AutoMotoTesty

Citroen C4 Cactus 1,2 PureTech 110 RipCurl Edition: Przyjemny niczym… Cactus

Pierwszy problem to umiejscowić gdzieś to niecodzienne auto. No bo to ani hatchback, ani mały SUV. No więc co? A po prostu… Cactus! Innymi słowy, wszystkiego po trochu, takie motoryzacyjne wash`n go? Auto, wymykając się wszelkim klasyfikacjom przyciąga wzrok niecodziennym wyglądem. Ma jednak jeden problem. Przy bliższym poznaniu potrafi rozczarować…


autor: Artur Balwisz


 

Przód Cactusa przypomina nieco C3 Picasso. Części środkowej, mieszczącej kokpit bliżej designem do crossoverów. Tył, to udana fuzja kilku modeli z gamy PSA. Jeden detal Cactusa rzuca się w oczy – chroniące drzwi przed drobnymi, podmarketowymi „urazami” poduszki AirBump. Element ze wszech miar praktyczny, a do tego pełni role ozdobne. Dostępny w 4 kolorach może łatwo odmienić look naszego auta. Oczywiście, takie ozdobienie drzwi nie każdemu musi się podobać. Ja, zaliczam się do fanów tego prostego, a jednocześnie praktycznego rozwiązania.

 

Wnętrze, co raczej dziwić nie powinno, jest równie zaskakujące ja eksterier. W oczy rzucają się dwa wyświetlacze umieszczone na desce. Pierwszy, sporych gabarytów, przypomina tablet. I jest centrum sterowania sferą rozrywki, klimatyzacji i nawigacji. Drugi, przed oczyma kierowcy wyświetla to, co w czasie jazdy jest najważniejsze. Przyznam szczerze, nie przyzwyczaiłem się do tego rodzaju sterowania infotainmentem. Na szczęście, niektórymi funkcjami można sterować przyciskami na wielofunkcyjnej kierownicy lub pod środkowym wyświetlaczem – tabletem.

 

Na szczęście, nie wszystko uruchamia się „z palca”. Jest i kilka konwencjonalnych pokręteł. Ot chocby to od preselekcji trybu jazdy. Ten można zmieniać konwencjonalnym pokrętłem umieszczonym nad lewarkiem skrzyni biegów. Szczerze mówiąc, uważam że sterowanie za pośrednictwem ekranu dotykowego nie jest najszczęśliwszym rozwiązaniem. Być może podoba się młodszej klienteli, ale praktycznie rzecz ujmując, klikanie w dotykowy ekran w czasie jazdy jest, delikatnie mówiąc, niezbyt bezpieczne.

 

No to teraz, o pozytywach. A tzw. plusów dodatnich we wnętrzu kokpitu nie brakuje. Bardzo przypadły mi do gustu skórzane paski pod klamkami, przy pomocy których zamykamy drzwi. Przypominają pionierskie czasy genialnego 2CV. Nie jedyne to odniesienie do przeszłości, w której auta miały duszę. Fotele, tak wyglądem jak i poziomem komfortu przypominają mi te z „deux chevaux”. I nie jest to absolutnie żadna złośliwość z mojej strony. Jako młodzieniec jeździłem 2CV i wygodę foteli i komfort zawieszenia tamtego prostego auta wspominam z rozrzewnieniem.

 

Po kuzynie C4 spodziewałem się nieco więcej miejsca we wnętrzu. Jak już wspomniałem, auto jest o 170 mm krótsze i ma o prawie 20 mm mniejszy rozstaw osi. I to widać, i czuć. Mniej miejsca mają zarówno pasażerowie jak i bagaż. Choć pojemność bagażnika jest mimo wszystko spora – 358 litrów w 5-osobowej konfiguracji i 1040 litrów przy złożonej tylnej kanapie to akceptowalny wynik. Szczególnie, że sporo aut typowych dla segmentu C ma bagażnik podobnych rozmiarów

 

Auto może napędzać jeden z kilku motorów. Benzynowy PureTech o mocach 75, 82 lub 110 KM i diesel 1.6 HDi o mocach 90 lub 100 KM. Z 82-konnym motorem może współpracować zautomatyzowana przekładnia manualna ETG. My do testu otrzymaliśmy 110-konną jednostkę benzynową PureTech, o której szerzej we wrażeniach z jazdy.

 

Jednego Cactusowi odmówić nie sposób – bogatego wyposażenia. W podstawie, klient otrzymuje 6 poduszek powietrznych, systemy ABS/REF/AFU/ESP/ASR, regulator i ogranicznik prędkości, światła do jazdy dziennej LED, czujnik ciśnienia w ogumieniu, centralny zamek, wskaźnik optymalnego przełożenia biegu, wspomaganie kierownicy, elektrykę szyb przednich, dotykowy wyświetlacz 7″, radio z MP3 + 4 głośniki, port USB/AUX i sterowanie zestawem audio z kierownicy. To naprawdę niemało…

Z detali, które  budzą mój sentyment warto też wyróżnić z pozoru archaiczny system otwierania tylnej szyby. Starsi pamiętają identyczny zamek z Fiata 126p, a młodsi – z trojaczków Volkswagena. Skąd koncept? Odpowiedź jest prosta: z braku miejsca. Tylnej szyby nie da się schować w drzwiach. Gdyby zastosować rozwiązanie konwencjonalne, szyba otwierałaby się ledwie na 3 centymetry. A tak, można ja uchylić i auto świetnie się wentyluje wtedy, Kiedy nie musimy włączać klimatyzacji.

Wrażenia z jazdy muszę podzielić na dwie części. Wrażenia optyczne związane z obcowaniem z ekstraordynaryjną konstrukcją są jak najbardziej pozytywne. Ale sporo moich zastrzeżeń budzi funkcjonalność owych cudeniek techniki. Powiem wprost, nie podoba mi się, że zmniejszenie siły nawiewu zmusza do oderwania wzorku od drogi i wlepienia go w wyświetlacz. Ani to wygodne, ani bezpieczne.

 

Testowana jednostka benzynowa, to w moim odczuciu wybór idealny. 110 KM dostępnych od 6250 obrotów i aż 205 Nm. które motor generuje od 1750 obrotów wystarczy do bezstresowej jazdy. W odróżnieniu do na przykład 85 konnego silnika, 110 konny PureTech gwarantuje lepiej niż niezłe przyspieszenie (0-100 w 9,3 sekundy) i rozsądne 190 km/h. Do tego też, niewygórowany apetyt na benzynę. Producent deklaruje, że auto zassie 4,7 litra średnio, 4,0 w trasie i 5,8 w cyklu miejskim. W naszym teście C4 Cactus konsumował około 5,1 litra średnio, 4,4 w trasie i 6,0 w cyklu miejskim. Summa summarum lepiej niż nieźle.

Nie mam najmniejszych zastrzeżeń do zawieszenia i układu kierowniczego. Są dokładnie takie, jak się spodziewałem. Układ kierowniczy jest bardzo bezpośredni i precyzyjny. A zawieszenie, dzielnie amortyzuje poruszanie się po ubytkach w warstwie ścieralnej asfaltu…

 

Ile i dlaczego tak drogo aż chce się zapytać. Cactusa możemy kupić w jednym z czterech poziomów wyposażenia: Start, Live, Feel i Shine. Do wyboru mamy 9 kolorów nadwozia, 4 wersje kolorystyczne poduszek AirBump, a w kabinie 5 kolorów tapicerki oraz wykończenia deski i drzwi. W wersji podstawowej, bez „bajerków” Cactusa wyceniono od około 51 900 zł. Wersje topowe z kolei, to wydatek ponad 82 tysiące i to jest w mojej opinii więcej niż sporo.

Na sfinansowanie, Citroen proponuje kredyt zwany pożyczką z umową na okres od 6 do 96 miesięcy i równymi ratami, a także warianty 2×50%, 3×33% 4×25%. Istnieje również możliwość stworzenia ostatniej raty balonowej. Dla przedsiębiorców przygotowany został leasing z umową na okres od 24 do 60 miesięcy, czynszem inicjalnym od 1 zł do 45% ceny pojazdu i wliczonym pakietem ubezpieczeń.

 

C4 Cactus to auto niecodzienne. Tak, wiem to truizm, ale… Mimo, że w nazwie ma C4, niewiele znajdziemy w nim odniesień do większego brata (kuzyna?). Jedno jest pewne, poziom fajności za rozsądną cenę, które Cactus swojemu posiadaczowi gwarantuje jest bardziej niż spory. Naprawdę, warto…

Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
×
Artur Balwisz Author
Absolwent Zespołu Szkół Technicznych przy WSK w Świdniku. Mechanik lotniczy. Ukończył wydział politologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej. Dziennikarz. W mediach od 1989 roku. Z dziennikarstwem motoryzacyjnym związany od 1996 roku.
Latest Posts