AktualnościAutoMotoTesty

Dacia Sandero 1,0 TCe 16V 100 KM LPG 6M/T: Budżetowo, nie siermiężnie!

Przez całe lata na rumuńską motoryzację patrzyliśmy ze złośliwym uśmieszkiem. My mieliśmy przecież cud miód malina, czyli Poloneza. Oni tylko Dacię. W latach 90. Nasza motoryzację „uratowało” koreańskie Daewoo. Oni, postawili na stary sojusz z Renault. Wszak od 1966 roku Dacia była ściśle z Francuzami związana. Z taśm fabryki w Mioveni zjeżdżały licencyjne klony Renault 8, Renault 12 i Renault 20. I choć na początku lat 90. Dacia była bankrutem, dziś produkuje niezłe auta.



Sandero to drugi po Loganie efekt aliansu. W chwili debiutu w 2008 roku była najtańszymi w swojej klasie samochodem na polskim rynku. Zresztą, tak samo było w przypadku II generacji Sandero. W 2020 roku pojawiła się Dacia Sandero vol. III. Jak poprzednicy nie jest konstrukcją awangardową. Nie sięga szczytów wyrafinowania, ale chyba nie miała takich aspiracji. Za to po interwencji stylistów i inżynierów wyładniał. Do tego ma bogatsze wnętrze. I… nadal jest najtańszy.

Co się zatem zmieniło w porównaniu do poprzedniczki? Kształt nadwozia pozostała bez zmian. Za to przód auta zaprojektowano w zasadzie od nowa. Ogólny look zdominowały całkowicie nowe reflektory: eco-LED. W skład tej baterii lamp wchodzą diodowe światła mijania i halogenowe światła drogowe oraz światła diodowe do jazdy dziennej. Nie są to jedyne zmiany w przedniej części pojazdu. Lifting stylistyczny wyraźnie uatrakcyjnił wygląd grilla. Także przedni zderzak przeszedł metamorfozę. Dzięki temu, prezentuje się dużo lepiej.



Tył także przeszedł stylistyczną rewolucję. Sandero III ma nowy, zdecydowanie ładniejszy zderzak. Inaczej, by nie powiedzieć ładniej prezentują się lampy. Zresztą, dzięki kilku głębszym przetłoczeniom na klapie wyraźnie zmienił się ogólny wygląd tylnej części. Krótko pointując, do wyglądu Sandero III nie można się przyczepić.

Poprzedniczki budowano na płycie podłogowej przeznaczonej dla Logana. Przez to, choć samochód celował w segment B, przestrzeni zapewniał tyle, co samochody kompaktowe. Tu jednak zaszła zmiana. III generacja została osadzona na płycie CMF, czyli tej na której powstaje Renault Clio. Efekt to… jeszcze większy rozstaw osi. Dzięki temu, przybyło miejsca w kokpicie. A dodatkowo o 10 litrów powiększył się bagażnik.



Immanentną cechą Sandero są wysoko umieszczone fotele i kanapa. Szczególnie w tym pierwszym przypadku w sposób kapitalny poprawia to widoczność. Nie bez znaczenia jest fakt, że do Sandero łatwiej niż do innych aut segmentu wsiąść i wysiąść. To co jest zaletą, bywa też wadą. Wysocy kierowcy mają nieco gorzej. W ich przypadku sufit, pomimo niezłej regulacji fotela omalże dotyka czubka głowy. To samo dotyczy tylnej kanapy. Dla równowagi, trzeba powiedzieć o niej, że jest komfortowa. Producent nie pożałował miękkiego wypełnienia. Nie mam też zastrzeżeń do długości siedziska czy kąta pochylenia oparcia. Wyprofilowanie siedzisk też bez zastrzeżeń.

Wyraźnie zmienił się wygląd i wykonanie wnętrza. Odnoszę wrażenie, że Dacia chce awansować do wyższej ligi. Szare, twarde i mało finezyjny środek Sandero I i II odeszło do przeszłości. W kabinie pojawiły się lepsze plastiki, materiałowe wstawki. Materiały, którymi pojazd wykończono są zdecydowanie lepszej jakości. Montaż, też jakby bardziej precyzyjny. Oczywiście, nie obeszło się bez lekkich wpadek, ale… nie wpływając one na ogólną, nad wyraz pozytywną ocenę.



Nie tylko do wyglądu, ale i do ergonomii nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Wszystko jest tam, gdzie się tego spodziewamy. I działa tak dobrze, że to … dziwne. Mnie, pozytywnie zaskoczyła obecność Apple Car Play/Android Auto. Do tego ACP łączy się z telefonem bezprzewodowo.

Wsparta przez Francuzów rumuńska Dacia śmiało goni konkurencję pod względem wyposażeniem. Otóż, w budżetowym aucie w standardowym wyposażeniu dostajemy system ostrzegania przed kolizją i tempomat z ogranicznikiem. Niewielkiej dopłaty wymaga pakiet parking plus. W jego skład wchodzi komplet czujników parkowania, kamera cofania oraz system kontroli martwego pola. Moją konsternację wzbudził brak, nawet za dopłatą (!) asystenta pasa ruchu.



Motory diesla są w wyraźnej ariergardzie! Z oferty Dacii, także niestety zniknęły. Zamiast, znane z gamy Renault trzycylindrowe silniki benzynowe TCe o pojemności 1 litra. Jeden z nich zasilany jest LPG. I ten właśnie napędzał testowego Sandero.

Ogólne wrażenie z jazdy, bardzo pozytywne. Jednostka jest nad wyraz żwawa. Nawet na „gazie” nie ma problemu z mocą. Auto sprawnie rusza się nawet na 6 biegu. Chętnie wchodzi w obroty, co przekłada się na całkiem niezły temperament. Maksymalny moment obrotowy – 170 Nm. pojazd uzyskuje przy 2000 obrotach. A maksymalną moc – 100 KM od 5000 obrotów. Za to już przy 2000 obrotów można bez problemów włączyć szósty bieg. Problemem większości trzycylindrowych silników bywają problemy z wyważeniem, a więc wibracje. W przypadku Sandero odczujemy je jedynie na postoju.



Ogromną zaletą jest fabryczna instalacja LPG z 50 kg zbiornikiem gazu. Paliwo gazowe (jeśli oczywiście jego ceny spadną wreszcie poniżej 3 złotych) znacząco obniża koszty eksploatacji. W teście Sandero konsumowało średnio około 6,5 litra benzyny i nieco ponad 8 litrów gazu na każde 100 km. W sumie, na jednym tankowaniu do pełna przejedziemy ponad 1000 kilometrów! A maksymalne 180 km/h i 11,6 do 100 km/h auto osiąga na benzynie i na gazie. Trochę irytujący jest jedynie brak wskazań zasięgu na konkretnym paliwie.

Prowadzenie Sandero bez zastrzeżeń. Pojazd zachowuje się bardzo przewidywalnie. Dzięki platformie CMF III generacja jest wyraźnie sztywniejsza. Nowa platforma to także mniejsza masa pojazdu. Czuć to w czasie jazdy. Samochód jest sprężysty do granic twardości, ale pewnie dzięki temu prowadzi się precyzyjnie. W mieście Sandero potrafi być zwinne. W trasie, nawet przy dużych prędkościach kierowca czuje się bardzo pewnie. Jeśli już jakieś zastrzeżenia, to do komfortu akustycznego. Tu nadal czuć „budżetowość” Dacii Sandero. W kabinie aż nadto słychać szumy opływającego samochód wiatru.



Dacia to egzemplifikacja hasła „from 0 to hero”. Od bankruta z początku lat 90. do producenta poszukiwanych i dobrze wycenionych samochodów. Można? Można! Tylko tak jak na Służewcu, trzeba postawić na dobrego konia.

Zalety:

– wygląd

– prowadzenie

– stosunek cena/jakość

Wady:

– komfort akustyczny

– mimo wszystko, braki w wyposażeniu

Podstawowe dane techniczne:

Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi): 4088/1848/1499/2604

Silnik: benzynowy z fabryczną instalacją LPG

Moc maksymalna: 100 KM/5000 obr

Maksymalny moment obrotowy: 170 Nm./2000 obr

Napęd: przedni

Skrzynia: manualna

Osiągi (0-100 km/h): 11,6 s

Prędkość maksymalna: 183 km/h

Deklarowane zużycie paliwa (benzyna/gaz): 6,5l/8,0

Pojemność zbiornika (b/g): 50l/50kg

Pojemność bagażnika: 328/1170

 

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts