Skip to content Skip to footer

Hyundai Tucson N-Line 1,6 GDI 132 KM: Ostatnie pożegnanie…

W salonach Hyundaia pojawia się właśnie Tucson IV generacji. Ale, nadal można kupić jego poprzednika. Dziś się z nim żegnamy…



Od kilku lat koreański koncern okupuje czołowe miejsca w polskich rankingach najlepiej sprzedających się aut. Klienci indywidualni polubili i20, i30 a szczególnie – Tucsona. Ten kompaktowy SUV w pokonanym polu zostawił całą konkurencję grupy VAG, PSA czy wreszcie auta z Japonii. I wcale nie jest najtańszy. Zresztą, cena nie zawsze czyni cuda. Skąd więc taka popularność?



Ten samochód, zaraz obok wspominanego już i30 stał się dla Koreańczyków kluczem do popularności w Europie. Dlaczego? Powody są dwa. Jest ładny i dobry. Ale, nie zawsze tak było. Dopiero, kiedy w 2015 roku zadebiutowała II a tak naprawdę – III generacja Tucsona (iX30 był bowiem II generacją Tucsona po chwilowej zmianie nazewnictwa) jego popularność gwałtownie wzrosła. I trwa do dziś.



Dlaczego Tucson tak nagle się zmienił? Może dlatego, że centrum stylistyczne Hyundaia z Korei przeniosło się do Europy. I od kilku lat mieści się w stolicy Opla – Russelsheim. I to widać. Tak z zewnątrz jak i wewnątrz samochodu. O tym pierwszym tym razem niewiele. Może tylko tyle, że ostani test III generacji Tucsona (bo wkrótce pojeździmy nowym Tucsonem AD 2021) odbywaliśmy naprawdę ładnie „ubranym” modelem N-Line. Czarne felgi, przyciemnione lampy i grill. Niby niewiele, ale stylu dodało. Za to we wnętrzu, bez zmian. Kokpit Tucsona nie jest inspirowany żadnym europejskim autem. Za to wygląda tak, jak Europejczycy tego oczekują. Pod względem ergonomii, jakości czy wreszcie doboru materiałów. Absolutnie nic autu zarzucić się nie da.



Także pojemność Tucsona nie budzi zastrzeżeń. W przestronnej kabinie może podróżować bardzo wygodnie czwórka albo względnie wygodnie piątka pasażerów. Względnie, tylko dlatego że miejsce środkowe na tylnej kanapie; wprawdzie szerokie, jednakże ograniczone wysokim i szerokim tunelem. Nie najlepiej ukształtowane jest siedzisko kanapy. Zbyt krótkie w parze z dziwnie nieco pochylonym oparciem, mogą wyższych pasażerów zmęczyć w dłuższej podróży. Za to nie brakuje przemyślnych schowków i półeczek, które bardzo przydają się w drodze…



Powierzchnia bagażowa plasuje Tucsona w czołówce. 515 litrów do linii okien lub 1503 litrów w konfiguracji 2-osobowej to wprawdzie nie rekord, ale już blisko. Cieszą także: szeroki otwór załadunkowy i nisko poprowadzony próg załadunku.



Choć Tucson N-Line prezentuje się sportowo, pod maską rozsądne 1.6 TGDI o mocy 132 KM (6300 obrotów) i 161 Nm (4850 obrotów). Napęd na przednia oś przenosi skrzynia manualna o 6 przełożeniach. Efekt to 11,5 do „setki” i 185 km/h maksymalnie. W sumie, jak na auto rodzinne – wystarczy. W tym przypadku chodziło bowiem raczej o oszczędność a nie sport. I… jest nieźle. Hyundai podpowiada, że może pobierać 7,9 w cyklu miejskim, 5,4 w trasie i 6,3 średnio. W naszym teście było odpowiednio 8,4, 6,4 i 6,8. Nieco więcej, niż chce producent, ale tez bez dramatu.



Tucson to idealne auto rodzinne. Zdecydowanie bliżej mu do komfortu niż offroadwej siermiężności. Prowadzi się lepiej niż nieźle. Nawet, przy wyższych prędkościach w ciasnych zakrętach. A to nie jest oczywista oczywistość w przypadku aut sportowo-użytkowych.



Tucson do jazdy terenowej nie zachęca. Wprawdzie ma prawie 19-procentowy kąt rampowy, 17,2-procentowy kąt natarcia i 26-procentowy kąt zejścia, ale przez niezbyt terenowo ukształtowany przedni zderzak, podjedzie tylko i wyłącznie pod wysoki krawężnik. O szturmowaniu podjazdów nie ma mowy. Poza tym, w wydaniu N-Line i 130 konnym motorem TGDI auto, jak wspomniałem – jest tylko przednionapędowe.



Jak bardzo w ciągu kilkunastu lat zmienił się świat motoryzacji! Nic nie ilustruje tego lepiej, niż koreańscy producenci aut: Hyundai i siostrzana KIA. Pod koniec lat 90., były obiektem mało wyszukanych żartów i drwin. Mechanicznie, stylistycznie i jakościowo odstawały od produktów z Europy, Japonii a nawet USA! Ale Koreańczycy uważnie słuchali głosów płynących z rynku. Bardzo podnieśli jakość wyrobów. Centrum stylistyczne z Korei przenieśli do Niemiec. Efekt? Zarówno w sprzedaży detalicznej, jak i flotowej mocno depczą po piętach liderom. Japończycy potrzebowali około 30 lat, aby ich samochody „przyjęły” się na amerykańskim a potem europejskim rynku. Koreańczykom, zajęło zaledwie lat 10! Czy warto wybrać Hyundaia Tucsona? Zdecydowanie tak. Za bardzo rozsądną, choć od dawna nie dumpingową cenę otrzymujemy samochód dopracowany, przestronny, bardzo funkcjonalny i wygodny. A o to tak naprawdę chodzi.

Wady

– obszerny tunel środkowy

– średnio wygodna tylna kanapa

Zalety

– wygląd

– trakcja

– prowadzenie

– cena

Podstawowe parametry techniczne:

Wymiary zewnętrzne (d/s/w/ro): 4475/1850/1645/2670

Silnik: 1591 cm3

Moc maksymalna: 132 KM/6300 obrotów
Maksymalny moment obrotowy: 161 Nm. 4850 obrotów
Napęd: FWD

Skrzynia: manualna

Prędkość maksymalna: 182 km/h

Przyspieszenie: 11,5
Deklarowane zużycie paliwa (m/tr/śr): 7,9/5,4/6,3

Zużycie paliwa w teście: 8,4/6,4/6,8

Bagażnik: 515/1503

Show CommentsClose Comments

Leave a comment

0.0/5