AktualnościAutoMotoTesty

Ibiza FR Black 1,0 TSi 115 KM DSG7: Sportowiec teoretyczny

Piąta generacja Seata Ibiza debiutowała ponad 3 lata temu. W eksterierze nietrudno zaleźć odniesienia do innych modeli Seata. Sporo tu Leona i troszkę IV generacji Ibizy. Mimo podobieństw, to jednak zupełnie inne auto. Lepiej wygląda, lepiej jeździ. W wersji FR jest lekko usportowionym wariantem hiszpańskiego mieszczucha.



Z zewnątrz daje się rozpoznać po inaczej profilowanych zderzakach, logo „FR” i dyskretnych elementach wykończeniowych. Zamiast jednej, ma dwie rury wydechowe z chromowanymi końcówkami i plastikową osłonę przypominającą dyfuzor. W opcji, także dodające urody i sportowego poloru 18-calowe felgi. Do tego, w odmianie Black, kilka elementów w tym właśnie felgi pokrywa czarny lakier…

Jak wspomniałem, z zewnątrz Ibiza bardzo przypomina poprzednią generację Seata Leona. Podobnie poprowadzona linia świateł, bardzo podobnie wystylizowany grill i identyczne, małe lusterka. A że Leon poprzedniej generacji prezentował się bardzo sportowo, także Ibizie sportowych konotacji nie brakuje. Sportowy wygląd dopełnia drugi wlot powietrza tuż pod plastikowym zderzakiem i ładnie podkreślone plastikowymi wstawkami lampy przeciwmgłowe. Do tego nadające konstrukcji lekkości diodowe listwy zwieńczające reflektory. Taka stylistyka pasuje mi bardziej niż zachowawcza, by nie powiedzieć z lekka siermiężna w wykonaniu siostrzanych: Volkswagena i Skody.



W kokpicie, także inaczej. Seat zawsze chwalił się że choć jest częścią koncernu Volkswagena, to zasadniczo jest „Audi Brand Grup”. I coś w tym jest. Sporo tu detali zapożyczonych z aut z Ingolstadt. Choćby sama deska. Montowane tam zegary znamy z poprzednich generacji Audi. Różnica, to anturaż. Wnętrze wygląda mniej pompatycznie niż w dętych produktach Audi. Jest przytulniej ale na pewno nie mniej elegancko, praktycznie i wreszcie; ergonomicznie.



Inżynierowie z Martorell nie cudowali zbyt wiele nad interfejsem komputera. System nadal obsługuje się przyciskami i zaadaptowanymi z Audi pokrętłem na kierownicy. W Ibizie pojawiła się też dwustrefowa klimatyzacja. I co ważne, obsługuje się ją klasycznym dla aut VW panelem i klasycznymi przyciskami. Za to centralny wyświetlacz pozbawiono przycisków. Dlatego, w nowym interfejsie odnalezienie choćby sterowania radiem wymusza przeczesywanie menu. To bezsensowne, bo niczego nie usprawniło a kierowca niepotrzebnie odrywa wzrok od przedniej szyby.



Pojemność wnętrza typowa dla segmentu. 4 osoby i… już. Z tym, że te z przodu maja bardzo komfortowo. Te, z tylnej kanapy tylko wygodnie. Zajęcie miejsca nie nastręcza problemów. Nieco gorzej jest z wysiadaniem z tylnej kanapy. Choć sama kanapa jest bardzo wygodna, to nadkole i wysoki próg zmuszają do lekkiej ekwilibrystyki. Pojemność bagażnika w granicach rozsądku. Prawie 360 litrów to standard w tej klasie aut. Na szczęście, podłoga jest dzielona (szkoda, że to opcja) a próg załadowczy – dość niski.



Pod maską nie znajdziemy nic mocarnego. Seata także dotknęła śmiertelna choroba downsizingu. Wśród silników benzynowych; aż pięć to trzycylindrowe 1,0 TSi. I jeden, o pojemności 1,5 litra. Do tego dwa diesle o pojemności 1,6 litra. Tym razem zmierzyliśmy się z trzycylindrową jednostką o mocy 115 KM (przy 5000 obrotach) i 200 Nm momentu obrotowego uzyskiwanych w zakresie 2000 – 3500 obrotów. Co o silniku? No cóż, odgłosy, jakie z siebie wydaje do przyjemnych nie należą. Do tego wibracje. Kultura pracy jest niekulturalna. Gdybym nie wiedział, że siedzę za kierownicą auta z jednostka benzynową, przez drgania, jakie jednostka via układ kierowniczy przekazuje do kokpitu miałbym wrażenie, że jadę dieslem. I wcale nie najnowszej generacji.



Za to inne efekty pracy motoru, są co najmniej niezłe. Od 0-100 auto rozpędza się w 9,5 sekundy i osiąga coś około 195 km/h. Producent chwali się, że Ibiza FR z litrową jednostką zadowalał się 5,6 litrami benzyny w w ruchu miejskim, 4,2 w trasie i 4,7 średnio. W praktyce, jazda w mieście to ponad litr więcej, w trasie około 6 litrów Średnio (po przeliczaniu z ponad 1000 km) w teście Ibiza FR skonsumowała 6,6 litra. Cudów nie ma. Downsizing nie pewno nie jest po to, aby obniżyć spalanie. Jeśli ktoś twierdzi, że jest inaczej – po prostu bredzi…



Ibiza prowadzi się przewidywalnie i stabilnie. Układ kierowniczy jest precyzyjny. Zawieszenie, adekwatne do mocy i charakteru auta. Nienadmiernie sprężyste i pozwala na bezstresową jazdę nawet w ciasnych zakrętach. Nawet na śliskim auto nie traci kontaktu z podłożem. Do kokpitu nie przedostają się odgłosy jego pracy. Po części jest to zasługa niezłego wygłuszenia auta. Moim zdaniem komfort akustyczny jaki zapewnia Ibiza jest nieco lepszy od tego z kokpitu Fabii i Polo.



Pomimo kilku wad Ibiza to w mojej opinii jeden najciekawszych pojazdów segmentu B. Nieźle wygląda, fajnie jeździ. Fakt, pali trochę dużo ale… konkurencja też nie jest na diecie. Poza tym, Hiszpanie bardzo atrakcyjnie wycenili swoje dzieło. Ibiza? Me gusta…

Zalety:

– design

– ładne wnętrze

– wykończenie wersji FR

Wady:

– twarde zawieszenie

– trochę za mało mocy

Podstawowe parametry techniczne:

Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi): 4050/1780/1444/2564

Silnik: benzynowy z turbiną

Pojemność: 998 cm3

Moc maksymalna: 115 KM/5000 obrotów

Maksymalny moment obrotowy: 200 Nm. od 2000 do 3500 obr./min

Napęd: przedni

Skrzynia: automatyczna 7 przełożeń

Osiągi (0-100): 9,5 s

Prędkość maksymalna: 195 km/h

Deklarowane zużycie paliwa: 5,6/4,2/4,7

Pojemność zbiornika paliwa: 45 l

Pojemność bagażnika: 355 l

Ceny: od 44,9

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts