Historia koncernu Geely jest dość typowa dla chińskich marek. Rozpoczeli działalność w 1986. Z tym, że od produkcji cłodziarek. Ich przygoda z motoryzacją zaczyna się w 1992, kiedy zaczęli produkować części do motocykli. Dwa lata później Geely wytwarza już kompletne motocykle. W 1998 z taśm fabryki w Hangshou zjeżdżają samochody osobowe z logo Geely. A potem, to już z góry. 29 marca 2010 za cenę 1,8 miliarda dolarów chińska firma Geely kupuje szwedzkie Volvo. A w lutym 2013 szacowną spółkę The London Taxi Company. Od 2025 roku firma jest obecna na polskim rynku. Póki co oferuje polskim klientom 2 auta: elektrycznego EX5 i hybrydę Starray EM-i. EX5 niedawno testowaliśmy. Czas więc na…
… Geely Starray EM-i. A to samochód w ulubionej przez Polaków jak wskazują statystyki wersji napędowej: hybryda Plug-In. I taki właśnie układ napędowy ma chińskiemu producentowi zapewnić sukces na polskim rynku. Czy zapewni? Zobaczymy. Starray na pewno nie jest bez szans. Ma niekontrowersyjny wygląd. Niezły zasięg EV. Całkiem fajnie się prowadzi. Ma też kilka wad, ale o tym nieco później.
Eksterier Geely Starray EM-i jest typowy dla aut zza wielkiego muru. Tak, jak widać auta Made in China są do siebie bardzo podobne. Już kiedyś zażartowałem, że pewnie maja jednego dyżurnego stylistę i nawzajem sobie go wypożyczają. Ale, na poważnie. Starray EM-i jest w swoim wyglądzie wyjątkowo konwencjonalny i niekontrowersyjny. Ot dwie całkiem normalnie zaprojektowane bryły nadwozia, przyjemny pas przedni niebrzydki tył. Bez fajerwerków stylistycznych, bez niestrawnych eksperymentów z wyglądem. Krótko, może nie zachwyca, ale na pewno nie razi.
Wnętrze auta tak jak eksterier typowy dla chińskiej myśli stylistycznej. Taki sam układ deski i panelu środkowego. Taki sam tu dodam, że wysoki standard materiałów i montażu. Spointuję to tak: gdyby zdjęto z kierownic oznaczenia pewnie nie umiałbym powiedzieć w jakiej marki aucie jestem. Nieco to dziwne, ale…. co kraj, to obyczaj. A ponieważ się sprawdza, to czemu nie?
Miejsce kierowcy mocno określone konstrukcją a w tym wypadku wysoko poprowadzonym tunelem środkowym zdominowały dwa ekrany. Ten pierwszy, to 15,4-calowa stacja multimedialna w centrum oraz 10,2-calowy zestaw cyfrowych wskaźników, który robi za deskę rozdzielczą. Większy wyświetlacz to centrum sterowania sferą inforozrywki auta. I tak jak w większości aut z Chin wszystko działa. Dodam, że całkiem nieźle. Tablet ma dobrą responsywność. I nawet za bardzo się nie brudzi. Ciekawostką jest to, że w pojeździe zaprogramowano ponad 200 poleceń głosowych do zarządzania systemami bez odrywania rąk od kierownicy. Czy wszystkie działają? Nie wiem. Te, które sprawdzałem – tak. Co na nie? Otóż, ekran niestety zaprojektowano tak, że potrafi być jak lusterko. W efekcie odbija wszystko. A jako że nie ma nad nim żadnej osłony, najmniejszego daszku w słoneczny dzień ratuje nas obsługa głosem. Na plus i to duży – nie wszystko jest dotykowe. W Starray EM-i pozostawiono manualne sterowanie klimatyzacją i głosem!
Wnętrze auta jest bardzo przestrzenne. W kokpicie nie brakuje miejsca dla czwórki pasażerów. Dodam, że jego wykończenie jest co najmniej dobre. Zarówno materiały jak i jakość montażu to górna pólka. Europejska konkurencja nie ma się co równać. Tu nie ma mowy o twardych, skrzypiących plastikach czy niechlujnym montażu. Jest ładnie, przytulnie, poprawnie ergonomicznie. I o ile w kokpicie jest OK, nieco gorzej jest z bagażem. Do kufra upakujemy coś około 430 litrów. W aucie tej wielkości to nie za dużo.
Geely od europejskich rywali różni, jak twierdzą Chińczycy zaawansowana konstrukcja układu napędowego. Pod maską pracuje hybryda plug-in o nazwie NordThor 2.0. Za sekcję spalinową odpowiada wolnossący benzynowy silnik 1.5/100 KM i 125 Nm. Co ciekawe – jednostka może być zasilana etanolem! Silnik elektryczny generuje 217 KM i 262 Nm. Moc systemowa układu to 263 KM. Według katalogu Geely Starray EM-i od 0 od 100 km/h przyspiesza w 8 sekund i rozpędza się do około 175 km/h. Nasz pomiar wskazał, że 100 km/h auto osiągnęło po 8,2 sekundy. Konsumpcja benzyny zależy od tego, czy w ponad 18 kWh akumulatorze jest prąd. Jeśli jest, w mieście auto zadowala się 5 litrami a w trasie pali średnio 6,5. Bez prądu jest litr do półtora więcej. No cóż cudów nie ma: ledwie 100 KM i spory ciężar auta swoje robią. Napęd na przednią oś w aucie przenosi skrzynia jednoprzełożeniowa DHT. W zasadzie poza „akustyką” nie mam do niej zastrzeżeń. Działa nieźle, ale potrafi być irytująco głośna. Owszem, jest od CVT szybsza, ale na pewno nie oferuje komfortu akustycznego na miarę automatów dwusprzęgłowych a nawet wspomnianej CVT.
Geely chwali się, że zastosował w Starray EM-i innowacyjny akumulator trakcyjny. Bateria powstała bez użycia kobaltu i ma konstrukcję litowo-żelazowo-fosforanową. Ma to gwarantować wysoką wydajność i żywotność bez efektu pamięci. Bateria lepiej znosi częste ładowanie. Nawet to z wykorzystaniem szybkich ładowarek o dużej mocy. Proces ładowania ma trwać szybciej. I, tu nie do końca się zgadzam. Moc ładowania to około 30 kWh. Ergo, naładowanie od 0 -100 może trwać nawet 45 minut. W testowanym niedawno Geely EX-5 tyle trwało naładowanie dużego akumulatora trakcyjnego od 0 do prawie 90 kWh!
Układ kierowniczy Starray EM-i jest bardzo przyjemny. Pracuje lekko i precyzyjnie z niezbędnym oporem. Za to zawieszenie… chińskie. A to oznacza dopieszczanie klienta. Jest miękko a nawet za miękko. W trasie jedzie się doskonale. Auto wprost płynie. W mieście na spowalniaczach lubi się pobujać. Przy ostrzejszym hamowaniu przód lekko siada. Ogólnie, auto jest lekko podsterowne, ale nie ma z tym problemów.
W aucie jest a jakże by nie irytująca kamera śledząca skupienie kierowcy. Po raz kolejny twierdzę, że to nie śledzenie skupienia a permanentna inwigilacja. Oderwanie wzroku od przedniej szyby powoduje komunikat o braku skupienia. A spróbujcie cokolwiek wyszukać w systemie bez odrywania oczu od kierunku jazdy? Jest jeszcze Lane Assist i to jest dopiero zagwozdka. W zasadzie nie da się go wyłączyć a jego działanie jest… brutalne. Na wąskich drogach bardzo ostro i zdecydowanie odsuwa auto od krawędzi jezdni. Problem w tym, że niejako przy okazji wypycha je poza oś środkową. Myślę, że po liftingu a najpóźniej w następnej generacji pojazdu ta wada zniknie.
Starray EM-i rusza do boju w bardzo mocno obsadzonym segmencie. Powalczy z autami koncernów Stellantis, Toyoty, grupy Renault Nissan. Czy ma szansę? Oj ma! Ma szansę na sukces nie tylko z racji ceny. W mojej opinii po kilkoma względami jest od europejskich aut lepszy. Na szczęście, jeszcze nie pod każdym względem dlatego: Europo, nie spij!
Zalety
przyjemnie wykończone wnętrze
wygodne fotele
dużo miejsca we wnętrzu
zasięg na prądzie w mieście
Wady
napęd PHEV zawodzi tutaj w trasie
mały bagażnik
nadgorliwa elektronika
bardzo miękkie zawieszenie
wysokie zużycie paliwa przy prędkościach autostradowych
Podstawowe parametry techniczne:
Długość: 4740 mm
Szerokość: 1905 mm
Wysokość: 1685 mm
Rozstaw osi: 2755 mm
Pojemność bagażnika: 428/2000 l
Silnik i układ przeniesienia napędu:
Silnik: spalinowy wsparty hybrydą
Maksymalna moc systemowa: 263 KM
Moment obrotowy: 262 Nm.
Napęd: przedni
Skrzynia biegów: A/T
Osiągi:
Prędkość maksymalna: 175 km/h
Przyspieszanie 0-100 km/h: 8,1 s
Dwa łyki ekonomiki:
Średnie zużycie paliwa: 7,0 l
Akumulator trakcyjny: 18,4 kWh
Zbiornik paliwa: 50 l







