AutoMoto 30 listopada 2025
Dziś na redakcyjnie tapecie Fiat 600. Konkretnie kolejna wariacja na temat „Sześćsetki”! Dodam, znów na bateryjce. Ale bardzo inna od tej, którą już przedstawiłem. Ta, zgodnie z nazwą ma sporo jadu. Oto Fiat 600e Abarth…
Fiat lubi wracać do symboli. A ma w portfolia sporo aut, które do rangi symbolu urosły. Jednym z nich jest Fiat 600. Pierwsza „Sześćsetka” dzieło Dante Giacosy debiutowała w 1955 roku. To właśnie na tym modelu Włosi oparli pierwszego w historii minivana, czyli Multiplę. Tamten Fiat 600 powstawał aż do 1969 roku. Także jako licencyjny Seat i NSU. Kolejną, była Sześćsetka, za projektem której stał Luciano Bove. To był nasz Fiat Seicento, bo powstawał tylko i wyłącznie w Tychach. Ten Fiat 600, czyli auto trzeciej generacji zresztą też. Z tym, że po raz pierwszy w historii za projekt odpowiadał nie Włoch a Francuz. Konkretnie François Leboine. I spisał się po włosku…
Tym razem nie będę się zbytnio rozwodził nad wyglądem. Robiłem to już prezentując Fiata 600 Red. Za to będzie słów kilka o tym, czym różni się Abarth od Sześćsetki „cywilnej”. A różnic jak widać jest kilka. Po pierwsze lakier. Abarthy dostały wersje specjalne, które bardzo wyróżniają je z tłumu innych aut. Samochód „obuto” w 20 calowe felgi. I robi to spore wrażenie. Prezentują się bardzo ciekawie, wręcz finezyjnie. I niedyskretnie odsłaniają żółte zaciski sportowych hamulców. Z przodu mamy przebudowane zderzaki ze specjalnymi nakładkami a z tyłu powiększony spojler i imponujących rozmiarów dyfuzor.
Także wnętrze nie jest standardowe. Owszem, wyświetlacz środkowy i ten przed oczyma kierowcy są takie same jak w innych Sześćsetkach. Deska zyskała nieco zmieniony wygląd. Tu, gdzie w zwykłych F600 jest lakierowany na kolor nadwozia blaszany panel mamy wstawkę z imitacji karbonu z niedyskretnym napisem Abarth. Zwykłą kierownicę zastąpiła mniejsza, sportowa a fotele ustąpiły miejsca sportowym kubełkom. Te prezentują się imponująco a przy okazji są bardzo wygodne. I tak jak w 600 Red tylna kanapa w sumie i owszem, jest wygodna, ale już jakby nieco mniej.
O ile o kokpicie F600 Red można było napisać, że jest sympatyczny, to ten jest bardzo sportowy! Tak, czasem forma góruje nad treścią i w fajnowaniu Włosi lubili przesadzić. Tu jednakowoż jest bez pudła. Zarówno scenografia jak i ergonomia bez zarzutu. Wszystko elegancko zaprojektowane. I z pietyzmem spasowane! Reasumując, elektryczny Abarth daje sporo wygody dla 4 podróżnych i w sumie dość sporo przestrzeni na bagaż. „Plecak” F600 pomieści 360 litrów (lub 1230 po złożeniu oparcia). A w mojej opinii miejskiemu autu więcej nie potrzeba.
Pod maską Skorpiona pracuje tylko i wyłącznie silnik elektryczny dysponujący mocą 245 KM i generujący w zależności od preselekcji 300 lub 345 Nm. Konkretniej, w ustawieniu Turismo silnik daje 300 Nm. a w trybach Track i Street 345. Efekt to 200 km/h i około 5,8 od 0 do 100 km/h. Warto dodać, że auto nie jest po „elektrycznemu” ciche. Włosi dodali mu generator dźwięku. A ten, wbrew pozorom nie jest obrzydliwie sztuczny. Ba, brzmi wręcz realnie!
Akumulator (54 kWh brutto i 51 netto) pozwala na zasięg od 300 (w trasie) do 380 km. Ale te 380 to raczej w mieście w trybie Turismo i w trybie pełniej rekuperacji. Różnica bardzo zależy od tego, jak jedziemy. To znaczy, czy częściej ruszamy głową czy pedałem gazu. Niestety, jadąc Abarthem nietrudno się zapomnieć. A jak się zapomnimy, to nagle konsumpcja energii skacze z 18 do 28 kWh/100 km. I cudów nie ma: 200 kilometrów i… ładowarka. Na szczęście auto ładuje się dość szybko. 400 woltowa architektura pozwala „nasypać” kilowatów (od 10 do 80 procent) w około 27 minut.
Prowadzenie auta jest perfekcyjne. Pamiętam w 600e Red miałem sporo zastrzeżeń do bardzo miękkiego układu kierowniczego. Tu, nie mam. Jest bez pudła. Auto siedzi nisko dzięki ciężkiej baterii a szpera (mechaniczna) pozwala okiełznać Skorpiona w ciasno branych zakrętach. Skonstatuje to tak: im bardziej droga kręta, tym jazda… przyjemniejsza!
Zawieszenie jest jakby mniej komfortowe od tego z 600 Red. Skonstatuje to tak: kiedy przejedziemy komara, wiemy jakiej był płci. Ale, jakoś mnie ten twardy zawias nie dziwi. Zwykła „Sześćsetka” ma ledwie 150 KM. Ten o 100 więcej. Cudów nie ma i coś tę moc musi przy asfalcie trzymać.
Fiat 600e Abarth to bardzo udana konstrukcja. Pewien mój znajomy, zdeklarowany wróg elektromobilności po przejażdżce autem stwierdził z podziwem, że takiego elektryka to on by z chęcią do garażu przygarnął! I pewnie takich chętnych byłoby więcej, gdyby nie cena. Tak, już o 600e Red pisałem, że jest drogo. Tu, jest jeszcze drożej. Szkoda…
Zalety
Dobra dynamika
ładne wnętrze
Doskonałe prowadzenie
Wady
Koszmarnie drogo
Podstawowe dane techniczne:
Długość: 4171 mm
Szerokość: 1781 mm
Wysokość: 1523 mm
Rozstaw osi: 2562 mm
Bagażnik: 360/1230 l
Parametry silnika i układu przeniesienie napędu:
Prędkość maksymalna: 200 km/h
Przyspiesz nie 0-100 km/h: 5,8 s
Napęd: przedni
Skrzynia biegów: A/T
Silnik: elektryczny
Maksymalna moc: 245 KM
Maksymalny moment obrotowy: 345 Nm.
Dwa łyki ekonomiki:
Akumulator: 54 kWh brutto
Zasięg deklarowany to około 380 km, ale baaaaardzo zależy od temperamentu kierowcy
Deklarowany średni pobór: 15,2 kW/100 km
Pobór w teście: od 18,0 do 28,5 kWh/100 km









