AktualnościAutoMotoTesty

Ford Mustang MACH-E GT AWD 98 kWh 465 KM 860 Nm.: ZaMACH na V8?

Kultowy Mustang na bateryjce? Koniec świata, albo raczej signum temporis. Kiedy Ford zapowiedział pojawienie się tego pojazdu, jedni zawyli ze zgrozy. Inni z radości. Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że Steve McQueen przewrócił się w grobie. Z tym, że tylko raz…



Elektryczny Ford Mustang! Brzmi niczym oksymoron. A jednak. Początkowo należałem do tych, którzy na myśl o takim pokalaniu legendy byli, delikatnie mówiąc, niemile zaskoczeni. Ale, dość szybko naszła mnie konstatacja, że wcale nie pokalanie. Być może, to jedyny ratunek! Przecież Detroit już zapowiedziało: koniec z V8. Bulgocącego potwora nie znajdziemy pod maską Dodge, Forda, Chryslera, Chevroleta. Ba, nowy Ford F150, czyli prawdziwa legenda pickupów nazywa się teraz Lighting. A dlaczego? A bo jest…, elektryczny! I doskonale się sprzedaje. Bo jest tani w zakupie i eksploatacji. Tak, jak Mustang Mach-E. A w Polsce? A w Polsce…, elektryczny Mustang wyprzedał się na pniu.



Tak naprawdę, nie mogę się przełamać, żeby o Mach-E mówić jako o następcy Mustanga. Muscle car to zdecydowanie nie 2,5 tonowy SUV. W „tamtym” Mustangu mieściło się dwie osoby plus dwie…, za karę. Tu, czwórka a nawet piątka pasażerów pojedzie komfortowo, ewentualnie bardzo wygodnie. Kokpit, jak w typowym SUV-ie przepastny i komfortowy. Amerykanom zdarzało się montować w swoich autach dość paskudne plastiki skrzypiące od samego patrzenia. W „tym” Mustangu takich nie uświadczymy. Jest elegancko, klimatycznie za to bez blichtru. Wszystko to, co otacza kierowcę jest porządnie wykonane i zmontowane. I co najważniejsze ergonomiczne. Bo i z tym amerykanie mieli czasem kłopot. Powiem tak: jak na kokpit auta z USA jest zadziwiająco elegancko i skromnie. Nawet spory gabarytowo wyświetlacz główny (15,5 cala) który służy do obsługi SYNC 4A sprawia wrażenie zainstalowanego w sposób i miejscu głęboko przemyślanym. I w odróżnieniu od tego w Tesli, nie razi, nie przytłacza rozmiarem.



O ile pasażerowie podróżują w tym elektrycznym mastodoncie nad wyraz komfortowo, o tyle z bagażem może być problem. I to spory. Auto tych gabarytów mieści bowiem skromniutkie 322 litry! Nawet po złożeniu oparcia przestrzeni jakoś specjalnie dużo nie przybywa. 1350 litrów to tyle, ile wynosi pojemność bagażnika Forda Focusa! Niestety, to cena jaką trzeba zapłacić za prawie 100 kWh pojemności akumulatora(ów) trakcyjnego. Jest wszak i dobra wiadomość – drugi bagażnik. Dodatkowe 81 litrów można zapakować z przodu, czyli tam, gdzie zazwyczaj auto ma silnik termiczny.



Elektro Mustanga napędzają dwa silniki elektryczne prądu przemiennego. Po jednym na każdą oś. Ten na osi tylnej, w Mach-E GT to konstrukcja nowa. Został zaprojektowany specjalnie do tej odmiany tego modelu i jest najmocniejszy w gamie. Kapitalne przyspieszanie (około 3,8 s) tego pojazdu to zasadniczo jego zasługa.



Mustang Mach-e GT zapewnia kilka trybów jazdy. Komfortowy to w oznaczaniu Forda tryb Whisper, czyli szept. I zapewnia w istocie ciche i komfortowe połykanie kilometrów ergo wygodę podróżowania godną potężnego auta. Tryby Active i Untamed (po ludzku nieokiełznany) są predystynowane do…, nieco innego stylu jazdy. Po ich uruchomieniu tłumienie nierówności jest gorsze. Ale właśnie te ustawienia zapewniają większą stabilność nadwozia. Tryb Untamed Plus dostępny tylko dla Macha-e GT pozwala wyzwolić z dr Jekylla wrednego Mr. Hyde a komfortowy SUV nagle staje się ogromnym muscle carem.



Trzeba dodać, że wybór trybu jazdy zmienia się nie tylko charakterystykę tłumienia amortyzatorów, ale też udział każdego z silników w napędzie Mustanga Mach-E GT, czyli podział momentu obrotowego między osie. W komfortowym trybie Mustang Mach-e jest autem przednionapędowym a w trybie Untamed Plus pracuje napęd na tylne koła. Kiedy jednak ostro wdusimy pedał gazu i wygenerujemy wszystkie niutonometry (a jest ich aż 860) zadziałają obydwa silniki. Dodam, że nadwozie jest zaskakująco stabilne i niemal nie przechyla się na boki. To sprawia, że polecenia kierowcy via układ kierowniczy natychmiast przekładają się na zmianę ustawienia kół. Układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny. I trochę jak w małym, sportowym aucie działa z przyjemnym oporem.



Moje subiektywne odczucia z jazdy elektrycznym Fordem są…, entuzjastyczne. Powiem tak, poprzednio tak dobrze za kierownicą bawiłem się w Jeepie Grand Cherokee Trackhawk. Tyle, że tamten miał coś około 700 KM i kosztował 550 tys. złotych. Mustang Mach-E ma mniej niż 500, ale pierwsze 100 km/h rozmienia również poniżej 4 sekund! JI jest od konkurencji co tak z połowę tańszy! Jednego, wszakże bardzo brakuje. Bulgotu rasowej amerykańskiej V8. Fakt, z głośników (Bang & Olufsen) można wygenerować brzmienie silnika, ale zaprawdę powiadam wam, to nie to samo!



Konstatacja numer jeden: amerykański koncern udowodnił, że to nie firma Elona Muska, ale właśnie oni są liderem innowacyjności. Konstatacja numer dwa: samochody elektryczne, przynajmniej w teorii zadbają o środowisko. Co nie znaczy, że musza wyglądać jak Prius. Ba, mogą być obiektem westchnień innych kierowców, ale też fachowców z branży. Warto przypomnieć, że w Polsce Macha-E odebrał już nagrody w plebiscytach The Best of Moto 2021 oraz Car of the Year Polska 2022. I na tym chyba nie koniec…

 

Wady:

pobór energii w trybie Untamed i Untamed Plus

niewielki bagażnik

Zalety:

wygląd

wnętrze

trakcja

cena

Podstawowe dane techniczne:

Długość: 4109 mm

Szerokość: 1780 mm

Wysokość: 1459 mm

Rozstaw osi: 2564 mm

Pojemność bagażnika:

Parametry silników i układu przeniesienie napędu:

Napęd AWD

Silnik: 2 silniki elektryczne prądu stałego

Skrzynia biegów: automatyczna

Maksymalna moc: 465 KM

Maksymalny moment obrotowy: 860 Nm.

Osiągi:

Prędkość maksymalna: 180 km/h

przyspieszanie 0-100 km/h: 3,8 (opony zimowe: 4,5)

Deklarowany średnie zużycie energii: 20 kWh/100 km

W teście (m/tr/śr): 22-24 kWh/100 km

Akumulator trakcyjny: 98 kWh (użyteczne 88 kWh)