Tiggo 4 otwiera gamę marki. Zarówno cenowo jak i gabarytowo. Ze swoim nieco retro wyglądem naprawdę może się podobać. Czy w parze z ciekawym eksterierem idzie też jakość, ergonomia, wyposażenie i ekonomika? Otóż, trochę tak a trochę nie.
Tiggo 4 jest naprawdę ładnym autem. Pod względem wyglądu nic chińskiemu samochodowi zarzucić się nie da. Przede wszystkim stylistycznie nie jest klonem innych aut Made in China. Charakteru nadaje mu duża, bardzo wyraziście zaznaczona osłona grilla. Pod tym względem bliżej Tiggo do aut MG niż na przykład Omody czy Beijinga. Profil to bardzo udany misz masz Europy i Chin. Za to tył kompletnie sztampowy. No, tu stylista mógł się bardziej wysilić. Oczywiście nie jest brzydki, ale w porównaniu z ciekawą stylówką reszty auta, trochę nijaki. Do tego kryje niezbyt obszerny bagażnik. Ten, mierzy 430 litrów lub 1190 po położeniu oparcia kanapy. Funkcjonalność przestrzeni bagażowej zdecydowanie obniża niezbyt przemyślany pomysł umiejscowienia akumulatora w bagażniku. Nie, nie pod podłogą, ale właśnie w bagażniku. Poważnie? Nie było innego miejsca czy ktoś zapomniał?
Wnętrze auta prezentuje się bardzo porządnie. Zarówno jakość materiałów jak i ich spasowanie bez uwag. Pod tym względem europejska konkurencja pozostała daleko z tyłu. Twarde plastiki? Ekoskóra? To nie tu. Zarówno deska jak i drzwi wykończono eleganckim, miłym w dotyku i miękkim plastikiem. A fotele pokrywa prawdziwa skóra. Doskonale prezentuje się materiał, z którego wykonano „najbliższe okolice” selektora zmiany biegów. Ten, jest w miejscu standardowym a nie za kierownicą. Do tego znaczna część sterowania funkcjami życiowymi auta jest zdublowana i dzięki temu w kokpicie mamy prawdziwe przyciski i suwaki! Infotainment bez zarzutu. Jego obsługa nie jest zbyt absorbująca, a więc nie rozprasza. Telefon z systemem inforozrywki auta łączy się bezproblemowo i co najważniejsze, połączenie jest trwałe i urywa się po każdym unieruchomieniu auta.
Tiggo 4 jak wskazuje nazwa zabierze w podróż 4 osoby. Z tym, że te dwie z tylnej kanapy mogą liczyć co najwyżej na (umiarkowaną) wygodę. Wprawdzie miejsca nad głową nie brakuje, za to na kolana już tak. A jeśli kierowca będzie wysoki, to i kolankom będzie ciasno. No cóż, to auto było robione dla przeciętnego (wzrostem) chińczyka. My, chyba jesteśmy bardziej obszerni. Jakby w opozycji, kierowca i pasażer przedniego fotela mają bardzo wygodnie. Oczywiście, pod jednym względem auta z Europy mają spory handicap. Fotelom Tiggo 4 brakuje i to bardzo regulacji odcinka podlędźwiowego. I wbrew pozorom nie jest to mały problem. Drugi mankamencik to krótkie nawet dla mnie, czyli osobnika niezbyt wysokiego siedziska foteli i kanapy.
Wydaje się, że Chińczycy nie lubią zajmować się mechaniką. W przypadku aut z Chin nie ma mowy o gamie jednostek napędowych. I podobnie jest u Chery. Silnik mamy jeden. Oczywiście ten termiczny. Konkretnie – 1,5. Jednostka spalinowa generuje (bardzo) umiarkowane 95 KM. Jako że Tiggo 4 jest hybrydą HEV ma też silnik wspomagający. Ten elektryczny, przynajmniej teoretycznie dokłada w tzw. piku 204 KM. W sumie, moc systemowa pojazdu to 163 KM i 260 Nm. To pozwala na rozpędzenie auta do 180 km/h a pierwsze 100 km/h pojawia się po około 8,9 sekundy. Tiggo 4 ma trzy tryby jazdy. Tryb elektryczny – przy naładowanej baterii silnik elektryczny napędza auto bez włączania benzynowej jednostki. Standardowo układ działa tak podczas ruszania i w trakcie jednostajnej jazdy. W trybie hybrydowym szeregowym silnik termiczny pełni funkcję generatora i ładuje baterię. Pojazd wprawia w ruch silnik elektryczny. W trybie hybrydowym równoległym Tiggo 4 napędzają jednocześnie przez oba silniki. Ten tryb działa podczas dynamicznego przyspieszania. A w praktyce….
A w praktyce mocy czasem brakuje. Do miasta Tiggo 4 nadaje się perfekcyjnie. Silnik sprawnie napędza auto i ładuje akumulator. Spalanie zakładane przez producenta, czyli 5,3 litra jest do zrobienia bez problemu. Gorzej jest w trasie. Do 120 km/h samochód radzi sobie nieźle. Nawet przy prawie 120 km/h spalanie nie jest wyższe niż 6,5 litra. Za to już w okolicach 130 km/h silnik przestaje dawać sobie radę z jednoczesnym ładowanie akumulatora trakcyjnego i napędzaniem auta. Wyprzedzenie na autostradzie staje się prawdziwym wyzwaniem.
Któryś z kolegów dziennikarzy zauważył bezobjawowość układu kierowniczego. Zgadzam się. No niby jest, ale… jakoby go nie było. Być może to efekt tego, że producent chce na maksa dopieścić kierowcę. I żeby ten Boże broń nie zmęczył się kręceniem. No cóż, pod tym względem mu się udało. Jeśli jeszcze dodamy do tego nadaktywny (delikatnie mówiąc) układ utrzymania auta w pasie ruchu to wychodzi średnio. Na szczęście zawieszenie daje radę. Nie jest w odróżnieniu od układu kierowniczego nastawione na dopieszczanie podróżnych. Jest raczej twarde i świetnie trzyma pojazd w ryzach. Pomimo swojej twardości dość delikatnie szturmuje miejskie przeszkody jak spowalniacze ruchu. Owszem czujemy, ale nie czekamy z niepokojem na następny…
Chery Tiggo 4: pędzić do salony czy trzymać się do niego z daleka? Otóż, nie ma na naszym rynku auta o tak dobrym stosunku ceny do wyposażenia. Z drugiej strony samochód nie jest bez wad. Tylko, czy w tym segmencie się idealne? Jednakowoż jak zawsze przed zakupem warto rozważyć za i przeciw.
Zalety
Ciekawy wygląd
Ładne i dobrze wykończone wnętrze
Przyjemne w dotyku materiały
Stosunek wyposażenia do ceny
Wady
Irytujące systemy bezpieczeństwa
Brakuje mocy po przekroczeniu 130 km/h
Krótkie siedziska
Nie do końca funkcjonalny bagażnik
Podstawowe dane techniczne:
Długość: 4320 mm
Szerokość: 1831 mm
Wysokość: 1646 mm
Rozstaw osi: 2610 mm
Bagażnik: 430/1190 l
Parametry silnika i układu przeniesienie napędu:
Silnik: benzynowy wsparty układem miękkiej hybrydy
Prędkość maksymalna: 180 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 8,9 sekundy
Skrzynia biegów: A/T
Napęd: przedni
Maksymalna moc: 163 KM
Maksymalny moment obrotowy: 120 Nm.
Średnie spalanie w teście: 7,8 litra
Zbiornik paliwa: 53 litry







