AktualnościAutoMotoPrezentacje

Ford Puma – pierwsza jazda

Powstał na płycie podłogowej Fiesty. Ale na pewno nie jest powiększoną Fiestą. Ford Puma, bo o nim mowa – wjechał właśnie na polskie salony. I ma spore szanse, aby zdystansować konkurencję. Choć ta jest niemała…



Dlaczego Puma to nie Fiesta XL to widać. Na pewno nie jest powiększoną kopią miejskiego Forda. Tak naprawdę, nawet nie jest do Fiesty zbyt podobna. No i te gabaryty. Przy długości 4186 jest o 146 mm dłuższa. Mierzy 1537 mm wzrostu, i to jest o 54 mm więcej. Jest też szersza. Ma w „barach” 1805 mm (+ 71 mm). Rozstaw osi Pumy to 2588 (96 mm więcej). A do tego jeszcze 58 mm większy rozstaw kół. Te gabaryty widać, ale przede wszystkim czuć. Wnętrze jest pojemne. Cztery dorosłe osoby mieści się w kokpicie omalże luksusowo. Jedynie, te szersze w ramionach musza się nieco mniej rozpychać.



Puma oferuje największą w klasie pojemność bagażnika. Aż 456 litrów. Po złożeniu tylnych foteli, przedział bagażowy może z powodzeniem pomieścić bagaż o wymiarach 112 x 97 x 43 cm (d/s/w). Na szerokość za to bez składania foteli do bagażnika zapakujemy przedmioty o długości 1 metra. Do tego, Ford wpadł na genialny pomysł. Tylna roleta zakrywająca bagaż jest elastyczna i podnosi się wraz z klapą. Nic nowego? Nieprawda. Roleta jest w zasadzie elementem klapy. Do tego, nie trzeba jej zdejmować, gdy bagaż się nie mieści z racji wysokości. Proste a genialne…



Architektura kokpitu to już kopia innych modeli Forda. Innymi słowy: ładnie, ergonomicznie i w miarę prosto w obsłudze. Szczególnie, po wprowadzeniu zmian w infotainmencie.

Pierwsze modele Pumy napędzają 1-litrowe jednostki EcoBoost. Także, w systemie Mild Hybrid. I tu wyjaśnienie: hybrydy dzielą się na Plug-in, czyli ładowane ze źródeł zewnętrznych, w których jednostka elektryczna służy nie tylko do wspomagania tej spalinowej, ale do jazdy w mieście lub na krótszych dystansach. Hybryda tradycyjna, jest doładowywana w czasie jazdy. I w zasadzie wspomaga tylko jednostkę spalinową; ewentualnie daje możliwość jazdy elektrycznej z małą prędkością i na niewielkim dystansie. Trzeci rodzaj hybrydy, tak zwana hybryda miękka, czyli Mild Hybrid to rodzaj doładowania dla jednostki spalinowej. Odzyskuje energię z hamowania lub jazdy z góry i oddaje wtedy, kiedy silnik spalinowy najbardziej tego potrzebuje. Nie daje tez możliwości jazdy „na prądzie”. Tę właśnie hybrydę zastosował Ford w 155 konnym silniku. Od czerwca taki sam system będzie wspomagał litrowy motor o mocy 125 KM. Od czerwca też w ofercie pojawi się dwie jednostki benzynowe (95 i 125 konne) bez hybrydy także nową, manualną skrzynią o 6 przełożeniach i nowym 7 stopniowym automatem DCT. Na razie w ofercie nie ma diesla. Ale to się zmieni. Także w czerwcu na rynek wjedzie 1,5 litrowy, 120 konny EcoBlue.



Na pokładzie pojawiły się też nowe systemy wsparcie, nieobecne w Fieście. W tym, rewolucyjny LHI, czyli Local Hazard Info. Ale o nich, szerzej po tradycyjnym teście.

Nowe, z racji „wzrostu” samochodu jest też jego zawieszenie. I to czuć od pierwszych kilometrów. To w Fieście było raczej sprężyste. To, jest… bardziej. Nie, nie jest twardo. W każdym razie dopóki nie zjedziemy z asfaltu. Na wybojach, crossover Forda jest zauważalnie twardszy od konkurencji. Nie wiem, czy to źle. Przekonam się w trakcie „prawdziwego” testu. Na pierwszy raz, było nieźle. Pojazd całkiem dobrze wybierał nierówności. Także w ostrzejszych zakrętach nadwozie trzymało się w pionie. Podmuchy mocnego, bocznego wiatru nie zrobiły na Pumie najmniejszego wrażenia.



O spalaniu, póki co nie napiszę. Ponad 200 kilometrowa jazda premierowa wypadła głownie na autostradach i drogach szybkiego ruchu. Poza twardym jechaliśmy niewiele. Dlatego miarodajne wyniki spalania będę mógł podać po teście, który już dziś zapowiadam na czerwiec.

Puma, jaka jest każdy widzi. W mój gust trafiła! I na pewno na rynku zamiesza. Szczególnie, że wyglądowi i właściwościom jezdnym towarzyszy niezła cena. Puma staruje w cennikach od niespełna 70 tys. złotych by dojść do około 95.

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts