Skip to content Skip to footer

Europa przegrywa wyścig AI z USA i Chinami. Stawką nie jest technologia, lecz przyszłość gospodarki

Jeszcze kilka lat temu sztuczna inteligencja była postrzegana jako kolejna innowacja technologiczna. Dziś coraz wyraźniej widać, że AI staje się fundamentem nowego ładu gospodarczego, podobnie jak elektryczność w XX wieku czy internet na przełomie tysiącleci.

Problem polega na tym, że Europa nie znajduje się w gronie liderów tej transformacji.
Coraz więcej raportów, ekonomistów i przedsiębiorców ostrzega, że Unia Europejska zaczyna przegrywać strategiczny wyścig z USA i Chinami. Różnice są widoczne nie tylko w inwestycjach, ale również w dostępie do kapitału, mocy obliczeniowych, infrastruktury oraz zdolności do komercjalizacji innowacji.
W praktyce oznacza to, że Europa ryzykuje utratę konkurencyjności w najważniejszej technologii XXI wieku.

AI stała się nową ropą naftową

Współczesna gospodarka coraz bardziej opiera się na danych, algorytmach i automatyzacji. AI wpływa już na produkcję przemysłową, logistykę, medycynę, finanse, energetykę i administrację publiczną.
To dlatego największe gospodarki świata traktują rozwój sztucznej inteligencji jako kwestię strategiczną.
Stany Zjednoczone inwestują dziesiątki miliardów dolarów rocznie w rozwój AI, a prywatne inwestycje przewyższają wielokrotnie poziomy obserwowane w Europie. W samym sektorze generatywnej sztucznej inteligencji przewaga USA nad Europą i Chinami pozostaje ogromna.
Jednocześnie Chiny wykorzystują ogromny rynek wewnętrzny, wsparcie państwa i skalę produkcji technologicznej, aby szybko zmniejszać dystans do amerykańskich liderów. Według najnowszego raportu Stanford HAI różnica jakości pomiędzy najlepszymi modelami amerykańskimi i chińskimi praktycznie się zamknęła.
Europa natomiast coraz częściej pełni rolę obserwatora.

Problem Europy nie leży w talentach

Paradoksalnie Europa nie przegrywa dlatego, że brakuje jej naukowców czy pomysłów. Europejskie uczelnie należą do światowej czołówki, a europejscy przedsiębiorcy zakładają startupy AI niemal równie często jak Amerykanie. Problem pojawia się później – na etapie skalowania biznesu.
Według raportu „State of AI in Europe” Europa tworzy około 900 nowych startupów AI rocznie, jednak tylko niewielka część z nich przekształca się w globalne firmy technologiczne. W USA odsetek startupów przechodzących drogę od finansowania zalążkowego do statusu jednorożca jest ponad trzykrotnie wyższy.
Innymi słowy – Europa produkuje innowacje, ale nie potrafi ich zatrzymać.
Najlepsze projekty często trafiają do amerykańskich funduszy inwestycyjnych lub są przejmowane przez globalnych gigantów technologicznych.

Kapitał odpływa za Atlantyk

Największą przewagą Stanów Zjednoczonych jest dziś dostęp do kapitału. Podczas gdy europejskie startupy AI pozyskują miliardy euro, ich amerykańscy konkurenci liczą finansowanie w dziesiątkach, a czasem setkach miliardów dolarów. Na późnym etapie rozwoju różnica staje się wręcz przepaścią. Europejskie firmy AI pozyskują około 12 mld dolarów finansowania, podczas gdy amerykańskie ponad 140 mld dolarów. To właśnie dlatego firmy takie jak OpenAI, Anthropic, Google czy Meta budują przewagę, którą coraz trudniej będzie dogonić.

Dodatkowo największe koncerny technologiczne rozpoczynają inwestycje o skali wcześniej niespotykanej w historii gospodarki cyfrowej. Alphabet ogłosił właśnie program finansowania AI wart 80 mld dolarów, a całkowite wydatki największych amerykańskich firm na sztuczną inteligencję mogą w tym roku przekroczyć 700 mld dolarów. Europa nie dysponuje porównywalnymi zasobami.

Wojna o centra danych

Nowy wyścig technologiczny nie dotyczy już wyłącznie oprogramowania. Kluczową rolę odgrywają dziś centra danych, półprzewodniki i dostęp do energii elektrycznej.
Raporty pokazują, że Stany Zjednoczone posiadają wielokrotnie większe moce obliczeniowe niż Europa. W przypadku infrastruktury AI przewaga USA nad UE jest ogromna, co tworzy efekt samonapędzającego się wzrostu – większa moc obliczeniowa oznacza lepsze modele, większe inwestycje i kolejnych klientów.
Europa próbuje odpowiadać własnymi projektami. Francja uruchamia inwestycje w tzw. gigafabryki AI, a Komisja Europejska ogłasza programy wspierające suwerenność cyfrową oraz rozwój europejskich chmur obliczeniowych.
Pytanie brzmi jednak, czy działania te nie są spóźnione.

Od regulacji do konkurencyjności

Przez lata Europa była światowym liderem w tworzeniu regulacji cyfrowych. Powstały przepisy dotyczące ochrony danych, platform internetowych i sztucznej inteligencji.
Coraz częściej pojawia się jednak pytanie, czy kontynent nie skoncentrował się bardziej na regulowaniu technologii niż na jej rozwijaniu. Ekonomiści związani z raportem Mario Draghiego wskazują, że jednym z problemów Europy są rozproszone rynki kapitałowe, ograniczony dostęp do finansowania wysokiego ryzyka oraz bariery utrudniające szybkie wdrażanie innowacji.
W efekcie Europa ryzykuje sytuację, w której będzie korzystać z technologii tworzonych przez innych, płacąc za dostęp do narzędzi opracowanych głównie w Stanach Zjednoczonych i Chinach.

Stawką jest produktywność całej gospodarki

To właśnie tutaj kryje się największe zagrożenie. AI nie jest kolejnym sektorem gospodarki. To technologia, która będzie wpływać na produktywność wszystkich sektorów jednocześnie.
Mario Draghi zwraca uwagę, że znacząca część różnicy w poziomie PKB między Europą a Stanami Zjednoczonymi wynika z przewagi amerykańskiego sektora technologicznego i szybszego wzrostu produktywności. Jeżeli Europa nie nadrobi zaległości w AI, luka ta może jeszcze bardziej się powiększyć.
Dla przedsiębiorstw oznaczałoby to wyższe koszty, niższą innowacyjność i słabszą pozycję konkurencyjną na globalnych rynkach.

Polska również stoi przed wyborem

Dla Polski wyścig AI nie jest abstrakcyjną debatą technologiczną. To kwestia przyszłych inwestycji, miejsc pracy i konkurencyjności gospodarki. Jeżeli Europa pozostanie wyłącznie konsumentem amerykańskich i chińskich technologii, kraje takie jak Polska będą miały ograniczony wpływ na rozwój najbardziej dochodowych segmentów gospodarki przyszłości.
Jeżeli jednak uda się stworzyć europejskie centra kompetencji, infrastrukturę obliczeniową i skuteczny system finansowania innowacji, Polska może stać się jednym z beneficjentów nowej rewolucji przemysłowej.

Europa ma jeszcze czas, ale nie ma go dużo

Największym błędem byłoby uznanie, że wyścig został już przegrany. Europa nadal dysponuje kapitałem ludzkim, zapleczem naukowym oraz silnym przemysłem. Problem polega na tym, że przewaga Stanów Zjednoczonych i Chin rośnie szybciej niż europejskie zdolności do jej odrabiania.
Sztuczna inteligencja staje się dziś tym, czym energia była dla gospodarki XX wieku – podstawowym źródłem przewagi konkurencyjnej.
Jeżeli Europa nie zbuduje własnych technologii, własnych modeli i własnej infrastruktury, może w ciągu najbliższej dekady znaleźć się w pozycji technologicznego klienta dwóch globalnych supermocarstw.
A w gospodarce przyszłości zależność technologiczna może okazać się równie kosztowna, jak zależność energetyczna była w przeszłości.

Show CommentsClose Comments

Leave a comment