przejścia daty o północy, a nie z awarii systemu monitoringu [CNN].
Dla części opinii publicznej nie jest to jednak wystarczające wyjaśnienie. To paliwo dla teorii spiskowych, które od początku towarzyszą tej sprawie, dodatkowo wzmacniane przez polityczne spory.
Ofiary kontra politycy
Rosnąca presja pochodzi od ofiar, które domagają się pełnej transparentności. Podczas wtorkowej konferencji prasowej na Kapitolu stwierdziły jednoznacznie: „This is not a hoax” [Associated Press]. Ofiary wsparła ponadpartyjna grupa kongresmenów, promując ustawę Epstein Files Transparency Act, która miałaby zobowiązać władze do publikacji wszystkich akt.
W kontrze Donald Trump określił całą dyskusję jako „Epstein hoax”, sugerując, że sprawa wykorzystywana jest politycznie [Fox News].
Gra o reputację instytucji
Departament Sprawiedliwości powtarza, że „nie istnieje żadna lista klientów”, jaką oczekuje część opinii publicznej [DoJ, cyt. za CNN]. Urzędnicy podkreślają, że materiały należy interpretować w kontekście procesowym, a nie sensacyjnym. Tymczasem prawnicy reprezentujący ofiary alarmują, że skala zatajeń jest wciąż zbyt duża. „Amerykanie będą oburzeni tym, co wciąż nie zostało ujawnione” – ocenił jeden z nich [NBC].
Nadchodzące tygodnie przyniosą kolejne publikacje dokumentów i prawdopodobnie głosowanie nad ustawą o jawności. Dodatkowo w tle sprawy pozostaje apelacja Ghislaine Maxwell do Sądu Najwyższego USA, który ma zdecydować, czy podejmie się ponownej analizy jej procesu.
Sprawa Epsteina ponownie stała się punktem zapalnym amerykańskiej debaty publicznej, gdzie mieszają się interesy polityczne, reputacja instytucji i głos ofiar. Dla opinii międzynarodowej to również przypomnienie, jak ściśle połączone bywają świat biznesu, polityki i sfery prywatnych fortun.
