AutoMoto 11 kwietnia 2026
To już nie jest chiński strumyczek, którym sączą się do Europy produkty motoryzacyjne Made in China. To już prawdziwe chińskie tsunami. MG, BAIC, CHERY to już marki których nie wypada nie znać. Niedawno kolega redaktor Artur Włodarski przypomniał, jak to Europa robiła sobie żarty z chińskich szpiegów przemysłowych którzy na targach motoryzacyjnych fotografowali, mierzyli, notowali. Minęło kilkanaście lat i… Europie śmiech zamarł na ustach. Każde zaprzedane auto z Państwa Środka, to jeden mniej wytwór europejskiej motoryzacji, który opuścił salon. A Chińczycy w temacie marek dostępnych w Europie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Przykład? Proszę bardzo: Chery. Kilkanaście miesięcy temu wprowadzili na rynek Omodę i Jaecoo. Chwilę później był Tiggo. A kilka dni temu kolejna marka Chery, czyli Exlantix zaprezentował modele ES i ET.
Na torze Silesia Ring w ramach Exlantix E-Performance Esperancie poznawaliśmy dwa modele Exlantix, którymi Chery chce postraszyć producentów premium. Czy ES i ET to już premium, czy tylko strachy na Lachy? Po prezentacji, w której Chińczycy połączyli debiut produktowy z jazdami testowymi na torze pozwalają na taka oto konstatację: Mercedes jeszcze (póki co) bać się nie musi. Ale już BMW, VOLVO czy Lexus powinny czuć oddech chińskiej konkurencji na plecach. Exlantix ES i ET pokazały jak europejscy producenci pozostają z tyłu. Chery poprzez Exlantixa buduje swoją pozycję w segmencie samochodów elektrycznych klasy premium. Chińczycy nie bawili się w półśrodki. Postawili na technologię, ale nie zapomnieli o designie i osiągach.
Exlantix ES to luksusowy, elektryczny sedan. Auto mierzy 4945 mm długości, 1978 mm szerokości i 1474 mm wysokości. Rozstaw osi wynosi równe 3 metry. Dzięki temu wnętrze chińskiego sedana jest wprost przepastne. Spokojnie pomieści 5 dorosłych osób. Gwarantując nie tylko przestronność, ale też sporo luksusu. Materiały, z których zmontowano wnętrze są najwyższej jakości. Śmiem twierdzić, że to już premium. Także ergonomii nic zarzucić nie można. Sferą inforozrywki i całym menu auta sterujemy via tablet na panelu środkowym. Menu jest w zasadzie identyczne jak w innych autach koncernu. Trudno się dziwić. Nawet Chińczycy muszą szukać oszczędności. A ponieważ interfejs systemu się sprawdził – to po co kombinować? Napęd auta stanowi silniki elektryczne. Ten z przodu to jednostka asynchroniczna o mocy 167 KM. Drugi, na tylnej osi jest silnikiem synchronicznym i generuje 313 KM. W sumie moc systemowa auta to 480 KM i 660 Nm. System gwarantuje przyspieszenie 0 -100 w 4,2 sekundy i 200 km/h maksymalnie. Układ napędowy jest zbudowany na architekturze 800 V. Auto można ładować z mocą 290 kWh a od 30 do 80 procent trwa to od 15 do 20 minut. Zasięg według WLTP wynosi 620 km, ale praktycznie bliżej mu do 550.
Drugie z aut: Exlantix ET to ogromny, elektryczny SUV (DS/W/Ro: 4980/1975/1698/3000) o mocy około 480 KM i przyspieszeniu 100 km/h w 4,8 sekundy. Zasięg samochodu wynosi (WLTP) 525 km – praktyczne 480-500. Napęd jest identyczny z tym, opisanym przy modelu ES. Tu jednak dochodzi specjalnie skonstruowane do SUV-a zawieszenie pneumatyczne które łączy komfort właściwościami terenowymi oferując prześwit do 20,5 cm oraz głębokość brodzenia do 70 cm.
Podczas jazd testowych oba auta pokazały natychmiastową reakcję na przyspieszenie. Napęd elektryczny zapewnia pełny moment obrotowy dostępny od startu, dzięki czemu samochód reaguje na pedał przyspieszenia bez opóźnienia, a przyspieszenie jest płynne i bardzo dynamiczne.
Jak wspominałem oba auta zostały zbudowane na platformie z dwoma silnikami elektrycznymi i napędem na cztery koła. Bateria umieszczona w podłodze samochodu obniża środek ciężkości, co poprawia stabilność i prowadzenie samochodu przy wysokiej prędkości.
I na koniec cena. Ta w przypadku ES wynosi 329 900 a ET 349 900. Boli? W mojej opinii nie! A moja rada? Może warto spróbować?






