AutoMoto 4 stycznia 2026
Citroen C4 to 20 letnia historia. Był już sedanem i htchbackiem a jego 3 generacja to fastback przebrany dla niepoznaki za crossovera. I o ile I i II generacja były autami ze wszech miar konwencjonalnymi, o tyle generacja III prezentuje się na wskroś awangardowo.
III generacja Citroena C4 debiutowała w 2020 roku. Dlatego ktoś w Stellantis podjął decyzję o liftingu. Ten, w 2024 roku był dość stanowczy. „Podniesienie twarzy” oznaczało głęboko przeprojektowany pas przedni z nowym logo i nowe światła, które na pewno bardziej rzucają się w oczy. Według stylistów cztery poziome pasy LED, dostosowują wygląd auta do reszty gamy. Z przodu jest też nowy zderzak i lekko przeprojektowana listwa boczna. Nowe także z tyłu. Zmieniono lampy, które swoim układem odzwierciedlają wygląd przodu. Z tylnej klapy zniknęło logo na rzecz napisu „Citroen”.
Wnętrze pozostało bez zmian. Oczywiście, jeśli nie liczyć delikatnej korekty infotainmentu. System inforozrywki działa teraz płynniej i szybciej łączy z telefonem. Zarówno tym z Androidem jak i iOS-em. Cała reszta, czyli dwa wyświetlacze, kierownica i pozostałe imponderabilia znajdujemy tak, jak w wersji modelowej AD 2021. I bardzo dobrze. Często wspominałem, że lepsze to wróg dobrego a do układu deski i okolice „lewarka” zmiany biegów nie miałem zastrzeżeń. Jest elegancko i ergonomicznie. Chyba Francuzi doszli do wniosku, że nadmiar awangardy nie śluzy praktyczności…
Oczywiście, jak to w przypadku liftingu bywa, nie zmienił się układ kokpitu. Kompaktowy Citroen jest autem przestrzennym. Czwórce pasażerów będzie we wnętrzu wygodniej niż choćby w Golfie czy Aurisie które przecież grają w tej samej lidzie. Pasażerowie z kanapy mają całkiem dużo miejsca na kolana, łokcie i głowy. Przy okazji, odniosłem wrażenie, że zmieniły się nieco fotele. Są mniej… fotelowe i choć chyba przez to nieco mniej komfortowe, zapewniają lepsze trzymanie boczne.
O ile kokpit jest dostatecznie przestronny, o tyle bagażnik niekoniecznie. Tak, to w mojej opinii spora wada tego całkiem udanego pojazdu. 380 litrów i około 1300 po złożeniu kanapy to jednak za mało. Ja wiem, że bagażnik oddał nico przestrzeni baterii trakcyjnej, ale bez przesady. Ta nie ma Bóg wie jakiej pojemności. Ergo, w tej części auta coś stylistom i inżynierom wyraźnie „nie pykło”.
Pod maską kilka zmian. Po pierwsze, zniknął 100-konny silnik PureTech. Za to pojawiły się dwie miękkie hybrydy. Pierwsza ma moc 100 a druga 136 KM. Jeśli zechcemy coś nieco mocniejszego, to pozostaje wersja eC4, czyli Citroen BEV. Tu poza silnikiem o mocy 136 pojawił się też 156 konny…
Miękkie hybrydy, które zostały oparte na znanym i w swoim czasie mocno krytykowanym silniku 1.2. Ten jednak, według zapewnień bardzo się zmienił. Napęd rozrządu jest w nim realizowany za pomocą łańcucha, a nie paska. Ma też aż 70 % nowych części. Dzięki temu motor nie ma już sprawiać problemów czego egzemplifikacją jest aż 8 lat gwarancji lub przebieg 160 tys. km.
Jak działa hybryda według Citroena? Motor termiczny wspiera 28-konny silnik elektryczny będący w zasadzie elementem skrzyni biegów. Producent twierdzi, że jest to hybryda mHEV, ale chyba nie do końca tak jest. Działa jakby nieco inaczej niż konstrukcje konkurencyjne, albowiem nie tylko wspiera motor spalinowy, ale też potrafi jeździć na samym prądzie. Jak to działa w praktyce? Otóż, całkiem fajnie. Testowaliśmy auto z hybrydą mHEV o mocy 136 KM i… jesteśmy zadowoleni. Układ hybrydowy jest bardzo wydajny. Auto naprawdę potrafi jeździć na samym prądzie. Według Citroena nawet 50 procent dystansu możemy pokonać EV. Według nas raczej 30-35 procent. Nie ma jednak co do dystansu spierać. Układ działa! Zarówno zastępując jak i wspierając silnik termiczny. I do tego robi to bardzo sprawnie. W układzie hybrydowym auto spalało około 4,6 litra na 100 km. A średnia z testu to 4,8 litra. Naprawdę, nie ma podstaw do krytyki.
Osiągi auta też całkiem całkiem. Prędkość maksymalna wynosi 210 km/h co w dobie kastrowania pojazdów to zaskakująco sporo, jak na rodzinne auto kompaktowe. Także do przyspieszenia nie mam zastrzeżeń. Coś około 8 sekund do 100 km/h może i sportowych odczuć nie da, ale… C4 nie jest autem sportowym i już!
Teraz o niewątpliwym atucie C4. Rodzinny kompakt jest wyjątkowo komfortowy. Wprawdzie nie ma już słynnej „citroenowej” hydrauliki, ale jest coś w zamian. To coś, to zawieszenie Citroen Advanced Comfort z progresywnymi poduszkami hydraulicznymi. CAC sprawia, że auto płynie ponad drogą. Układ perfekcyjnie tłumi nierówności. Do jednego wszak trzeba przywyknąć na początku przygody z C4: są to dość spore przechyły nadwozia. I to zarówno podczas przyspieszania, hamowania, jak w zakrętach. Pomimo tego samochód jest bardzo stabilny i świetnie trzyma się drogi.
Citroen C4 to auto bardzo atrakcyjne wizualnie. A jeśli zaufamy producentowi, że silnik 1,2 naprawdę przestał być udręką dla właścicieli, to mamy szanse stać się posiadaczami pojemnego, nietuzinkowego wizualnie i komfortowego auta. Do tego za całkiem rozsądne pieniądze…
Zalety
– wygląd
– zasięg EV
– spalanie
Wady
– mały bagażnik
Podstawowe dane techniczne:
Długość: 4350 mm
Szerokość: 11800 mm
Wysokość: 1525 mm
Rozstaw osi: 2670 mm
Bagażnik: 380/1250
Parametry silnika i układu przeniesienie napędu:
Prędkość maksymalna: 210 km/h
Przyspiesz nie 0-100 km/h: 8,1 s
Skrzynia biegów: A/T
Silnik: spalinowy 1199 cm3 wsparty układem miękkiej hybrydy
Maksymalna moc: 136 KM
Maksymalny moment obrotowy: 230 Nm.
Średnie spalanie benzyny w teście: 4,8 litra
Zbiornik paliwa: 50 l
Akumulator trakcyjny: 0,5 kWh









