O tak, to Włochom wychodzi perfekcyjnie. Od kilku lat z powodzeniem wracają do historycznych nazw. Był (i jest) Fiat 500, było (niestety) Tipo. Może dlatego ktoś w Stellantis bardzo przytomnie doszedł do wniosku, że może by warto reaktywować Pandę? Ale taką, która nawiązuje do tej historycznej z lat 80.? I na szczęście Grande Panda nie jest kontynuatorem znanego od lat mniej lub bardziej udanego wozidełka produkowanego niegdyś w Polsce a obecnie w jednej z włoskich fabryk Fiata. Grande Panda to odniesienie do auta z lat 80. Z tym, że definiuje je na nowo.
Grande Panda w dość ostentacyjny sposób nawiązuje stylistycznie do historii modelu. Ale jest coś jeszcze: Grande Panda oferuje nowoczesny i nietuzinkowy wygląd. Wystarczy spojrzeć, bo samochód na zewnątrz i jego urocze kanty. Są ostrzejsze przetłoczenia i sporo stylistycznych smaczków. O tak, Włosi potrafią! Lapy przednie i tylne mają sygnatury świetlne nawiązujące do gry popularnej jakieś 40 lat temu gry Tetris. Tak tak, Tetris debiutował w 1984 roku! Panda w 1980. A, że Tetris pamiętamy to taki stylistyczny żarcik designera się nam bardzo podoba…
I generacja Pandy była kanciasta. Grande Panda inna być nie mogła. I nie jest ważne, że powstała na płycie Smart Car na której zbudowano między innymi uroczo pozaokrąglanego Citroena C3. Bo na tej samej płycie stoi też Opel Frontera, która krągła zdecydowanie nie jest. Ale nawet ona pod względem kanciastości z Grande Pandą odpada w przedbiegach. I tu tytułem dygresji jak eklektyczne gusta mają klienci: Grande Panda i Citroen C3 to bodajże najlepiej sprzedające się auta koncernu Stellantis!
Kokpit, choć na wskroś nowoczesny też mocno nawiązuje „ciałem i duchem” do historycznego antenata. To auto wypada bardzo obiecująco. Pod względem stylistyki, ale i praktyczności. Wnętrze bardzo zaskoczyło. Po pierwsze, plastiki. Nie są szare, twarde i nieprzyjemne. Może dlatego, że uzupełniają je ciekawe materiały z recyklingu. Aluminium i polietylen po recyklingu przypominają optycznie i organoleptycznie modny dziś bambus. PET-y po recyklingu są niebieskimi elementami kokpitu. Po wtóre, sam kokpit poskładano (jak wspominałem) minimalistycznie – w stylu historycznej Pandy. Do tego zrobiono to tak, że primo: „Stellantisowość” nie rzuca się w oczy. Secundo: jest retro, ale nie anachronicznie. A wręcz kolorowo i ciekawie. Owszem, wszystko czego użyto do poskładania wnętrza to klocki znane z innych aut koncernu. Z tym, że tym razem ktoś bardzo się postarał, żeby łącząc je w całość przynależność do grupy Stellantis nie rzucała się w oczy.
Pod względem pakowności auto to coś pomiędzy segmentem B i C. Żartując, takie wpół do C! Przestrzeni w kanciastym autku na pewno nie brakuje. Zarówno z przodu jak i z tyłu. Grande Panda pod tym względem jest dużo bardziej Grande niż Panda. Cztery osoby a awaryjnie 5 zmieszczą się w kokpicie spokojnie. Fotele a zwłaszcza kanapa są obszerne i wygodne. Może trzymanie boczne nie jest jakieś nadzwyczajne, ale nie oszukujmy się: Grande Panda sportowych rekordów bić nie będzie! W wersji spalinowej (hybrydowej) bagażnik mierzy bowiem 412 litrów. I tu kolejna dygresja: Panda BEV jest nieco mniej pakowana i zapewni 360 litrów przestrzeni na bagaż…
Pandę spalinową porusza znany niegdyś jako PureTech silnik 1,2 TGen3 o mocy 100 KM wsparty 28 końmi z jednostki elektrycznej którą podtrzymuje akumulator trakcyjny o pojemności około 0,9 kWh. Moc systemowa to 110 KM i coś około 205 Nm. momentu obrotowego. Napęd na koła przednie (i tu pytanie, kiedy wreszcie GP 4X4 w salonach a nie jako koncept na wystawach) przenosi skrzynia automatyczna e DCT6. Efekt współpracy to 160 km/h maksymalnie i przyspieszenie 0 – 100 w 11 sekund. A nie mówiłem, że nikt tu rekordów bić nie będzie? Wadą jest kultura pracy jednostki. Ta jest średnia. Pod tym względem trzy cylindry z koncernu VAG bije motor ze Stellantis na głowę.
Warto dodać, że w ruchu miejskim silnik elektryczny bardzo chętnie włącza się do pracy by nie powiedzieć, że zastępuje jednostkę termiczną. Efekt to wyjątkowo umiarkowany apetyt na paliwo. W mieście spalanie średnio wynosiło około 3 – 3,5 litra. W trasie 5,3 – 5,6. I tu kolejna dygresja: Grande Panda to nie tylko auto miejskie. W 500 kilometrowej trasie sprawdziła nam się świetnie. Przewiozła czwórkę dorosłych i ich bagaże ze średnim spalaniem 5,3 litra. Dodam, droga nie była traumatycznym przeżyciem. Jedynym minusem był średni komfort akustyczny. Ale Grande Panda to niewielkie w sumie i raczej kanciaste auto. Przy tej aerodynamice – cudów nie ma…
Zawieszenie, jak na Fiata, zaskakujące. Grande Panda jest po prostu sztywno zestrojona. Na poprzecznych nierównościach jest po prostu twarda. Na ubytkach w warstwie ścieralnej asfaltu Grande Panda nerwowo podskakuje. Myślę, że nieco lepiej jest w Pandzie elektrycznej. Jest cięższa i prowadzi się stabilniej. Za to układ kierowniczym bez zastrzeżeń.
Grande Panda jest stylistyczną perełką, ale czy to wystarczy, żeby dobrze się sprzedać? Oczywiście jest spora szansa z tym, że włoski pojazd ma wyjątkowo liczną konkurencję. Od aut Made in China poprzez pojazdy z grupy Volkswagena, Renault i wreszcie konkurencję wewnątrz Stellantisową. A jak będzie? Pożyjemy – zobaczymy!
Zalety
Stylistyka
Świetnie zaprojektowane wnętrze
Tylna kanapa jest nawet dla wysokich
Wady
Twarde zawieszenie
Średni komfort akustyczny w trasie
Podstawowe dane techniczne:
Długość: 3999 mm
Szerokość: 1763 mm
Wysokość: 1586 mm
Rozstaw osi: 2540 mm
Bagażnik: 410/1370 l
Parametry silnika i układu przeniesienie napędu:
Silnik: benzynowy z turbiną 1199 cm3
Prędkość maksymalna: 160 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 11,0 sekundy
Skrzynia biegów: A/T
Napęd: FWD
Maksymalna moc: 110 KM
Maksymalny moment obrotowy: 205 Nm.
Średnie spalanie w teście: 5,3 litra
Zbiornik paliwa: 44 litry








