Ludzie

Ekonomiści badają, czy lokalsi potrafią gospodarować miejskimi dobrami wspólnymi

Czy społeczności lokalne potrafią gospodarować miejskimi dobrami wspólnymi? I na ile są w stanie działać kolektywnie dla obopólnej korzyści? Przyjrzą się temu badacze z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach w ramach projektu finansowanego z NCN.

W ocenie kierownika projektu dra Adama Polko z UE w Katowicach powyższe kwestie są jak najbardziej praktyczne. „O tych oddolnych inicjatywach, np. ruchach miejskich, słyszy się coraz częściej. Każdy mieszkając w mieście ma swoją przestrzeń – mieszkanie czy dom. Ale nie można funkcjonować bez tych współdzielonych przestrzeni – ulic, przystanków, parków, infrastruktury. Sprywatyzowanie ich lub zostawienie tylko władzom lokalnym nie jest do końca efektywne, bo te podmioty nie są w stanie w całości się tym zająć. To mieszkańcy często potrafią lepiej zdiagnozować, gdzie tkwi problem” – mówi.

Wyjaśnia jednocześnie, że “ogólnie rzecz biorąc, miejskie dobra wspólne to wszystkie materialne i niematerialne dobra, które w wyniku oddolnych inicjatyw wspólnot miejskich są współtworzone i współużytkowane, przy wykorzystaniu współdzielonych zasoby miejskich”.

W trwającym obecnie projekcie badacze zastanawiają się, jak gospodarować tego typu przestrzeniami miejskimi – i jakie zasady wypracować, aby było ono efektywniejsze. “Są bowiem trzy drogi gospodarowania dobrami wspólnymi – ich prywatyzacja, oddanie władzom publicznym czy lokalnym albo oddanie ich samoorganizującym się społecznościom. My się zastanawiamy, na ile te lokalne społeczności same mogą pewnymi rzeczami się zająć” – wskazywał ekonomista.

Jak tłumaczył, w przykładem takich społeczności są oddolne ruchy, nazywane miejskimi. “Najczęściej powstają one z powodu jakiegoś problemu, np. gdy okoliczny park jest zaniedbany, a władza lokalna się nim nie interesuje, mieszkańcy próbują sami coś zaradzić i zaczynają działać na zasadzie wolontariatu na rzecz dobra wspólnego” – opowiada.

Motywacją mogą być też wspólne pasje zainteresowanych. Tu jako przykład badacz podał ogrody społecznościowe, czyli przestrzenie np. w ramach wspólnoty mieszkaniowej, gdzie mieszkańcy w wolnym czasie sadzą rośliny, dbają o nie, uprawiają warzywa czy po prostu spędzają tam wspólnie popołudnia całymi rodzinami.

Punktem odniesienia prowadzenia badań w projekcie pt. „Ekonomia miejskich dóbr wspólnych” jest teoria gospodarowania wspólnymi zasobami noblistki z dziedziny ekonomii Elinor Ostrom, która badała to zjawisko i opracowała osiem zasad gospodarowania takimi dobrami. “Ona skupiła się na terenach wiejskich, natomiast my chcemy wykorzystać jej dorobek naukowy przekładając go na grunt studiów miejskich” – dodał Polko.

“Koncepcja badań opiera się na sposobie, który nazwaliśmy +laboratorium miejskim+. Innymi słowy, chcieliśmy eksperymentować na mieście i jego użytkownikach. W tym celu wykorzystujemy dorobek ekonomii eksperymentalnej, oferując autorską propozycję +gry w miejskie dobra wspólne+” – mówił.

Dotąd do uczestnictwa w tych badaniach terenowych zaproszonych zostało już 20 społeczności lokalnych z kilku polskich miast – były to wyselekcjonowane grupy społeczników np. grupa, która stworzyła ogród miejski i teraz o niego dba.

“Uczestnicy dostają formularz, rodzaj instrukcji gry, która składa się z 9 rund. Mieli oni do dyspozycji pewną pulę czasu i musieli zadeklarować, ile chcą przeznaczyć na aktywności związane np. z tym miejskim ogrodem, a ile na swój czas wolny. Ich wybory były przez nas przeliczane na tzw. czas efektywny, który jest tym większy, im większe zaangażowanie uczestników, a następnie pokazywane w formie rankingu. Idea była więc taka, że jeżeli ktoś poświęca dużo czas na rzecz dobra wspólnego i grupy, to grupa z tego miała korzyści i one były dzielone na wszystkich. Ale jeżeli ktoś stawiał na pierwszym miejscu swój czas wolny, grupa na tym traciła, choć on sam uzyskiwał więcej korzyści indywidualnych” – wyjaśniał.

“Ktoś powie, że taka gra to rodzaj zabawy, ale w sumie to chcieliśmy, aby uczestnicy dobrze się bawili i miło spędzili czas. Równocześnie jednak w wyniku przeprowadzenia wielu takich gier wśród różnych wspólnot miejskich mogliśmy zbadać, na ile ci społecznicy są w stanie działać kolektywnie dla obopólnej korzyści, gdy sami gospodarują danym miejscem, niż gdyby było ono prywatne bądź w rękach władz lokalnych. Nie bez znaczenia jest też efekt edukacyjny, gdyż uczestnicy eksperymentów często wskazywali, że pozwoliło im to lepiej zrozumieć mechanizmy współpracy w ich grupie” – dodał Polko.

Ekonomiści badający dobra publiczne i dobra wspólne interesują się przede wszystkim tzw. dylematami społecznymi. “Polegają on na tym, że coś, co jest najlepsze z punktu widzenia racjonalnie działającej jednostki, niekoniecznie jest najlepsze z punktu widzenia całej grupy czy społeczności. Takim klasycznym przykładem jest kwestia zbyt dużej eksploatacji zasobów – jeśli coś jest wspólne, to można z tego korzystać ponad miarę, bo inaczej ktoś inny to wykorzysta. Koszty takiej nadmiernej eksploatacji czy też konsumpcji są rozkładane na wszystkich równomiernie i często są odkładane w czasie, np. w mieście tak jest ze smogiem. Czyste powietrze to wspólny zasób, w który ingerujemy ogrzewając nasze domy czy spalając paliwo w samochodach. Można myśleć, że ile ja w pojedynkę mogę zatruć powietrza, ale jeśli wszyscy tak pomyślą, to zaczyna się problem” – mówił.

Projekt potrwa jeszcze kilka miesięcy, wówczas opublikowane będą pełne wnioski. W tym czasie badacze planują przeprowadzić kolejne eksperymenty oraz rozesłać ok. 200-250 ankiet do konkretnych wspólnot miejskich z różnych krajów z pytaniami dotyczącymi zasad, jakimi w praktyce kierują się oni gospodarując miejskimi dobrami wspólnymi. “Dzięki temu będzie można spróbować wypracować – podobnie jak to zrobiła Elinor Ostrom – zestaw reguł warunkujących sprawne i trwałe działanie wspólnot miejskich na rzecz dóbr wspólnych” – wyjaśnił Polko.

Projekt badawczy pod tytułem “Ekonomia miejskich dóbr wspólnych” łączy w sobie wiedzę z zakresu ekonomii miejskiej, ekonomii sektora publicznego oraz ekonomii eksperymentalnej. Jego celami są: stworzenie “mapy” pojęciowej i klasyfikacyjnej miejskich dóbr wspólnych, wprowadzenie do nauk ekonomicznych nowego pojęcia, wstępnie nazwanego przez badaczy korzyściami kolektywnymi, a także zbadanie motywacji i strategii działań podejmowanych przez użytkowników miejskich dóbr wspólnych. Projekt jest dofinansowany z Narodowego Centrum Nauki.

PAP – Nauka w Polsce, Agnieszka Kliks-Pudlik

Redakcja Author
Sorry! The Author has not filled his profile.
×
Redakcja Author
Sorry! The Author has not filled his profile.