GospodarkaIT

Big Data – pokaż mi swoje dane, a powiem Ci kim jesteś

Nasze smartfony są potężnymi fabrykami danych. Lokalizacja, zainteresowania, często odwiedzane miejsca, dane z wyszukiwarki, fascynacje muzyczne czy filmowe. Te wszystkie dane nie pozostają zapisane jedynie na karcie pamięci naszego urządzenia, ale sukcesywnie trafiają na setki serwerów, dla których ta wiedza jest na wagę złota.

Szpieg w kieszeni
Słowo „szpieg” kojarzy się źle. Ale jak nazwać kogoś lub coś, co bez przerwy nas obserwuje, a wnioski przesyła na odległe o tysiące kilometrów serwery? Fakt, robi to za naszą zgodą, bowiem jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, że każdy z nas jest zaawansowaną fabryką informacji, przetwarzanych przez aplikacje i gromadzonych gdzieś tam… w chmurze.

Te ogromne ilości danych oraz ich zastosowanie w wielu branżach zostały określone bardzo intuicyjnym terminem Big Data. To właśnie dzięki temu zjawisku nie powinno nas dziwić, że na wyświetlaczu telefonu pojawiają się reklamy wyłącznie ulubionych marek odzieżowych czy motoryzacyjnych. Podobnie jest zresztą z intuicyjnymi wiadomościami o pobliskiej restauracji, generowanymi w godzinie, w której najczęściej odczuwamy głód lub ogłoszeniami z mieszkaniami na sprzedaż, które napływają na naszą skrzynkę akurat w momencie, w którym dość intensywnie zainteresowaliśmy się lokalnym rynkiem nieruchomości.

W zdrowym ciele… zdrowe dane
Przyszłość rysuje się w bardzo interesujących barwach. Na przykład w telemedycynie, która idzie w kierunku stałej obserwacji pacjenta na odległość. Klinika, w której się leczymy już za chwilę będzie otrzymywała dziesiątki danych o stanie naszego organizmu na żywo dzięki nowoczesnym smartwatchom, opaskom czy czujnikom współpracującym z telefonem. Zanim trafią one do lekarza prowadzącego, o ich analizę zatroszczy się odpowiedni algorytm, który dołączy do naszej historii choroby pełny obraz tego, co dzieje się z naszym sercem, płucami czy układem nerwowym. Co więcej, na podstawie danych zgromadzonych od tysięcy innych pacjentów opracuje pełną mapę ryzyka oraz wyda „prognozę” naszego stanu zdrowia na kilka lat do przodu. Jeśli dołączymy do tego wyniki badań związanych z diagnostyką obrazową wsparte algorytmami sztucznej inteligencji, okaże się, że w szybki sposób powstanie trójwymiarowa mapa naszego organizmu z oznaczeniem miejsc krytycznych, którymi trzeba zająć się w pierwszej kolejności. Już teraz powstają urządzenia, które bazując na doświadczeniu diagnostyki obrazowej są w stanie zdiagnozować nieprawidłowości, których nie zauważy w pierwszej chwili lekarz. Być może dlatego, że na wygenerowanym obrazie zajmują obszar kilku lub kilkunastu pikseli.

W diagnostyce medycznej będzie także istotne nasze położenie geograficzne. W przypadku ryzyka chorób zakaźnych lub wystąpienia lokalnych epidemii, system od razu powiąże informacje o naszej lokalizacji oraz połączy je z algorytmami obliczającymi ryzyko zakażenia, powikłań a nawet kosztami leczenia (!)

Big data w codziennym życiu
Już dzisiaj, nowoczesne samochody wyposażone są w systemy, które można nazwać motoryzacyjnymi czarnymi skrzynkami. Gromadzą one wiele informacji odnośnie naszej kultury jazdy, częstotliwości zmian biegów, szybkości reakcji, dynamiki itd. Wraz z pojawieniem się technologii 5G niewykluczone, że jeszcze więcej danych będzie trafiało w czasie rzeczywistym do producentów i wyspecjalizowanych biur analiz, zajmujących się na przykład bezpieczeństwem ruchu czy projektowaniem nowych rozwiązań w motoryzacji. Będą one także podstawą w procesach sądowych rozstrzygających o winie w wypadkach komunikacyjnych. Możliwe, że chętnie sięgną po nie ubezpieczyciele, którzy na podstawie dobrowolnie przekazanych informacji będą w stanie w prosty sposób oszacować ryzyko zdarzeń komunikacyjnych i na tej podstawie oferować zniżki – co zresztą już się dzieje za pośrednictwem aplikacji dedykowanych nawigacji czy monitoringu floty.

Nie ma odwrotu
Ciężko wyobrazić sobie powody, dla których miałby nastąpić odwrót świata od technologii Big Data, która jest bardzo użyteczna w wielu obszarach życia. Nawet osoby obsesyjnie broniące swojej prywatności, godzą się na przekazywanie danych, które tylko w pewnym stopniu pozostają zanonimizowane. Dziś potężne organizacje nie tylko posiadają dostęp do danych o naszym położeniu czy zainteresowaniach, ale są w stanie powiedzieć o nas znacznie więcej. Jeśli żonaty mężczyzna obsesyjnie wchodzi na portale randkowe, system bez większych problemów jest w stanie wygenerować informację o większym ryzyku rozwodu czy tym, że w jego małżeństwie dzieje się coś złego. To tylko przykład pokazujący jak „głęboko” Big Data połączona ze sztuczną inteligencją jest w stanie penetrować naszą prywatność. Dlatego istotna jest higiena korzystania z nowoczesnych urządzeń wsparta np. z używaniem trybu incognito w przeglądarce (tak, wiemy, nie każdy wierzy w jego skuteczność) czy ograniczenia przekazywania danych o nas do mediów społecznościowych. Pamiętajmy, każdy nasz ruch w sieci jest gdzieś rejestrowany. Nie wiemy, w jaki sposób zostanie za chwilę wykorzystany.

Leszek Cieloch Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.
×
Leszek Cieloch Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.