Way of Life według Piotra Dulnika

Po raz pierwszy w historii koncernu Suzuki, powołano na stanowisko prezesa kogoś spoza struktur japońskich. Piotr Dulnik to pierwszy Polak, który objął stery Suzuki Motor Poland.


 

– Co determinowało centralę do obsadzenia Pana na czele polskiego oddziału? Z historii firmy wynika, iż dotychczas to stanowisko było zarezerwowane wyłacznie dla japońskich delegatów.

Suzuki Motor Corporation od kilku lat rozważało obsadzenie lokalnych menadżerów na stanowisku prezesów. Na początek podjęto decyzję o wprowadzeniu takich zmian w czterech państwach na świecie. Są to Austria, Włochy, Hiszpania i Polska. Starannie przyglądano się naszym działaniom i analizowano nie tylko wyniki finansowe czy wzrost sprzedaży, ale także sposób zarządzania firmą. Dla naszej centrali bardzo ważny był czynnik ludzki: czy na danym rynku jest osoba, której mogliby powierzyć taką rolę. Suzuki Motor Poland od 2012 roku notuje stabilne wzrosty, a w wewnętrznych audytach dotyczących funkcjonowania firmy i zarządzania zajmujemy miejsca w ścisłej czołówce światowej. Objęcie funkcji prezesa przeze mnie, jako Polaka, to nie tylko mój osobisty sukces, ale także ogromne wyróżnienie dla firmy na arenie międzynarodowej.

 



– Czy łatwo jest zarządzać w firmie o japońskich korzeniach chociażby z uwagi na ogromne różnice kulturowe?

Z pewnością inaczej pracuje się w firmie japońskiej, a inaczej francuskiej, niemieckiej czy polskiej. To zupełnie różne kultury, a różnice między nimi należy uszanować. W naszym kręgu kulturowym mówi się dużo, spotkania są bardziej gwarne, ludzie ekspresyjni. Niestety często też tracimy czas na wypowiadanie truizmów lub bezrefleksyjne przekazanie swoich myśli. W Japonii jest inaczej: mówić należy wyłącznie wtedy, gdy ma się coś bardzo istotnego i merytorycznego do powiedzenia. Wynika to przede wszystkim z szacunku do drugiego człowieka i czasu, jaki nam poświęca. I fakt faktem, zabranego czasu nigdy nikomu nie oddamy, więc należy obchodzić się z nim rozsądnie.

 

 

– Czego my Polacy możemy nauczyć się od Japończyków prowadząc biznes

Biznes to nie tylko tabelka z wynikami finansowymi. To także, a raczej przede wszystkim, ludzie, którzy go tworzą. W Japonii pracownicy charakteryzują się bardzo wysoką lojalnością wobec firmy, dla której pracują. Często wiążą się z jedną firmą na całe życie – takie biznesowe małżeństwo, więc oczywiste jest, że każda ze stron musi dawać coś od siebie. Firmy japońskie często rotują pracowników między różnymi stanowiskami, aby stale dawać im bodźce do rozwoju, poszerzania swojej wiedzy i zdobywania nowych doświadczeń. Taki pracownik po kilku latach wie już bardzo dużo o działaniu firmy i łatwo odnajduje się na nowym stanowisku, nie wymagając tak długiego szkolenia i wdrażania jak pracownik z zewnątrz. Japońskie marki również z kontrahentami łączą się na lata i jest to powodowane podobnymi czynnikami. Partnerzy biznesowi, którzy dobrze się już znają i realizują wspólnie dużo projektów, często wykazują o wiele większe zaangażowanie niż firmy, którym zleca się pojedyncze zadania. Podsumowując, w Japonii pracuje się nad relacjami biznesowymi, dba się o współpracowników i ceni doświadczenie swojej kadry.

 

 

– Czy ma Pan jakieś specjalne techniki zarządzania, sposoby?

Nie kieruję się żadną konkretną zasadą, wylansowaną przez coacha czy trenera personalnego, co ostatnio jest tak popularne. Kieruje się swoją intuicją i doświadczeniem, które zdobywałem jako pracownik na różnych szczeblach kariery zawodowej. Chcę, aby moi pracownicy byli zmotywowani, dlatego daję im ambitne cele, ale też narzędzia do rozwoju osobistego. Otaczam się zaufanymi i kompetentnymi ludźmi, dlatego ich uwagi są dla mnie cenne. Chętnie wysłuchuję, co mają do powiedzenia i najczęściej wspólnie podejmujemy decyzje. Oni są dla mnie wsparciem, ale ja też jestem dla nich – jeśli mają z czymś problem, zawsze mogą do mnie przyjść, żeby wspólnie znaleźć rozwiązanie.

 



 

– Suzuki w Polsce konsekwentnie realizuje swoją politykę sprzedażową, co widać po wynikach. Jak prognozuje Pan najbliższe lata?

W 2017 roku nasza sprzedaż wyniosła około 9400 sztuk, co stanowi wzrost o 63% względem 2012 roku. To znakomity wynik, na który ciężko pracowaliśmy, ale oczywiście nie chcemy na tym poprzestać.

Naszym celem na kolejne lata jest stabilny wzrost – nie tylko wolumenu sprzedaży, ale także udziału w rynku. W 2018 roku chcemy przekroczyć sprzedaż 10 000 sztuk.

 

 

– Czy tym samym planujecie rozbudowę sieci dilerskiej?

W naszej sieci dilerskiej jest obecnie 51 dilerów. Są to firmy sprzedające średnio 180 aut rocznie, ale wśród nich można spotkać takich, którzy osiągają wynik 540 sztuk, jak i 50 czy 100. Nie planujemy zwiększać sieci sprzedaży, raczej skoncentrujemy się wokół tego, aby ją optymalizować, co niestety wymaga również rezygnacji z punktów, które z różnych powodów nie są w stanie wykorzystywać potencjału, jaki daje im Suzuki. Doceniamy naszych dilerów, ich zaangażowanie, dlatego chcemy, aby byli odpowiednio wynagradzani za swoją pracę. Zamiast otwierać kolejne punkty sprzedaży, wolimy wzmocnić pozycję naszych aktualnych partnerów. Spółka Suzuki Motor Poland rośnie, a wraz z nią powinni rosnąć partnerzy – nie w liczbie, a w swojej sile.

 

 

– Suzuki jest bardzo aktywne w sporcie, jakie przesłanki macie, inwestując właśnie w sport czy to globalna strategia?

Obecność marki Suzuki w sporcie wynika bezpośrednio z filozofii marki wyrażonej mottem „Way of Life”, która obejmuje promocję aktywnego, zdrowego stylu życia. Zatem nasza strategia jest wynikiem filozofii, jaką kieruje się marka, ale to także lokalna, niezależna decyzja. Centrala nie narzuca nam działań, w jakie mamy się angażować. Lokalne rynki indywidualnie decydują, jak chcą realizować swoją strategię marketingową. My wiążemy się ze sportem z kilku powodów. Po pierwsze, właśnie z powodu chęci promowania aktywnego stylu życia. Wierzymy, że sukcesy polskich sportowców – które nie są możliwe bez odpowiedniego zaplecza finansowego, czyli wsparcia przez duże firmy, jak Suzuki – wpływają na chęć uprawiania sportu przez amatorów. Liczymy na to, że oglądając różne dyscypliny sportowe, Polacy chętniej podniosą się z kanap i pójdą trenować, bez względu na to, czy będzie to bieganie, koszykówka na osiedlowym boisku czy treningi boksu lub karate. Po drugie, sponsoring sportu daje wymierne korzyści. Nasze działania komunikacyjne uzupełniamy wspieraniem różnych dyscyplin sportowych i jak dowodzą realizowane badania świadomości marki przynosi to efekty. W ciągu dwóch lat, prowadząc konsekwentną i spójną komunikację marketingową, udało nam się o 100% podnieść spontaniczną świadomość marki wśród respondentów.

 


 

 


 

– Czyli interakcja na pańskie zainteresowania?

Lubię sport i aktywnie go uprawiam, ale w biznesie nie można kierować się wyłącznie własnymi zainteresowaniami. Jak mówiłem, decyzja o zaangażowaniu w sport wynika z filozofii marki, a to że działalność sponsoringowa Suzuki zgadza się z moją osobistą pasją do sportu i aktywnego stylu życia jest świetnym połączeniem, miłym dodatkiem. Z pewnością o wiele łatwiej prowadzi się wtedy rozmowy z klubami czy związkami sportowymi, jeśli ma się wiedzę z zakresu danej dyscypliny i wykazuje zainteresowanie tematem.

 

 

– Świat technologią stoi, zwłaszcza japońskie koncerny. Czy możemy spodziewać się w ofercie Suzuki aut hybrydowych czy elektrycznych?

Niestety na temat rozwoju technologicznego i prowadzonych badań nie możemy zbyt wiele mówić. Oczywiście Suzuki prowadzi szereg badań i prac nad nowymi rozwiązaniami i technologiami. Przyglądamy się temu, co dzieje się na rynku motoryzacyjnym, wyciągamy wnioski z działań innych marek i przygotowujemy na to naszą odpowiedź.

 

 

– Jakich kluczowych premier możemy się spodziewać w tym roku?
Suzuki od kilku lat regularnie wprowadza nowe modele lub nowe wersje po faceliftingu. W okresie 5 lat dzielących firmę od setnego jubileuszu (czyli lat 2015-2020) na świecie wprowadzonych do sprzedaży zostanie aż 20 nowych modeli. W 2017 roku debiutowała nowa generacja Suzuki Swift, który jest bardzo popularnym i lubianym autem miejskim. W 2018 roku będziemy mieli kilka nowości – będą to zupełnie nowe generacje znanych już modeli, w tym Swift Sport, a także facelift i zmiana gamy modelowej w jednym z naszych najważniejszych modeli.

 



 

– Co poza pracą Pana pochałania?

Sport. Może nie pochłania, ale z pewnością daje świetną odskocznię. Od wielu lat regularnie trenuję – teraz głównie na siłowni, kiedyś również sztuki walki. Sport pozwala mi uzyskać równowagę w życiu, zdrowie fizyczne, jak i psychiczne. Ćwiczenia pomagają redukować stres i podnoszą poziom endorfin. Po treningu czuję się świeżo, przychodzą mi do głowy fajne, nowe pomysły i rozwiązania. Myślę, że każdy powinien mieć swoje hobby. Niektórzy wolą wieczory z książką, ja wolę spędzać czas aktywnie, bo pozwala to jednocześnie zadbać o zdrowie i ciało, które przecież mamy tylko jedno na całe życie, jak i oczyścić myśli i nabrać dystansu do codziennych problemów.