Skip to content Skip to footer

Bitcoin na rozdrożu. Czy najgorsze już za nami?

Jeszcze jesienią ubiegłego roku bitcoin bił historyczne rekordy, a wielu analityków przekonywało, że przekroczenie bariery 150 tys. dolarów jest jedynie kwestią czasu. Dziś nastroje na rynku są diametralnie inne. Największa kryptowaluta świata odbija po spadkach i ponownie próbuje utrzymać się powyżej poziomu 60 tys. dolarów, jednak inwestorzy pozostają wyjątkowo ostrożni. Odpływ kapitału z funduszy ETF, zmiana polityki Rezerwy Federalnej oraz rosnąca konkurencja ze strony sektora sztucznej inteligencji sprawiają, że rynek cyfrowych aktywów znalazł się w jednym z najtrudniejszych momentów od kilku lat. Jednocześnie właśnie w takich okresach rodzą się największe okazje inwestycyjne. Czy obecna korekta jest końcem hossy, czy tylko przystankiem przed kolejnym wzrostowym cyklem?

Ostatnie dni przyniosły inwestorom odrobinę optymizmu. Bitcoin odbił z okolic 58 tys. dolarów i ponownie przekroczył poziom 61 tys. dolarów po tym, jak przewodniczący Rezerwy Federalnej Kevin Warsh zasugerował, że presja inflacyjna w Stanach Zjednoczonych zaczyna słabnąć. Rynek odebrał te słowa jako sygnał, że Fed może zrezygnować z dalszego zaostrzania polityki pieniężnej, co poprawiło nastroje na rynku aktywów uznawanych za bardziej ryzykowne.

Jednak pojedyncze odbicie nie zmienia faktu, że 2026 rok jest dla rynku kryptowalut wyjątkowo wymagający.

Rok, który rozczarował inwestorów

Jeszcze pod koniec 2025 roku bitcoin kosztował ponad 120 tys. dolarów, korzystając z ogromnego napływu kapitału instytucjonalnego i przekonania, że fundusze ETF będą stale zwiększać popyt. Tymczasem pierwsza połowa 2026 roku przyniosła ponad 30-procentową przecenę, a kapitalizacja całego rynku kryptowalut zmniejszyła się o ponad 2 biliony dolarów.

Największym zaskoczeniem okazał się odpływ środków z funduszy ETF opartych na bitcoinie. Produkty, które jeszcze niedawno uznawano za główny motor nowej hossy, zaczęły notować miliardowe umorzenia. Według analiz Citigroup od początku roku z funduszy ETF odpłynęło już około 3,3 mld dolarów. To właśnie dlatego bank zdecydował się radykalnie obniżyć swoje prognozy dla rynku kryptowalut.

Citi studzi emocje

Jeszcze kilka miesięcy temu analitycy Citigroup zakładali, że bitcoin w perspektywie dwunastu miesięcy osiągnie około 112 tys. dolarów. Obecnie prognoza została obniżona do 82 tys. dolarów.

Jeszcze bardziej wymowny jest scenariusz pesymistyczny. W przypadku utrzymania odpływu kapitału z ETF-ów i pogorszenia sytuacji gospodarczej bank nie wyklucza spadku bitcoina nawet do około 53 tys. dolarów.

Analitycy banku zwracają uwagę, że rynek potrzebuje nowego impulsu. Sam entuzjazm wobec technologii blockchain nie wystarcza już do przyciągania kapitału instytucjonalnego.

Standard Chartered pozostaje optymistą

Zupełnie inaczej sytuację oceniają analitycy Standard Chartered.

Geoffrey Kendrick, jeden z najbardziej znanych strategów rynku aktywów cyfrowych, utrzymuje prognozę zakładającą wzrost bitcoina do około 100 tys. dolarów jeszcze przed końcem roku. Jego zdaniem zdecydowana większość wymuszonej sprzedaży jest już za rynkiem, a poprawa nastrojów może nastąpić wraz z ustabilizowaniem polityki monetarnej Fed i powrotem kapitału instytucjonalnego.

To pokazuje, jak bardzo podzielony jest dziś rynek. Różnica pomiędzy prognozami największych instytucji finansowych sięga kilkudziesięciu tysięcy dolarów.

Dlaczego bitcoin przestał być ulubieńcem inwestorów?

Jeszcze dwa lata temu praktycznie każdy większy fundusz chciał posiadać ekspozycję na kryptowaluty. Obecnie sytuacja wygląda inaczej.

Kapitał coraz częściej płynie do spółek rozwijających sztuczną inteligencję, producentów półprzewodników i infrastruktury dla centrów danych. To właśnie sektor AI stał się nowym symbolem wzrostu, przejmując część inwestorów, którzy wcześniej stawiali na kryptowaluty.

Nie oznacza to jednak, że bitcoin stracił swoje znaczenie. Nadal pozostaje największym aktywem cyfrowym świata, a kolejne instytucje finansowe rozwijają usługi związane z przechowywaniem i obsługą kryptowalut. Problem polega na tym, że infrastruktura rozwija się szybciej niż popyt inwestorów.

Analiza techniczna. Gdzie znajdują się kluczowe poziomy?

Z punktu widzenia analizy technicznej okolice 60 tys. dolarów pozostają jednym z najważniejszych poziomów wsparcia.

Analitycy Reutersa wskazują, że trwałe utrzymanie notowań powyżej tej bariery może stabilizować rynek. Natomiast wyraźne przełamanie tego poziomu mogłoby otworzyć drogę nawet do okolic 50 tys. dolarów – kolejnej silnej strefy wsparcia obserwowanej przez inwestorów. Aby sentyment ponownie stał się jednoznacznie pozytywny, bitcoin musiałby wrócić powyżej średnich kroczących w rejonie 75–79 tys. dolarów.

Trzy scenariusze na drugą połowę 2026 roku

Scenariusz optymistyczny zakłada, że Fed złagodzi retorykę, odpływy z funduszy ETF wyhamują, a kapitał instytucjonalny ponownie zacznie kupować bitcoina. W takim otoczeniu powrót do 80–100 tys. dolarów wydaje się możliwy, zwłaszcza jeśli poprawi się globalny apetyt na ryzyko.

Scenariusz bazowy przewiduje utrzymanie szerokiej konsolidacji. Wielu analityków spodziewa się, że przez najbliższe tygodnie bitcoin będzie poruszał się głównie w przedziale około 56–62 tys. dolarów, czekając na nowe impulsy makroekonomiczne i decyzje Fed.

Scenariusz pesymistyczny zakłada dalsze odpływy z ETF-ów, pogorszenie koniunktury gospodarczej oraz utrzymanie wysokich realnych stóp procentowych. W takim przypadku możliwy byłby spadek do 50–53 tys. dolarów, a część analiz wskazuje nawet na strefę 40–46 tys. dolarów jako potencjalne dno obecnego cyklu.

Co powinni obserwować inwestorzy?

Najbliższe miesiące będą zależeć przede wszystkim od czterech czynników: polityki Rezerwy Federalnej, przepływów kapitału do funduszy ETF, kondycji amerykańskiej gospodarki oraz tego, czy inwestorzy nadal będą preferować spółki związane ze sztuczną inteligencją kosztem aktywów cyfrowych.

Paradoksalnie właśnie okresy największego pesymizmu często stawały się w historii kryptowalut początkiem kolejnych silnych fal wzrostowych. Dzisiejszy rynek jest jednak znacznie bardziej dojrzały niż podczas poprzednich cykli. Dominują na nim inwestorzy instytucjonalni, fundusze oraz produkty regulowane, dlatego przyszłe wzrosty – jeśli nadejdą – mogą być spokojniejsze, ale jednocześnie bardziej trwałe.

Jedno wydaje się pewne: druga połowa 2026 roku będzie dla rynku kryptowalut okresem rozstrzygającym. Odpowiedź na pytanie, czy bitcoin wróci do długoterminowej hossy, czy też wejdzie w głębszą fazę korekty, zależy już nie tylko od samego rynku cyfrowych aktywów, lecz także od decyzji banków centralnych, kondycji światowej gospodarki i gotowości inwestorów do ponownego podejmowania ryzyka.

Show CommentsClose Comments

Leave a comment