Kariera 23 sierpnia 2026
Większa pensja, prestiż i wpływ na decyzje przez lata były synonimem zawodowego sukcesu. Dziś coraz częściej za awansem na stanowisko menedżerskie idzie jednak pytanie o cenę, jaką trzeba za niego zapłacić. Dane pokazują, że liderzy są coraz bardziej przeciążeni, a część z nich żałuje obranej ścieżki kariery.
Choć aż 80 proc. polskich menedżerów deklaruje satysfakcję ze swojej pracy, blisko 40 proc. przyznaje, że gdyby mogło cofnąć czas, wybrałoby inną drogę zawodową. To pokazuje, jak bardzo zmieniło się podejście do kariery. Stanowisko kierownicze nadal oznacza większą odpowiedzialność i zazwyczaj wyższe wynagrodzenie, ale coraz częściej wiąże się również z presją, koniecznością rozwiązywania konfliktów i odpowiedzialnością za samopoczucie pracowników.
Problem dobrze pokazują najnowsze dane Gartnera. 47 proc. menedżerów uważa, że dziś oczekuje się od nich więcej i muszą pracować ciężej niż rok wcześniej. 66 proc. wskazuje natomiast, że ich głównym obowiązkiem stało się zarządzanie ludźmi, a nie realizacja celów organizacji. Przeciętny menedżer poświęca przy tym niemal jedną czwartą swojego czasu na kwestie osobiste i emocjonalne pracowników.
– Dzisiejszy menedżer bardzo często funkcjonuje pomiędzy oczekiwaniami biznesu a potrzebami zespołu. To rola wymagająca nie tylko kompetencji operacyjnych, ale także ogromnej odporności psychicznej i emocjonalnej. Coraz częściej widzimy, że samo doświadczenie managerskie nie wystarcza – kluczowe stają się zdolności adaptacyjne, w tym umiejętność zarządzania energią własną i zespołu – mówi Dorota Pałysiewicz, Dyrektor HR w Brown-Forman Polska odpowiedzialna za region Europy Środkowo-Wschodniej.
Szef musi zadowolić wszystkich
Współczesny menedżer znalazł się w trudnym położeniu. Zarząd oczekuje wyników, produktywności i kontroli kosztów, podczas gdy pracownicy oczekują empatii, elastyczności i wsparcia. Menedżer staje się więc pośrednikiem między dwiema stronami organizacji, a jednocześnie sam pozostaje pod presją realizacji celów.
Gartner wskazuje, że 62 proc. menedżerów czuje obowiązek chronienia swoich zespołów, a 45 proc. przyznało, że podejmowało decyzje korzystniejsze dla pracowników niż dla biznesu.
To może tłumaczyć, dlaczego coraz więcej firm odchodzi od przekonania, że najlepszy specjalista powinien automatycznie zostać menedżerem. Kompetencje eksperckie nie zawsze przekładają się bowiem na umiejętność zarządzania ludźmi.
– W wielu firmach przez lata panowało przekonanie, że awans pionowy jest jedyną definicją sukcesu zawodowego. Tymczasem coraz więcej pracowników świadomie wybiera ścieżkę ekspercką, bo widzi skalę odpowiedzialności i wymagań związanych z rolą lidera zespołu – podkreśla Dorota Pałysiewicz.
Nawet prezesi czują presję
Presja nie dotyczy wyłącznie menedżerów średniego szczebla. Najnowszy AlixPartners Disruption Index pokazuje, że 45 proc. CEO obawia się utraty stanowiska, 40 proc. czuje większy niepokój związany z pełnioną funkcją niż rok wcześniej, a ponad 70 proc. ma coraz większy problem z ustaleniem, które spośród licznych zagrożeń dla biznesu powinny być najważniejsze.
W efekcie rośnie znaczenie zjawiska decision fatigue, czyli zmęczenia podejmowaniem decyzji. Liderzy funkcjonują w środowisku ciągłych zmian, presji czasu, nowych technologii i niepewności gospodarczej.
Dlatego firmy zaczynają redefiniować samą ideę przywództwa. Coraz większego znaczenia nabierają alternatywne ścieżki kariery, coaching, programy rozwoju liderów oraz rozwiązania ograniczające przeciążenie decyzyjne.
