AktualnościAutoMotoTesty

KIA Stonic 1,0 T-GDI 120 KM 6MT: Praktyczny gadżet…

Ten crossover to efekt ofensywy modelowej koreańskiego producenta. Debiutował w 2017 roku razem z bliźniaczym modelem od Hyundaia, z którym Kia jest skoligacona. Zarówno Hyundai Kona jak i Kia Stonic powstały na płycie podłogowej czwartej generacji Kii Rio. A tak swoją drogą, trzeba mieć odwagę, żeby w jednym z najsilniej obsadzonych segmentów stawiać klientów przed wyborem: Kona czy Stonic. Ba, Kia w komplikowaniu wyboru samochodu poszła dalej. Obok Stonica ma bowiem w ofercie jeszcze Soula i Niro…



Na pierwszy rzut oka Stonic to Rio w formacie XL. Oczywiście, zgodnie z motomodą, wygląda od niego bardziej agresywnie. Rio jest skierowane do konserwatywnych klientów. Stonic, raczej da młodych, prężnych i odważnych. W mojej opinii, to obok bliźniaka, czyli Kony najlepiej wyglądający crossover w klasie.

Z Rio dzieli Stonic nie tylko płytę i poniekąd, wygląd. Ma identyczną gamę silników, mechanikę, elektronikę i infotainment. To, co różni oba auta to prześwit. Konstruktorzy dodali crossoverowi 43 milimetry. Dzięki temu, przy ponad 185 milimetrach zdecydowanie lepiej szturmuje się przeszkody w… miejskiej dżungli. Krawężniki, torowiska tramwajowe czy głębsze studzienki nie są żadnym problemem. I to chyba jest największa zaleta SUV-a/crossovera. I pewnie też dlatego Kia ma w tym segmencie aż trzy auta…



Eksterier Stonica przypomina Rio. Interior nie przypomina. Jest… identyczny. Zarówno architektura jak i design. I bardzo dobrze. Wnętrze koreańskiego hatchbacka jest wyjątkowo udane. Zarówno pod względem jakości jak i ergonomii. A jak wiadomo lepsze jest wrogiem dobrego, dlatego, zamiast kombinować, przeniesiono wszystko in extenso. Poza tym, że jest ładnie i ergonomicznie jest też na bogato. Oczywiście, testowe auto było topowo wyposażone. Ale nawet te z dołów cennika mają wszystko, co trzeba a nawet nieco więcej. I tu konkurencja (a jest olbrzymia) może się sporo nauczyć. Bo w czasach nadmiaru trzeba o klienta walczyć, wprost dopieścić go. I to Koreańczykom wychodzi perfekcyjnie.

Do jakości materiałów, z których wnętrze poskładano też nie mam zastrzeżeń. Oczywiście, jest twardo, ale plastiki prezentują się podobnie jak w autach koncernu VAG. I są tylko nieco gorsze niż w przypadku wyrobów PSA czy Renaulta.



Miejsca w kabinie dokładnie tyle, ile być powinno. Ponieważ jest to crossover segmentu B, cztery osoby zmieszczą się bez większych problemów. Oczywiście, nie możemy mówić o nadmiarze przestrzeni, bo przy tym rozstawie osi, być go nie może. Ale jazdy miejskie czy krótkie wypady na średnich dystansach – jak najbardziej wchodzą w grę. I o ile kierowca i pasażerowie zasadniczo powodów do narzekań nie mają, to z bagażem niejaki kłopot być może. Inżynierowie Kii zadbali o pasażerów. Ale bagaż trzeba niestety upychać.



Jest jeszcze coś, co mnie bardzo zadziwiło. Otóż, crossover to zazwyczaj dość wysoko umieszczone fotele. Tyle, że nie w tym przypadku. Otóż, przednie fotele w koreańskim crossoverze zamontowano nieznacznie tylko wyżej niż w kokpicie „dawcy”. Nie zamierzam tu dywagować, czy to wada czy też zaleta. Pewnie jednym się to bardzo spodoba a innym… niekoniecznie.



Stonic jest dostępny z czterema jednostkami napędowymi. Podstawową wersję napędza trzycylindrowy silnik 1.0, ale w ofercie znajdą się także wolnossące silniki benzynowe o pojemności 1,2 i 1,4 litra. Dla zwolenników silników Diesli Kia proponuje jednostkę o pojemności 1.6 litra. Napęd przekazuje skrzynia manualna lub 7 stopniowy automat DCT. Kia nie przewidziała wersji czteronapędowej dla swojego małego crossovera. I to chyba słuszna decyzja. AWD w miejskim crossoverze jest równie potrzebny jak rybie ręcznik…

Testowego Stonica dziarsko popychał do przodu mały, ale jednocześnie najmocniejszy w gamie trzycylindrowy motor 1.0 T-GDI. Jednostka sprawia naprawdę sporo frajdy z jazdy. Bardzo żwawo reaguje na pedał gazu. Nie brakuje też momentu na niskich obrotach. Do tego, i to spory ewenement w przypadku jednostek trzycylindrowych – ten pracuje zadziwiająco chicho! I alleluja, w kabinie nie czuć wibracji!



Jak sprawuje się ten zestaw w praktyce? 120 KM, które jednostka generuje przy 6000 obrotach i 171 Nm. dostępne od 1500 obrotów gwarantują całkiem niezłe przyspieszenie: 10,3 do setki i ponad 185 km/h maksymalnie. Dla małego crossovera – całkiem dużo! Skrzynia manualna ( w tej wersji silnikowej jest też 7-stopniowy automat) działa sprawnie. Kolejne biegi wchodzą lekko i jeśli nie intuicyjnie, to bezproblemowo.

Konsumpcja benzyny układa się w dolnej strefie stanów średnich. Teoretycznie, powinno być 6,0 w cyklu miejskim, 4,5 w trasie o 6,0 średnio. W praktyce było około 7 w ruchu miejskim, 5,5 w trasie i 6,6 średnio z testu. Auto jest zwarte i bardzo zwinne w prowadzeniu. Nieco mniej cieszy sztywna charakterystyka zawieszenia. Szczególnie, że to pojazd miejski i aż taka „sprężystość” nie do końca się sprawdza.



Emocje z jazdy? Hmmm no, nie ma. Miłośnicy sportowych doznań crossovery z trzycylindrowym motorem omijać powinni szerokim łukiem. Ale nie dla emocji takie samochody kupujemy. O ostrym odejściu, jak pisaliśmy wyżej, nie ma, co myśleć. Ale, Kia Stonic zasługuje  na pochwalę za stabilnie prowadzenie. Pojazd nie przechyla się w ostrzejszych zakrętach. Jest wprawdzie nieco, podsterowny ale to w przypadku takich samochodów zasadniczo jest standardem. A w Kii Stonic podsterowność specjalnie nie psuje frajdy z jazdy.

Miejski crossover od Kii to bardzo udany samochód. Ta naprawdę, to ma tylko jedną wadę: mały bagażnik. Przy całej palecie zalet, to błahostka. Koreańczykom udało się połączyć urodę, użyteczność, niezłe prowadzenie i wycenić to wszystko w granicach rozsądku. Czy można chcieć więcej?



Zalety

– dobre prowadzenie,

– design.

– cena.

Wady

– mały bagażnik

Podstawowe parametry techniczne:
Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi): 4140/1760/1500/2580

Silnik: benzynowy z turbosprężarką
Pojemność: 998 cm3
Moc maksymalna: 120 KM przy 6000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 171 Nm. 1500 – 4500 obr./min
Napęd: przedni

Zbiornik paliwa: 45 l
Skrzynia: manualna 6 biegów

Osiągi (0-100 km/h): 10,3 s
Prędkość maksymalna: 185 km/h
Deklarowane zużycie paliwa (miasto/trasa/średnio): 6,0/4,5/5,0

Zużycie paliwa w teście: 7,0/5,5/6,6

Bagażnik: 332/1135

Cena: od 54,9 tys. złotych

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts