AktualnościAutoMotoTesty

KIA ProCeed 1,4 TGDI 7DCT: Kombi na sportowo

KIA to taka koreańska Skoda. Przez całe lata robiła auta o urodzie tak dyskretnej, że… trudno było ją dostrzec. Design był równie porywający jak akcja w filach Ingmara Bergmana. Wszystko zmienił dobry patron. Po nieco wymuszonym mariażu z Hyundaiem; KIA wyraźnie odżyła. Stała się konkurencyjna i to nie tylko dla dalekowschodnich produktów. Auta od Kia coraz częściej wybierają ci, którzy kilka lat temu nie wyobrażali sobie jazdy czymkolwiek innym niż VW, Peugeot, Citroen, Renault czy Opel. Okazało się, że wyobraźnia spłatała im figla…



Wszystko zmienił Ceed. Tajemnicza nazwa pochodzi od skrótu: Community of Europe with European Design, co w uproszczonej wersji oznacza że powstała w Europie i dla Europy. I rzeczywiście, tak jak Hyundai – KIA przeniosła centrum stylistyczne do Europy. Za projektem kompaktowego samochodu dla Europy początkowo stał Miklós Kovács. Ale pierwszym face liftingiem pojazdu zajął się sam Peter Schreyer. I tak zostało. Od 2006 roku powstało III generacje Ceeda. Ostania, debiutowała w 2018. Ale w 2019 gama powiększyła się o kolejną odmianę nadwoziową. Do hatchbacka i kombi dołączył shooting brake ochrzczony mianem ProCeed. To trzecia odsłona usportowionego Ceeda. Ale, w odróżnieniu od poprzedników; nie jest trzydrzwiowym hot hatchem, ale właśnie shooting breakem czyli, w największym skrócie – kombi o dość specyficznej linii nadwozia.



Nowy ProCeed prezentuje się bardzo dynamicznie. Jest niższy i dłuższy od wersji pięciodrzwiowej. I choć postał na tej samej płycie co pozostałe Ceed`y, jest inny. Designersko, jedynymi wspólnymi elementami są: pokrywa silnika i przednie błotniki. Reszta nadwozia została zaprojektowana na nowo. Oczywiście nawiązania stylistyczne są, ale podkreślają one raczej przynależność do linii modelowej. Jest więc duży wlot powietrza i grill a seryjne światła LED typu „Ice Cube” nawiązują do wcześniejszych modeli z serii GT i GT Line. Poza tym, nowe z przodu to zasadniczo zmodyfikowany przedni zderzak. To, co odróżnia Pro o zwykłego Ceeda dostrzegamy za słupkiem C. To teoretyczne kombi bardzo ostro ale płynnie schodzi ku dołowi. Do tego niewielka ale przydatna lotka nad szybą. Dalej, jeszcze ciekawiej. Zupełnie inaczej wyglądają tylne lampy. Ciągną się przez całą szerokość pojazdu. Poniżej, sporych rozmiarów napis ProCeed i przeprojektowany zderzak z osłoną a`la dyfuzor i wbudowanymi weń końcówkami wydechu.



Wnętrze sportowego kombi do złudzenia przypomina inne wersje Ceeda. I słusznie. Lepsze bywa wrogiem dobrego. Dlatego, inżynierowie i styliści nie zdecydowali się na większe zmiany. Topografia kokpitu ale też wygląd kabiny są dokładnie taki sam jak w każdej inne Kia Ceed. Mimo wszystko, różnice są. Zasadnicza, to spłaszczona u dołu kierownica, czarna podsufitka i metalowe nakładki na progach. Niby niewiele, ale różnice czuć. Poza tym, całość prezentuje się bardziej elegancko. Dobrą robotę robi deska rozdzielcza pokryta dobrą imitacją skóry z ozdobnymi stębnowaniami. Jedynym elementem do którego ewentualnie można mieć zastrzeżenia, to nieco zbyt mały ekran pomiędzy zegarami na panelu głównym.

ProCeed wygląda lepiej niż zwykłe kombi, jest za to równie pakowne. 4 osoby bez względu na wzrost podróżują w kokpicie w omalże komfortowych warunkach. Także piąty pasażer, na środkowym miejscu na kanapie będzie miała dość wygodnie. Tunel środowy jest bowiem dość niski i niezbyt szeroki. Oczywiście, nie jest to miejsce pełnowymiarowe, ale jako awaryjne – daje radę.



Pod maską, zdecydowanie mniejszy wybór niż w pozostałych wersjach Ceeda. Trzy motory benzynowe: 1,0, 1,4 i w wersji najmocniejszej – 1,6. Do tego, 1,6 litrowy diesel CRDi. Testowany egzemplarz napędzała jednostka benzynowa 1,4 T-GDI (znana choćby z Hyundaia), która produkuje 140 KM (przy 6000 obrotach) i 242 Nm. w zakresie od 1500 do 3200 obrotów. To pozwala rozpędzić ProCeeda do 205 km/h, natomiast przyspieszenie od 0 do 100 km/h przy automatycznej, 7-przełożeniowej (dwusprzęgłowej) skrzyni biegów DCT wynosi 9,4 s.



Motor nie jest królem dynamiki, ale potrafi dać frajdę z jazdy. Sprzężony z niezłym zawieszeniem, nawet na krętych i wąskich drogach potrafi, trzymając wzorowo tor jazdy; ochoczo rwać do przodu. Skrzynia DCT dział bardzo precyzyjnie. Zmieniając przełożenia nie wykazuje jakichkolwiek opóźnień. Minus? Jest i nazywa się turbodziura. Odczuwamy ją szczególnie, gdy wciśniemy mocniej pedał gazu. Lepiej jest, gdy włączymy tryb sportowy. Reakcja auta jest bardziej spontaniczna. Do tego, w kokpicie pojawia się przyjemny odgłos pracy wydechu.



Zawieszenie, jak wspomniałem nieźle „trzyma” auto w ryzach. Ale, i nie jest to tylko moje spostrzeżenie, mogłoby być nieco mniej twarde. Owszem, w ponad 200 konnym ProCeed sztywny zawias jest jak najbardziej sensowny. Ale w 140 konnym – chyba nie do końca.

Ekonomicznie, też nie ma tragedii. Wprawdzie obiecane przez producenta 6,4 średnio jest raczej pobożnym życzeniem, ale 8,2 na autostradzie i 7,3 średnio z testu – na pewno nie przeraża.



ProCeed to bez wątpienia najciekawsza i najładniejsza odmiana tego modelu. Dynamiczny wygląd idzie w parze z wrażeniami z jazdy. Sportowy look i praktyczne wnętrze idą w parze z niezłymi osiągami. Trudno się tez przeczepić do strony ekonomicznej. ProCeed na pewno wyróżnia się z całej masy kompaktów projektowanych według zasady: „pratisz, kwadratisz gut”.

Zalety
– wygląd
– prowadzenie

Wady
– sztywne zawieszenie

– turbodziura

Podstawowe dane techniczne

Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi): 4605/1800/1422/2650
Silnik: benzynowy, wsparty turbiną

Moc maksymalna: 140KM przy 6000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 242 Nm. w zakresie 1500-3500 obr./min
Napęd: przedni
Skrzynia: automatyczna 7DCT
Osiągi (0-100 km/h): 9,4
Prędkość maksymalna: 205 km/h
Deklarowane zużycie paliwa: średnio 6,4

Zużycie paliwa w teście: autostrada 8,2/ średnio z testu 7,3

Pojemność zbiornika paliwa: 50l
Pojemność bagażnika: 598l

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts