Aktualności AutoMoto 19 sierpnia 2026
Nie jest SUV-em, choć trochę chce nim być. Nie jest klasycznym sedanem, choć ma osobny, ogromny bagażnik. Nie jest też typowym fastbackiem. Citroën C4X wymyka się prostym klasyfikacjom i być może właśnie dlatego zwraca uwagę. Po kilkuset kilometrach za jego kierownicą okazuje się jednak, że najbardziej interesujące rzeczy kryją się nie w stylistyce, lecz pod maską. Hybryda o mocy 145 KM potrafi zejść ze spalaniem poniżej 5 l/100 km, a przy 50-litrowym zbiorniku paliwa perspektywa przejechania około 1000 km bez tankowania przestaje być marketingową fantazją.
autor: Leszek Cieloch
Citroën od lat robi samochody trochę na przekór rynkowi. Kiedy większość producentów próbuje stworzyć kolejnego SUV-a, który wygląda niemal dokładnie tak samo jak SUV konkurencji, Francuzi postanowili połączyć kilka światów. C4X ma więc podwyższone nadwozie i plastikowe osłony kojarzące się z crossoverem, długą linię dachu przypominającą fastbacka oraz klasyczną pokrywę bagażnika jak w sedanie. Teoretycznie taki miks powinien skończyć się stylistycznym bałaganem. A jednak nie skończył. (dalsza część artykułu poniżej)

Wygląda na większego, niż jest
Pierwsze wrażenie po podejściu do C4X jest dość charakterystyczne: to samochód, który wydaje się większy, niż wskazują jego rzeczywiste wymiary. Ma 4,60 m długości, 1,525 m wysokości i rozstaw osi wynoszący 2,67 m. Nie jest więc małym autem, ale jego proporcje, długi tylny zwis, wysoko poprowadzona dolna część nadwozia i opadająca linia dachu powodują, że C4X wizualnie aspiruje o pół klasy wyżej. Nie jest to przypadek.
Za stylistykę samochodu odpowiada zespół Citroëna kierowany przez Pierre’a Leclercqa, dyrektora stylistycznego francuskiej marki. Projektanci świadomie wydłużyli nadwozie, żeby wygospodarować więcej miejsca z tyłu oraz duży bagażnik, jednocześnie starając się ukryć jego rozmiary odpowiednimi proporcjami karoserii. Sam Leclercq tłumaczył podczas premiery, że chodziło o stworzenie samochodu wyraźnie innego od niezliczonych hatchbacków i SUV-ów. I to rzeczywiście się udało. C4X można lubić albo nie, ale trudno zarzucić mu anonimowość. (dalsza część artykułu poniżej)

W środku przede wszystkim przestrzeń
Nietypowa sylwetka nie jest wyłącznie zabiegiem stylistycznym. Dodatkowe centymetry wykorzystano przede wszystkim tam, gdzie kierowca i pasażerowie rzeczywiście mogą je docenić. Miejsca jest dużo.
Z przodu trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, ale znacznie ciekawiej robi się na tylnej kanapie. Rozstaw osi 2670 mm pozwala wygospodarować sporo przestrzeni na nogi, a odpowiednio ukształtowane siedzenia sprawiają, że C4X może bez kompleksów pełnić funkcję rodzinnego samochodu na dalsze wyjazdy. To zresztą jedna z tych cech, których nie widać na zdjęciach. Patrząc na mocno opadającą linię dachu, można oczekiwać kompromisów we wnętrzu. W praktyce jest znacznie lepiej.
Citroën pozostaje też wierny swojej filozofii komfortu. To nie jest samochód, który próbuje przekonać kierowcę, że każde rondo jest fragmentem odcinka specjalnego. Zawieszenie zostało zestrojone przede wszystkim z myślą o wygodzie. I bardzo dobrze. C4X najlepiej czuje się podczas spokojnego pokonywania kolejnych kilometrów. Układ kierowniczy jest lekki, zawieszenie miękkie, a samochód nie prowokuje do agresywnej jazdy. Pod tym względem jego charakter bardzo dobrze współgra z napędem hybrydowym. (dalsza część artykułu poniżej)


510 litrów, ale jest pewien haczyk
Ogromną zaletą C4X jest bagażnik. 510 litrów pojemności to bardzo dobry wynik. Bez problemu można zapakować walizki kilku osób, sprzęt na wakacje czy większe zakupy. Właśnie po to Citroën zdecydował się na tak długi tył samochodu. Problem pojawia się wtedy, gdy chcemy wykorzystać samochód do przewiezienia czegoś naprawdę dużego. C4X nie jest liftbackiem. Otwiera się wyłącznie pokrywa bagażnika, a nie cała tylna szyba. Dostęp do przestrzeni ładunkowej jest więc wyraźnie gorszy niż w klasycznym C4.
Do tego dochodzi rozwiązanie, które podczas codziennego użytkowania potrafi zirytować – konstrukcja tylnej półki i ograniczona możliwość szybkiego pozbycia się jej podczas przewożenia dużych przedmiotów. Przy tak dużym bagażniku aż prosiłoby się o większą elastyczność.
To jeden z paradoksów C4X. Samochód oferuje naprawdę dużą przestrzeń bagażową, ale nie zawsze pozwala wykorzystać ją tak swobodnie, jak sugerowałaby sama liczba 510 litrów. (dalsza część artykułu poniżej)

To, czego prawie nie widać
Pod maską pracuje jeden z najważniejszych obecnie napędów koncernu Stellantis. To zelektryfikowany, trzycylindrowy silnik benzynowy 1.2 turbo współpracujący z silnikiem elektrycznym zintegrowanym z 6-stopniową dwusprzęgłową skrzynią e-DCS6. Jednostka spalinowa osiąga 136 KM, elektryczna 21 KM, natomiast łączna moc systemowa wynosi 145 KM. I tu warto zatrzymać się na chwilę.
Nie jest to klasyczna hybryda plug-in. Nie podłączamy samochodu do gniazdka. Niewielki akumulator ładuje się podczas jazdy i odzyskiwania energii przy hamowaniu.
W mieście układ potrafi regularnie wyłączać jednostkę benzynową. Citroën deklaruje, że w warunkach miejskich samochód może poruszać się z wyłączonym silnikiem spalinowym przez ponad połowę czasu jazdy. W praktyce objawia się to przede wszystkim ciszą przy ruszaniu, manewrowaniu czy powolnym toczeniu się w korku. Nie trzeba przy tym niczego robić. Nie wybieramy specjalnych ustawień i nie pamiętamy o ładowaniu samochodu wieczorem. Wsiadamy i jedziemy. (dalsza część artykułu poniżej)


145 KM w zupełności wystarcza
C4X Hybrid nie jest sportowcem i nawet nie próbuje nim być. Ale 145 KM okazuje się mocą zupełnie wystarczającą. Według danych producenta samochód przyspiesza od 0 do 100 km/h w około 8,1 sekundy, a jego prędkość maksymalna wynosi 210 km/h. To oznacza, że również podczas wyprzedzania na drodze krajowej nie trzeba długo zastanawiać się nad rozpoczęciem manewru. Silnik elektryczny jest szczególnie przydatny przy ruszaniu i podczas pierwszej fazy przyspieszania. Benzynowe 1.2 nie musi wtedy wykonywać całej pracy samodzielnie.
Sama skrzynia e-DCS6 przez większość czasu działa płynnie, choć nie zawsze idealnie. Przy gwałtownych zmianach obciążenia zdarzają się momenty zawahania czy delikatne szarpnięcie – podobne zachowanie zwracano uwagę również w testach C4 z identycznym układem napędowym. Nie jest to jednak coś, co dominuje podczas jazdy.
A teraz najważniejsze: spalanie
Tutaj C4X zaczyna naprawdę mocno przekonywać. Producent podaje dla wersji Hybrid 145 zużycie paliwa na poziomie 4,7–4,8 l/100 km w cyklu mieszanym. Zazwyczaj do takich wartości należy podchodzić z odpowiednim dystansem. Tym razem niekoniecznie. W naszym przypadku zejście poniżej 5 l/100 km nie było jednorazowym eksperymentem wykonywanym za ciężarówką z prędkością 70 km/h. C4 X rzeczywiście potrafi jeździć w okolicach pięciu litrów. I właśnie to jest dla mnie największym argumentem przemawiającym za tą wersją. Samochód ma 50-litrowy zbiornik paliwa zatem rachunek jest banalny.
Przy średnim zużyciu 5 l/100 km otrzymujemy 1000 kilometrów teoretycznego zasięgu. Citroën zresztą sam komunikuje dla tego modelu możliwość przejechania do 1000 km w cyklu mieszanym WLTP. I nagle okazuje się, że jedna z największych zalet C4X nie ma nic wspólnego z jego wyglądem. Nie trzeba szukać ładowarki. Nie trzeba instalować wallboxa. Nie trzeba planować postoju przy trasie. Tankujemy samochód w kilka minut i w sprzyjających warunkach możemy myśleć o kolejnym tankowaniu dopiero po mniej więcej tysiącu kilometrów. W czasach, kiedy dyskusja o motoryzacji sprowadza się często do pytania „elektryk czy samochód spalinowy?”, C4X pokazuje, że pomiędzy nimi pozostaje jeszcze bardzo interesująca przestrzeń. (dalsza część artykułu poniżej)

Komfort zamiast udawania sportowca
Charakter zawieszenia jest dokładnie taki, jakiego można spodziewać się po współczesnym Citroënie. Miękko. C4X nie daje kierowcy szczególnie wielu informacji o tym, co dzieje się z przednimi kołami, nadwozie potrafi przechylić się podczas szybszego pokonywania zakrętów, a mocno wspomagany układ kierowniczy zdecydowanie bardziej doceni kierowca manewrujący na parkingu niż ktoś szukający idealnej linii przejazdu przez zakręt. Tylko czy naprawdę jest to wada?
Citroën nie próbuje udawać BMW. Zamiast tego konsekwentnie stawia na komfort. Podobnie oceniane jest standardowe zawieszenie C4 wykorzystujące rozwiązania Citroën Advanced Comfort. Po dłuższej trasie trudno mieć o to pretensje. To samochód stworzony raczej do przejechania 600 kilometrów bez zmęczenia niż do pokonania górskiej serpentyny sześć sekund szybciej.
Samochód pełen sprzeczności
C4X ma kilka cech, które trudno jednoznacznie zakwalifikować jako zalety albo wady. Jest duży, ale prowadzi się jak samochód kompaktowy. Ma ogromny bagażnik, ale dostęp do niego nie jest tak wygodny jak w liftbacku. Wygląda trochę jak SUV, choć nim nie jest. Ma silnik elektryczny, ale nigdy nie trzeba go podłączać do ładowarki. Ma tylko trzy cylindry i 1,2 litra pojemności, ale 145 KM pozwala osiągnąć setkę w niewiele ponad osiem sekund. I wreszcie: ma 50-litrowy bak, a mimo to w odpowiednich warunkach pozwala realnie myśleć o zasięgu zbliżonym do 1000 kilometrów. (dalsza część artykułu poniżej)
Może Cię zainteresować:
Czy kupiłbym C4X Hybrid 145?
Po tym teście największym zaskoczeniem nie jest ani komfort, ani przestrzeń. Tego po Citroënie można było się spodziewać. Największym argumentem okazuje się napęd. Spalanie poniżej 5 l/100 km w samochodzie tej wielkości naprawdę robi wrażenie. Szczególnie że nie trzeba zmieniać swoich przyzwyczajeń, pamiętać o ładowaniu czy specjalnie planować podróży. Nie wszystko jest idealne. Skrzynia potrafi się czasem zastanowić, układ kierowniczy nie dostarcza wielkich emocji, a sposób dostępu do ogromnego bagażnika ogranicza jego praktyczność przy przewożeniu nietypowych przedmiotów. Ale C4X ma coś, czego zaczyna brakować wielu współczesnym samochodom. Ma charakter.
Pierre Leclercq i jego zespół mogli narysować kolejnego poprawnego crossovera. Zamiast tego stworzyli samochód, którego nie sposób pomylić z konkurencją. Długi tył, podniesione nadwozie, linia fastbacka i nietypowe proporcje powodują, że C4 X nawet po kilku latach obecności na rynku wygląda świeżo. I właśnie za tę odwagę należy Citroëna pochwalić.
Nie każdy musi chcieć takim samochodem jeździć. Nie każdemu musi się podobać. Znacznie gorzej byłoby jednak, gdyby nie wywoływał żadnej reakcji. C4X reakcję wywołuje. A kiedy do nietuzinkowej stylistyki dodamy dużo miejsca, 510-litrowy bagażnik, komfortowe zawieszenie, 145 KM i możliwość przejechania w sprzyjających warunkach około 1000 km na jednym tankowaniu, otrzymujemy samochód, który okazuje się znacznie bardziej racjonalny, niż sugeruje jego ekscentryczny wygląd.
Citroën C4X Hybrid 145 kosztuje w Polsce około 130 tys. zł, natomiast przy wyborze bogatszej wersji wyposażenia i dodatkowych opcji cena może zbliżyć się do 150 tys. zł. Wiele zależy jednak od aktualnych promocji i ofert dealerskich, dlatego katalogowy cennik nie zawsze pokazuje kwotę, którą ostatecznie zobaczymy na fakturze.
W tym przedziale cenowym C4 X ma mocną konkurencję, ale broni się czymś, czego nie da się łatwo wpisać do tabeli z wyposażeniem: łączy bardzo niskie zużycie paliwa, dużą przestrzeń, komfort i stylistykę, której trudno nie zauważyć.
I chyba właśnie na tym polega najlepszy żart Francuzów: najbardziej ekstrawagancka rzecz w C4 X to jego nadwozie. Cała reszta okazuje się zaskakująco rozsądna.
Plusy
- rewelacyjne spalanie – zejście poniżej 5 l/100 km nie wymaga ekwilibrystyki za kierownicą,
- zasięg zbliżony do 1000 km na jednym tankowaniu przy oszczędnej jeździe,
- bardzo komfortowe zawieszenie,
- wygodne fotele i dobre warunki do pokonywania długich tras,
- dużo miejsca w kabinie, również dla pasażerów tylnej kanapy,
- duży, 510-litrowy bagażnik,
- hybryda niewymagająca podłączania samochodu do ładowarki,
- odważna, charakterystyczna stylistyka,
- nadwozie sprawiające wrażenie większego i droższego samochodu, niż sugerowałby segment.
Minusy
- rozwiązanie tylnej półki utrudnia wykorzystanie pełnych możliwości przestrzeni bagażowej podczas przewożenia większych przedmiotów,
- skrzynia e-DCS6 przy niektórych manewrach potrafi się zawahać lub lekko szarpnąć,
- układ kierowniczy został podporządkowany komfortowi i nie daje szczególnie dobrego wyczucia przednich kół,
- podczas szybszego pokonywania zakrętów pojawiają się wyraźne przechyły nadwozia,
- trzycylindrowa jednostka 1.2 przy mocnym przyspieszaniu przypomina o swojej obecności,
- hybryda jest droższa od podstawowych odmian C4 X.
