Jaecoo wystartowało z uzupełnianiem gamy pojazdów. Po modelu 7 przyszedł czas na Jaecoo 5 zarówno z motorem termicznym jak i elektrycznym. Dziś na tapecie crossover oznaczony jako E5, czyli chiński BEV. Czy opłaca się wyłożyć ponad 150 tysięcy za taki samochód w wersji premium? Odpowiedź na końcu testu…
Jaecoo 5 to w zasadzie pomniejszony klon modelu 7. Z tym, że wersja termiczna i BEV różnią się jednym „detalem” stylistycznym: pasem przednim. Jako że dziś o Jaecoo E5 to właśnie na nim się skupimy. I powiem tak: pas przedni elektryka podoba mi się i już! Owszem, jest nieco awangardowy, ale to akurat nieczęsto spotykana cecha w chińskich autach. W średniej wielkości crossoverze przód przywodzący na myśl pojazdy militarne na pewno nie jest wadą. I w zasadzie o stylistyce eksterieru to by było na tyle.
Wnętrze? No cóż tu w zasadzie chiński standard. Z tym, że to nie jest zarzut. Kokpit crossovera wygląda bardzo porządnie. I to nie tylko stylistycznie. Także to z czego ów kokpit wykonano i jak go zmontowano. I tu jest co najmniej OK. Podszybie, okolice prawego łokcia kierowcy, panel środkowy, zegary czy wykończenie drzwi – tu wszystko się zgadza. Plastiki wyglądają dobrze. Do tego są miękkie i nie trzeszczą przy dotyku. I po raz pierwszy nie mam specjalnie zastrzeżeń do ergonomii. Owszem, po chińsku większością funkcji sterujemy via 13,2 calowy tablet, ale lusterka i światła ogarniamy przez standardowe przełączniki na desce. Bez problemów integrujemy z systemem swój telefon. Bez względu na to, czy jest to Android czy iOS. Jedno wszak mnie zirytowało: brak fabrycznej nawigacji. Nie, ta z telefonu tego nie zastąpi. A w autach elektrycznych nawigacja fabryczna oblicza, ile prądu potrzeba, aby dotrzeć do najbliższej ładowarki. Owszem, system auta taką nawigację posiada, ale jej uruchomienie to droga przez mękę. System żąda numeru silnika! A ten zna chyba tylko producent…
Nie mam zastrzeżeń do pojemności kokpitu. Odnoszę wrażenie, że nieco krótsze od bliźniaczej Omody Jaecoo jest od niej pojemniejsze. Jakby lepiej w sensie ergonomiczniej urządzone. Ale to tylko moja, bardzo subiektywna opinia. Fotele i kanapa podobnie jak w Omodzie czy Jaecoo 5 z motorem termicznym wygodne, nieźle wyprofilowane. Także bagażnik nie budzi zastrzeżeń. Bez względu na rodzaj napędu to 480 litrów lub 1284 po położeniu oparcia. Z tym, że w Jaecoo EV dochodzi jeszcze 35 litrowy frunk z przodu.
Crossovera Jaecoo E5 popycha do przodu motor elektryczny o mocy 211 KM i 288 niutonometrach momentu obrotowego. W sumie, dzięki współpracy z niezłą skrzynią samochód osiąga 175 km/h a 0-100 km/h robi w 7,7 sekundy. W sumie to niezły standard. Jest wszak małe, ale: E5 ma napęd na przód a to oznacza, że na śliskim przy ruszaniu potrafi zerwać trakcję.
Według danych producenta przy akumulatorze o pojemności 61 kWh brutto i średnim zużyciu ok. 15-16 kWh/100 km pojazd powinien robić coś około 400 km. Tyle, że to nieosiągalny (szczególnie zimą) dystans. W naszym teście w przypadku jazdy miejskiej otrzymaliśmy pobór na poziomie ok.18-20 kWh/100 km. Mówimy tu oczywiście o faktycznym zużyciu energii, a nie na danych z komputera, które delikatnie mówiąc, mijają się nieco z prawdą.
W trakcie jazdy drogami krajowymi ze średnią prędkością ok. 80 km/h, zużycie wzrosło do 23 kWh/100 km, choć według komputera było to 19.1 kWh/100 km. Na trasie ekspresowej, jadąc zgodnie z przepisami zużycie skoczyło na 28 kWh/100 km (wg. komputera 22,4 kWh). Jak to się przekłada na realny zasięg? W mieście (ale nie zimą) faktycznie można liczyć na około 400 km. W trasie wartość ta spada do ok. 270 km na drogach krajowych i do 200 km na ekspresówkach. Muszę dodać, że był to test zimowy. A to akurat ma znaczenie. Jaecoo E5 nie ma pompy ciepła. To niestety bardzo podnosi pobór energii. To dziwne, albowiem według producenta w wersji Premium pompa ciepła i owszem, jest!
Niestety, spory apetyt na energię to nie jedyny problem JaecooE5. Równie ważne jak zużycie energii jest czas jej uzupełniania. I tu nie mam dobrych wiadomości. Auto nie ma przygotowania do zimowego ładowania w postaci podgrzewanej baterii. Efekt jest słaby. Producent twierdzi, że szybkość ładowania DC to 130 kWh. No niestety, przy -1 na nowoczesnej ładowarce o mocy 150 kWh wyszło niespełna 40 kWh! A ze „słupka” (11 kWh) ledwie przekraczało 9.
Do prowadzenia auta nie mam zastrzeżeń. E5 jest sporo cięższe od pojazdu z motorem spalinowym. I dlatego…. fajniej jeździ. Lepiej trzyma się drogi. Fakt, potrafi zerwać przyczepność, ale elektronika szybko sobie z tym problemem radzi. Układ kierowniczy jakby bardziej czuły, ale nie przeczulony. Dostarcza kierowcy niezbędnych informacji a wspomaganie jest dokładnie takie, jaki w aucie do miasta być powinno. Zawieszenie sprawia wrażenie delikatniejszego przez co lepiej reaguje na poprzeczne garby. Jaecoo E5 nie podskakuje na spowalniaczach a dziury całkiem sprawnie maskuje.
Jaecoo E5 naprawdę fajnie jeździ. Z czystym sumieniem nie mógłbym go polecić do miasta. Niestety, nie w trasę. Przy zasięgu około 300 km, sporej pakowności i fajnym zawieszeniu ten crossover sprawdzi się w miejskiej dżungli. Na dłuższe trasy nadaje się tylko dla tych, którzy mają czas i cierpliwość. Dużo cierpliwości…
Zalety
Zawieszenie
Prowadzenie
Przyjemne wnętrze
Materiały wykończeniowe
Wady
Wolne ładowanie
Pobór energii zimą
Brak pompy ciepła
Podstawowe dane techniczne:
Długość: 4380 mm
Szerokość: 1860 mm
Wysokość: 1650 mm
Rozstaw osi: 2620 mm
Bagażnik: 35/480/1284 l
Parametry silnika i układu przeniesienie napędu:
Silnik: elektryczny
Prędkość maksymalna: 175 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 7,7 sekundy
Skrzynia biegów: A/T
Napęd: FWD
Maksymalna moc: 211 KM
Maksymalny moment obrotowy: 288 Nm.
Zasięg praktyczny: około 300 km
Pobór energii (średni): 20 kWh/100 km
Akumulator: 66 kWh









