AktualnościAutoMotoTesty

DS3 Crossback 1,2 PureTech 155 KM EAT8: Haute couture czy pret a porter?

Linię modelową DS (Different Spirit), wykoncypował Citroen w 2005 roku. W 2006 roku PSA wprowadziło na rynek Citroena DS3. Można, więc skonstatować, że DS urodził się jako bardziej dystyngowany kuzyn Citroena. Ale do 2014 roku, był tylko Citroenem. Wszystko zmieniło się w 2014.



Właśnie w 2014 DS Automobiles pojawił się na rynku jako osobna marka. Pełnoprawny członek drużyny PSA. Śledziliśmy ewolucję marki. Od DS4, który był jeszcze Citroenem poprzez DS5, który, eksterierem jak i interiorem zapowiadał kierunki stylistyczne przyszłej marki. Pierwszym prawdziwym „DeeSem”, który pojawił się w dedykowanych salonach, był DS7. Na początku tego roku pojawił się kolejny członek rodziny –  DS3 Croccback.

Jaki jest? Na pewno, nie jest prostym nawiązaniem do Citroena DS3. Zasadniczy powód, to gabaryty. Citroen DS3 był małym, trzydrzwiowym samochodem miejskim. Ten, to pełnoprawny crossover o pięciodrzwiowym nadwoziu i gabarytach zbliżonych do segmentu kompaktowego. Bogata stylistyka jest totalną alternatywą dla aut z Niemiec. Szczególnie, Volkswagena czy Skody. Ten pojazd po prostu budzi emocje. Jest zarazem houte couture i pret a porter.



Znakiem rozpoznawczym pojazdu jest przód. Ogromny grill i designerskie lampy. Ostre przetłoczenia i wąska, wyjątkowo elegancko prezentująca się linia świateł do jazdy dziennej. W każdym detalu można dopatrzeć się odniesień do figury geometrycznej zwanej rombem. Pewnie, dlatego, że jest on swoistym znakiem firmowym. Szczególnie dużo detali w romboidalnych kształtach odnajdujemy w kokpicie, ale o tym za chwilkę.

Francuzi zadbali, żeby design tylnej części DS3 Crossback nie dostawał od ekscytującego przodu. I… nie odstaje. Nie jest już tak na bogato jak z przodu, ale stylistyce nic zarzucić nie można. Pod wąską szybą zwieńczoną lotką doskonale prezentują się wąskie światła. Niżej, osłona w stylu dyfuzora i dwie, zacnych rozmiarów rury wydechowe. Nie brak też zdecydowanych, odważnych przetłoczeń.



Dopiero z profilu widać odniesienia do pierwszego DS3. Linia nadwozia nieco antenata przypomina. Ale, jak już pisałem, tu drzwi jest pięć. Tamten było tylko trzy. To zdeterminowało stylistykę. A o nudnym i zachowawczym wyglądzie, tak jak w przypadku przodu i tyłu auta zdecydowanie mówić nie można. Samochód ma wyraźnie podniesione nadwozie. Plastikowe nakładki na wystające elementy nadwozia upodabniają go do crossovera. Najciekawszym stylistycznie, choć niepraktycznym detalem są chowające się klamki. Wygadają rewelacyjnie. Ale, boję się, że w naszym klimacie zimowa wizyta w myjni może być kiepskim pomysłem. Pamiętam, jak przy -10C nie udało mi się rozłożyć lusterek bocznych w innym francuskim aucie. Ja wiem, że zawsze da się przez bagażnik, ale trochę czasu może minąć, zanim policjanci zrozumieją, że ja tylko wchodzę do swojego deesa…



Wnętrze poskładano z elementów znanych z innych pojazdów PSA. Ale, anturaż zgoła inny. W szczegółach: jest lakier fortepianowy, sztuczny nubuk na desce, wszechobecne romby okalające zestawy przycisków. Nad nimi, dotykowy wyświetlacz. Kiedyś narzekałem na baterię przycisków do sterowania wszystkim, czym sterować można w DS5 i DS7. W DS3 Crossback cześć z nich znikła, bo sterowanie przesunięto na poziom wyświetlacza. Na szczęście, sporo zostało. I to jest dobra informacja. Bo zdecydowanie łatwiej operować niektórymi funkcjami z poziomu fizycznego przycisku, niż znalezienie go w menu dotykowego wyświetlacza.



Kokpit, a konkretnie wygląd i aranżacja godna segmentu premium. Zresztą, do przynależności do tegoż segmentu DS się przyznaje. I, chyba nie bezpodstawnie. Samochód wystylizowano po francusku. Elegancko i przyjemnie dla oka. Skóry, przeszycia foteli, stebnowania na desce. Elementy drzwi zdobi miękki plastik, skóra i sztuczny nubuk. Jasne, można dyskutować jak będzie wyglądał za kilka lat. Z tym, że właściciele pojazdów segmentu premium wymieniają swoje (statystycznie), co trzy lata. Także, tak…

Do komfortu podróżowania nie sposób się przyczepić. Cztery osoby maja w aucie co najmniej bardzo wygodnie. O miejscach z przodu w zasadzie nie ma, co wspominać. Tylna kanapa jest równie wygodna. Dobry kąt nachylenia oparcia, idealna głębokość i długość siedziska. Także ilość miejsca na kolana i stopy – wystarczająca. Bagażnik, to chyba najsłabsza strona DS3 Crossback. Jest niezbyt pojemny: 350 litrów i 1050 po złożeniu oparcia są odległe od rekordu. Inna sprawa, to bardzo wysoki próg załadowczy. Jasne, że jest to element wzmacniający konstrukcje nadwozia. Ale wpakowanie do kufra walizki ukochanej małżonki przygotowanej na trzydniowy wyjazd – może być sporym problemem. Szczególnie, jeśli szerokim łukiem omijamy osiedlową siłownię.



Pod maską póki, co nie ma elektryka ani hybrydy. Za to prawomyślne: benzynowy 1,2 i diesel 1,5. Motory zasilane benzyna mają moce 103, 131 i 155 KM. Diesel – 102 i 130. Testowy pojazd napędzał 155 konny motor benzynowy generujący 240 Nm. przy 1750 obrotach. Napęd na przednie koła przekazywała skrzynia automatyczna o 8 przełożeniach. W efekcie – pojazd rozpędzał się do około 205 km/h a pierwsze 100 osiągał po 8,2 sekundach.

Producent zapewnia, że dzięki motorowi PureTech samochód pobiera z 42 litrowego zbiornika 6,5 litra na każde 100 kilometrów przejechanych w ruchu miejskim, 4,9 w trasie i 5,5 średnio. Nasz pomiar różnił się o około 1 litr. W cyklu miejskim DS3 Crossback pobierał 7,5 litra w trasie 6,0 a średnio 6,8. I to są dobre wyniki dla spore i dość ciężkiego samochodu.



Samochód prowadzi się, co najmniej dobrze. Zawieszenie, mimo że DS3 Crossback w opinii producenta jest crossoverem, jest nastawione na komfort. Jak na francuskie auto przystało, jest miękko. Układ kierowniczy, to kopia znanych z Citroena i Peugeota. Nie mam do niego najmniejszych zastrzeżeń.

O DS3 Crossback można powiedz wszystko poza tym, że jest sztampowy. Futurystyczny, ale w dobrym tego słowa znaczeniu jest też samochodem praktycznym. Na drodze nie wygląda niczym kwiatek u poły korzucha. Faktem jest, że niecodzienny design, jaki wykoncypowali dla niego Francuzi nie każdemu będzie odpowiadał. Ale za kierownicą Crossbacka na pewno nie będziemy anonimowi.



Wady

– brak sensownego bagażnika

– kilka niepraktycznych rozwiązań

Zalety

– wygląd

– cena

– właściwości trakcyjne

Podstawowe parametry techniczne:

Wymiary zewnętrzne (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi/mm): 4118/1791/1534/2558

Silnik: 1199 cm benzynowy, wsparty turbiną

Moc maksymalna: 155 KM przy 5500 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 240 Nm. 1750  przy  obr./min
Napęd: przedni

Skrzynia: automatyczna 8 przełożeń

Prędkość maksymalna: 208 km/h

Przyspieszenie: 8,2s
Deklarowane, średnie zużycie paliwa: 6,5/4,9/5,5

Zużycie paliwa w teście: 7,5/6,0/6,8

Zbiornik paliwa: 42l

Bagażniki: 350/1050

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts