AktualnościAutoMotoTesty

Hyundai Tucson 1,6 T-GDI MHEV FWD 230 KM AT6: Jestem pod wrażeniem!

Przez całe lata Hyundai był symbolem stylistycznej nudy. Auta, które trafiały na rynek były niezłe technicznie. Za to ich wygląd tak porywający jak resekcja „ósemki”. I to bez znieczulenia. Od stylistycznych fajerwerków była dotąd KIA Motors. Ale, do czasu. Stylistyczną rewolucję zainicjowała Kona. Potem, poszło z górki!



Czarta generacja Tucsona to całkowite zerwanie z klasyczną, wręcz zachowawczą stylistyką poprzedników. Tamte, dobre choć do imentu nudne czy może raczej do bólu konwencjonalne odeszły w zapomnienie. Nowy, jest nie tylko ładniejszy, ale też większy. O całe 20 mm dłuższy, 15 szerszy a do tego ma o 10 mm większy rozstaw osi. Niewiele? Bzdura. Różnicę czuć w kokpicie.

To, co w nowym Tucsonie rzuca się w oczy, to potężny grill. Ciekawostką jest to, że jego elementami są wbudowane na obrzeżu LED-owe światła do jazdy dziennej. To zapewnia samochodowi wyjątkowy wygląd. Pod nimi, ale już jako druga bryła znajdujemy trapezoidalne diodowe światła główne. Po trosze niestandardowy wygląd auto zawdzięcza płynnemu połączniu krągłości przodu z nieco kanciastymi nadkolami i obłą resztą karoserii. Nowy Tucson wygląda perfekcyjnie. I na pewno nie pomyli się innym autem.



Wnętrze nowoczesnością podążą za stylistyką eksterieru. Kokpit to mokry sen fanatyka hi-techu.  Wprawdzie to, co przed oczyma kierowcy, delikatnie nawiązuje do poprzedników za to panel środkowy to już stylistyczny fajerwerk. Za to w najlepszym wydaniu. Zaprojektowano go tak sprytnie, że sprawia wrażenie jednej, większej całości. Połączenie ponad 10 calowego wyświetlacza i szklanego panelu klimatyzacji prezentuje się doskonale. Cała reszta, to kierownica z czterema poziomymi ramionami, nowoczesny zestaw wskaźników, czytelny ekran multimediów i wspomniany już dotykowy szklany panel sterowników klimatyzacji robią doskonałą robotę. Z kokpitu zniknęło też standardowe sterowanie automatyczną skrzynią biegów. Zamiast jakiekolwiek formy lewarka lub dźwigni są przyciski, albowiem sterowanie opiera się na zasadzie shift by wire.  Wnętrze Tucsona jest nie tylko oryginalne i nowoczesne, ale też ergonomiczne i funkcjonalne. Na szczególną pochwałę zasługuje intuicyjność a co za tym idzie prosta obsługa infotainmentu.



Jak już wspominałam, auto urosło. Teoretycznie, kilkanaście milimetrów różnicy robić nie powinno, ale… robi. W kokpicie jest przestronniej. Szczególnie, na kanapie. Dwójka pasażerów ma komfortowo. Trójka – wygodnie. Jeśli już miałbym jakieś zastrzeżenia to tylko do foteli. Owszem, są wygodne i dobrze trzymają na boki, ale nawet dla mnie mają zbyt krótkie siedzisko. Najmniejszych zastrzeżeń nie mam do przestrzeni bagażowej. Pomimo tego, że kufer oddaje część przestrzeni akumulatorowi trakcyjnemu i tak jest ogromny. Prawie 620 litrów w konfiguracji 5 osobowej lub bez mała 1800 po położeniu oparcia kanapy to bardzo dużo!



Pod maską Tucsona mogą pracować „zwykłe” benzyniaki, hybrydy MHEV i wreszcie hybryda Plug-In. My, do testu otrzymaliśmy pojazd napędzany przez motor 1,6 T-GDI wsparty hybrydą MHEV, czyli układem mikrohybrydowym. I mam mieszane uczucia. Owszem, jest 230 KM przy 5500 obrotach (180 z silnika termicznego i 50 elektrycznego) tylko trochę tych koni nie czułem. Jasne, auto jest elastyczne i daje się wyprzedzać nawet kolumnę ciężarówek, ale… no nie wiem. Mam wrażenie, że producent zrobił wszystko, żeby było w miarę dynamicznie i bardzo oszczędnie. Z tym oszczędnie udało się bez pudła czy jest w miarę dynamicznie? Powiem tak: nie jest, zaledwie bywa. Być może jest w tym „zasługa” automatycznej skrzyni biegów. Do Tucsona trafiła bowiem skrzynia o ledwie 6 przełożeniach. Wprawdzie automat pracuje bezbłędnie, ale nie do końca płynnie. W trasie czasem czuć, że przydałyby się przynajmniej dwa dodatkowe biegi. To zdecydowanie poprawiłoby par excellence stosunki pomiędzy obu silnikami i przekładnią.



Spalanie jak to w mikrohybrydzie bywa, może być całkiem niskie albo…, niekoniecznie. Producent obiecuje coś około 6 litrów. Teoretycznie jest to osiągalne. Warunkiem jest jednak pożegnanie się z przyjemnością prowadzenia auta. Jeśli lubimy przyjemności, to każde 100 km w trasie pokonamy na około 7,5 litra. W mieście spalanie dzięki układowi MHEV spadnie do za to do całkiem rozsądnych 6,7 litra.



Najmniejszych zastrzeżeń nie mam do zawieszenia. Powiem tak, jest zaskakująco miękkie i delikatnie sprężyste. Tak, właśnie „delikatne” to słowo klucz, jeśli o zawieszeniu Tucsona mowa. W mieście w zasadzie nie odczujemy pokonywanych czasem zbyt szybko progów zwalniających, wysokich krawężników czy torowisk. Hyundai przejeżdża je majestatycznie nie psując samopoczucia kierowcy i pasażerów. Pomimo miękkiego „zawiasu” prowadzenie Tucsona, nawet w na zakrętach nie przypomina walki ze sztormem na przylądku Horn. Samochód na drodze i w zakrętach zachowuje się tyleż majestatycznie co bardzo pewnie. Jest wszak jedno, ale! Ale jego układ kierowniczy, miękkie zawieszanie i wysokie, jak to zazwyczaj w SUV-ach bywa nadwozie nie zdecydowanie pozwolą na ostra jazdę.



Nowy Tucson? Jestem pod dużym wrażeniem. Pojazd zachwyca wyglądem, jakością wykonania, mnogością systemów zwiększającymi komfort i bezpieczeństwo, ale też intuicyjnością sterowania całym infotainmentem. Jest też praktyczny i wygodny. I naprawdę bardzo przyjemnie się go prowadzi.

Wady:

skrzynia biegów

Zalety:

pojemne wnętrze

infotainment

prowadzenie

zawieszanie

Podstawowe dane techniczne:

Długość: 4500 mm

Szerokość: 1865 mm

Wysokość: 1650 mm

Rozstaw osi: 2680 mm

Pojemność bagażnika: 616/1795

Parametry silników i układu przeniesienie napędu:

Maksymalna moc: 230 KM/5500 obr.

Maksymalny moment obrotowy: 350 Nm./1500-4500 obr.

Osiągi:

Prędkość maksymalna: 193 km/h

przyspieszanie 0-100 km/h: 8,0 s

Dwa łyki ekonomiki:

Deklarowane średnie spalanie: 6,0 l/100 km

W teście (m/tr): 6,7/7,5

Cena: od 106 tys. zł

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts